Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WER

WER

Wer

ocena:7
Rok prod.:2013
Reżyser:William Brent Bell
Kraj prod.:USA
Obsada:Kate Moore, Gavin Flemyng, Eric Sarin, Brian Scott O'Connor
Autor recenzji:Patryk Hertel
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Od zarania gatunku jakim jest horror, stale przewijają się przezeń przeróżne bestie. Do dwóch najpopularniejszych stworzeń mrożących krew w żyłach przeciętnego człowieka należą oczywiście wampiry i wilkołaki. O jednych i drugich powstało zatrzęsienie filmów, od tych klasy A, po nawet nie Z. Jednak lata mijają i jeśli owi antybohaterowie nadal mają gościć na ekranach kin, zakurzone historie proszą się o lekkie odświeżenie. Oto jedno z nich. Tym razem nie dotyczące wciąż bardzo popularnych krwiopijców, ale tych drugich, ludzi dotkniętych klątwą księżyca.

Para Amerykanów z kilkuletnim synkiem oraz psem wybrała się na skraj lasu. W pewnym momencie na beztrosko bawiącą się rodzinę nastąpił brutalny atak. Mężczyzna oraz chłopiec zginęli na miejscu, kobieta z ciężkimi obrażeniami ciała trafiła do szpitala. Pomimo zarejestrowania całego zdarzenia trzymana przez nią amatorską kamerą, śledczy nie są w stanie ustalić, co tak naprawdę wychynęło spomiędzy drzew. Po jakimś czasie aresztowany zostaje Talan Gwynek, mieszkający w pobliskim lesie samotnik rumuńskiego pochodzenia. Policja stawia mu zarzut morderstwa.

Teoretycznie „Wer” Williama Brenta Bella, nie jest niczym innym jak tylko kolejnym filmem o wilkołakach. Jednak na tle dotychczas znanych produkcji o tej tematyce, a była ich przecież niezliczona ilość, bo to jedna z ulubionych postaci twórców grozy, wyróżnia się on świeższym podejściem. Pierwszą i najważniejszą różnicą jest strona wizualna filmu, a przede wszystkim wygląd postaci. W stylizacji wilkołaków zaniechano baśniowego wyglądu olbrzymich dwunożnych wilków, jak to miało miejsce przy okazji „Van Helsinga” Stephena Sommersa z 2004 roku z Hugh Jackmanem w roli tytułowej, co jednak w przypadku tamtego obrazu jak najbardziej wpisywało się w jego ogólną estetykę. Istoty ukazane w filmie „Wer”, nie przypominają również, na szczęście, groteskowych „yorkołaków” ze „Skowytu” z 1981 roku Joe Dantego. Twórcy poszli bardziej w stronę „Wilka” z 1994 roku Mika Nicholsa z rewelacyjnym Jackiem Nicholsonem. To właśnie taka oszczędna charakteryzacja wilkołaka jako mężczyzny z trochę za długimi włosami i paznokciami posłużyła za motyw przewodni dla Bella i trzeba przyznać, że trop okazał się słuszny. Takie nie-baśniowe postacie lepiej pasują do pozostałych zabiegów uwspółcześniających historie, takich jak – nieśmiertelne ostatnio – mockumentary. W opisywanym filmie efekt ten jest osiągnięty nie tyle za pomocą ciągłej pracy kamery z ręki, co dosyć udanego wplecenia w fabułę filmu wiadomości telewizyjnych typu „breaking news” z reporterami relacjonującymi z miejsca zdarzenia oraz informacjami lecącymi na pasku, ukazujących obławę na mordercę.

Sposób narracji oraz wygląd postaci mamy zatem dość świeże, a co pozostało z klasycznej historii o człowieku – wilku? Cała reszta. Jest motyw skrywanej tajemnicy, z jednej strony bohater świadomy swej „choroby” stara się odizolować od świata, aby nie stwarzać zagrożenia dla innych, z drugiej jednak podczas pełni to wilcza natura okazuje się wygrywać z próbą bycia dobrym i odpowiedzialnym. Jest rodzina, która wiedząc o przemianach nauczyła się z tym żyć i nie piętnuje nieszczęśnika, a wręcz stara się ukrywać ślady jego działalności. Jest wreszcie i dobry bohater, który pada ofiarą klątwy, ale swoje ugryzienie traktuje jako okazję do pokonania potwora i dzięki silnej woli oraz czystemu sercu pokonuje w sobie bestię... No cóż, w każdej tego typu historii jest cała masa melodramatu.

Mało jest natomiast samej grozy, bardzo mało a prawie wcale. Opowieści o wilkołakach były może i kiedyś mroczne, kiedy te okrutne stworzenia przemierzały zamglone lasy Mołdawii, na co dzień kryjąc się w gotyckich zamkach. Obecnie bliżej im do herosów niż do postaci rodem z horroru. Potężne, niemal niezniszczalne bestie, szalejące po mieście, niosące spustoszenie i będące tematem dnia każdych wiadomości. To superbohaterowie z filmów akcji. Do takiej właśnie kategorii należy „Wer” zaliczyć. Bardzo uwspółcześniona historia z ograniczonym na szczęście melodramatyzmem i niestety zupełnie odarta z grozy. Jednak jako film na sobotni wieczór sprawdza się dobrze. Miłośnicy opisywanych stworów też maja przeróżne upodobania. Jeśli należycie do grupy tych romantycznych, sięgnijcie raczej po „Wolfmana”, obojętnie z 1941, czy 2010 roku. Jeśli natomiast lubicie szalone hulanki i dzikie wilkołaki w akcji, zapraszam na seans opisywanego filmu.

Screeny

HO, WER HO, WER HO, WER HO, WER HO, WER HO, WER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ charakteryzacja i wygląd wilkołaków
+ trochę inna konwencja mockumentary
+ pasujące do wybranej konwencji wypieranie się na siłę istnienia wilkołaków i rozpaczliwa chęć bohaterów do wyjaśnienia historii w inny sposób
+ dynamiczna i ciekawie opowiedziana historia

Minusy:

- jednak zbyt dynamiczna – to nie jest horror, ale film akcji

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -