Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GREMLINS

GREMLINS

Gremliny rozrabiają

ocena:6
Rok prod.:1984
Reżyser:Joe Dante
Kraj prod.:USA
Obsada:Zach Galligan, Phoebe Cates, Hoyt Axton, John Louie, Keye Luke, Scott Brady, Corey Feldman
Autor recenzji:Arleta Wojtczak
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Pokolenie lat siedemdziesiątych ma swoją „Teksańską masakrę piłą mechaniczną”, lata 90 to „Krzyk”, a obecnie… No cóż, „Zmierzch”? Szczęśliwcy wychowani przez Gremliny.

Określenie „wychowani” w tym kontekście wydaje się jak najbardziej właściwe. Bo choć to horror tak zwany komediowy, wykazuje wszelkie znamiona kina familijnego. Złośliwiec pewnie nazwałby to grozą w wersji junior dla fanów lektur typu „Szkoła przy cmentarzu” czy też „Przygody wampirka”. I trochę to nie dziwi. Jak bowiem inaczej można mówić o filmie, gdzie przy wtórze rodzącej się pierwszej miłości oraz dzwonów obwieszczających Boże Narodzenie, jedną z głównych ról gra pocieszny pluszak?

Przypominając tym, którzy jakimś cudem zapomnieli. Mały Gizmo został sprezentowany przez niejakiego Randyego Peltzera swojemu synowi Billyemu. Sprzedawca naszej żywej maskotki, stary Chińczyk ostrzegł jednak, że maleństwa nie wolno wystawiać na działanie światła, karmić po północy oraz moczyć. I jak tradycja nakazuje wszystkie powyższe zostają złamane. Reszta, to już dzieje kina. Bo też „Gremliny” zrealizowały nazwiska, które w historii filmu zapisały się wyrazistymi zgłoskami. Po pierwsze reżyser – wówczas będący chyba u szczytu możliwości twórczych. Cokolwiek by o Joe Dante nie powiedzieć kilka razy w grozie zabłysnął. Po drugie – człowiek, który od lat udowadnia, że potrafi zrobić i to niezależnie od gatunku, jeśli nie dobre, to przynajmniej kasowe kino – scenarzysta Chris Columbus. I wreszcie twórca muzyki: Jerry Goldsmith, arcyutytuawany laureat Oskara za „Omen”. Dziś głównie kojarzony za ścieżkę dźwiękową właśnie do „Gremlinów”. Kto raz usłyszał, nie opędzi się od niej do śmierci. Ta trójca skazana była na zrobienie czegoś, co zostanie zapamiętane. A aktorzy? Hm, w kontekście samego obrazu lepiej przemilczeć.

Przez 30 lat od premiery wiele jeśli o gatunek się zmieniło. Mijający czas nie okazał się zbyt łaskawy i wiele rzeczy podczas oglądania rozrabiających pluszaków zwyczajnie razi. Przede wszystkim fakt, że film śmieszy tam, gdzie straszyć powinien, a straszy tam, gdzie kiedyś śmieszył. Grafika komputerowa poszła na tyle do przodu, że podczepione na linkach stworki wyglądają jeszcze bardziej rozkosznie i nieporadnie niż kiedyś. Nawet jeśli pamiętamy, że obraz dostał Saturna między innymi właśnie za efekty specjalne, to i tak trudno oprzeć się wrażeniu oglądania teatru lalek. Gry aktorskiej niestety w żaden sposób nie da się już usprawiedliwić. Atakująca też z ekranu love story dobija swoją naiwnością i ministrancką niewinnością. Prawdopodobnie to kwestia samej stylistyki narracji komediowej, jaka wówczas obowiązywała. Dla przeciętnego zjadacza horrorów jest to jednak ciut za dużo. Ponadto umieszczenie akcji w okresie Bożego Narodzenia z perspektywy czasu narobiło obrazowi więcej szkód, niż powinno. Przyglądając się co niektórym postaciom można odnieść wrażenie, że ogląda się „Opowieść wigilijną”. To bardziej propozycja dla fanów niejakiego Kevina, zresztą mającego co nieco wspólnego z samym Columbusem. I wreszcie ostatnia chyba kwestia, jaką jest bolesna przewidywalność. Wszystko według kalki: dobro wygrywa ze złem, słaby dorasta do roli bohatera, miłość wygrywa itd.itp.

Należy jednak pamiętać, że „Gremliny”, to już obecnie film – legenda. Bodaj jeden z pierwszych romansów grozy z komedią, który przyciągnął tłumy do kin. W swojej kategorii pokonał takie obrazy jak „Koszmar z ulicy Wiązów” oraz „Podpalaczakę”, zdobywając w 1985 roku nagrodę Saturna. O legendzie, jak o zmarłych, czasami lepiej nie mówić, niż mówić źle. Jednak do Gizma i przyjaciół warto powracać. Sam zresztą futrzak z przyjaciółmi swoją grą aktorską postawili w cień resztę tzw. żywych kolegów z planu. Nawet jeśli aż nadto rzucają się w oczy niedostatki animacyjne oraz niezdarność ruchów. Jak dotąd z całej obsady tylko Gizmo i jego niechcąco poczęte dzieci doczekały się całej masy gadżetów oraz gier komputerowych i aplikacji. I być może to też ich przekleństwo.

Screeny

HO, GREMLINS HO, GREMLINS HO, GREMLINS HO, GREMLINS HO, GREMLINS HO, GREMLINS HO, GREMLINS HO, GREMLINS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ muzyka
+ kochane lata 80-te
+ w sam raz na Boże Narodzenie
+ kreatywność w zastosowaniu efektów specjalnych
+ polski plakat

Minusy:

- to nie WIN 95, to DOS
- groza na poziomie edukacji wczesnoszkolnej

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -