Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WYJ

WYJ

Wij

ocena:8
Rok prod.:2014
Reżyser:Oleg Stepchenko
Kraj prod.:Rosja / Czechy / Niemcy / Ukraina / Wielka Brytania
Obsada:Jason Flemyng, Oleg Taktarov, Yuriy Tsurilo
Autor recenzji:Dariusz Kick
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Nagle... wśród ciszy... z łoskotem trzasnęło wieko trumny: podniosła się martwica. Była jeszcze straszniejsza niż pierwej. Jej zęby kłapały raz w raz, wargi drgały kurczowo. Z dzikim skowytem jęła wyrzucać zaklęcia. Wicher zerwał się w cerkwi, pospadały na ziemię obrazy, posypały się z góry na dół szyby. Drzwi wyrwało z zawiasów i nieprzejrzana chmara straszydeł poczwarnych wpadła do świątyni Pańskiej.
/Mikołaj Gogol, Wij, fragment opowiadania/

Mikołaj Wasiljewicz Gogol (1809-1852), mistrz groteski i satyryk nawet, jeśli zasłynął jako autor komedii obyczajowych miał również swój udział w nurcie fantastyczno – niesamowitym w literaturze rosyjskiej. Żeby się o tym przekonać wystarczy zajrzeć do cyklu „Petersburskie opowiadania”. Zawarte w tym zbiorze szorty „Portret” (pierwsza wersja z 1835, druga 1842), „Pamiętnik szaleńca” (1835) oraz „Nos” (1836) moglibyśmy dzisiaj określić mianem urban fantasy. I nawet dzisiaj po ponad stu sześćdziesięciu latach od swojej śmierci, doczekał się ekranizacji swojego opowiadania „Wij”, które opublikował w zbiorze „Mirgorod” w 1835 roku.

To zaskakujące, że właśnie tę pozycję Mistrza upodobali sobie filmowcy (pierwsza znana mi ekranizacja Wija miała miejsce w 1967 roku), ponieważ pierwotnie było to opowiadanie przyjęte bez większego szału w odróżnieniu do innych prac tego autora z tego nurtu jak, choćby przytoczone wyżej. Zresztą nie pierwsza to i nie druga próba przeniesienia na ekran Wija.

A teraz przejdźmy do samego filmu. Kręcono go przez pięć lat z przerwami ze względu na kłopoty finansowe. W końcu udało się i można stwierdzić – całe szczęście. Produkcja pod względem wizualnym jest zaskakująco dobra. Sama radość dla oczu. Scenografia i prowadzenie kamery, nie budzi żadnych zastrzeżeń. Wizualny majstersztyk. Aczkolwiek znajdzie się z pewnością wielu filmowych purystów, którzy uznają Wij za przerost formy nad treścią. Jednak nic nie zmieni faktu, że lokacje są tak plastyczne i sugestywne, że bardzo szybko dajemy się porwać tej magii.

Produkcja nie jest wierną kopią opowiadania Gogola. Utkano na niej zupełnie nową narrację i rzecz dzieje się niejako wokół oryginału. Główny bohater z opowiadania schodzi na dalszy plan. Został zastąpiony przez zupełnie nową postać. Otarły mi się o uszy informacje, że reżyser opierał się na wcześniejszej wersji opowiadania. Niestety, nie wiem nic o takiej wersji, ale wiem za to, że Gogol opatrzył swoje opowiadanie komentarzem, w którym pisał tak: Wij to niezwykły twór fantazji gminnej. Nazwa ta wśród ludu ukraińskiego oznacza króla gnomów, który ma powieki do samej ziemi. Cała opowieść niniejsza jest powtórzeniem klechdy ludowej. Nic w niej nie chciałem zmieniać i opowiadam ją tak samo prosto, jak słyszałem.

Wiemy, że Mistrz Mikołaj był doskonałym obserwatorem (krytykiem) ludzi i obyczajowości. Fantastyka i wszelka niesamowitość najczęściej pozwalała w tamtym okresie (skąd my to znamy) przemycić krytykę społeczną całego systemu politycznego czy biurokracji. W filmie również mamy doskonale odmalowane postaci oraz ich charaktery. Zaprezentowani Kozacy, palce lizać. Są tak plastyczni, wizualnie dopieszczeni, że nie można od nich oderwać oczu. A na nich nie kończy się galeria postaci.

Film posiada pewne sceny krytykowane jako wprowadzające chaos i nie wnoszące niczego do całości. Owszem, znajdą się takie, ale weźmy, choćby popijawę kartografa i kozaków. Zamienia się w absolutną fantasmagorię, groteskę i makabrę. Myślę, że w duchu Gogola. Dla mnie to jedna z najbardziej magicznych i porywających scen.

Reasumując z pewnością nie jest to horror i trzeba to jasno powiedzieć, żeby uniknąć rozczarowania. Gdyby oceniać go w takiej kategorii film musiałby dostać jakieś dwie trzy gwiazdki. Potraktujcie to jako dark fantasy, weird fiction – jakkolwiek, byle nie współcześnie rozumiany horror. Poza tym nie jest to wierna kopia. Jeśli ktoś oczekuje wierności Gogolowskiemu opowiadaniu z pewnością będzie zawiedziony. Nie muszę chyba wspominać, że przeciwnicy efektów specjalnych i komputerowej obróbki również nie mają czego tutaj szukać. Film został nieco „uwspółcześniony” jakkolwiek paradoksalnie, by to zabrzmiało. Niektóre sceny są łudząco podobne do Van Helsinga (2004) a i dowcip w stylu: „Wszystkie baby to wiedźmy”, to puszczenie oka do współczesnego widza. W oryginale brzmiało to tak: „Która baba stara, to i wiedźma”. Zdecydowanie większy nacisk położono również na stronę humorystyczną. Duchowny jest odzwierciedleniem wypisz wymaluj autentycznej postaci kościoła prawosławnego.

Na koniec mamy twista, który w dzisiejszych czasach wydaje się nieodzownym elementem tak w filmie, jak w literaturze. O, ile łatwo mi przejść do porządku nad wprowadzeniem nowego bohatera i twórczej przeróbce historii, byle w duchu autora, o tyle końcowy twist zmienia całkowicie wydźwięk i istotę opowiadania. A jest on w tym przypadku słaby i oklepany, jak dla mnie zupełnie niepotrzebny. Mikołaj Gogol pisząc Wija zerwał z ówczesną sztampą, utartymi szlakami w tego typu opowiadaniach rozdzielając na nowo role w poszczególnych warstwach społecznych a samo zakończenie było tylko kropką nad przysłowiowym „i”. Dlatego właśnie filmowy twist jest największym sprzeniewierzeniem, jak dla mnie.

Tak, więc mamy mały miszmasz z cudownym klimatem, wspaniałymi charakteryzacjami i zderzeniem nauki z ciemnotą i zabobonem. Każdy dostanie za swoje. Gorąco polecam i zaznaczam, że film został nakręcony za kwotę, która jest, zaledwie ułamkiem tego co muszą wydać amerykanie na stworzenie porównywalnego show. Za to należy się szacunek. Film również zarobił więcej niż osławiony „Stalingrad”. Przyjmijcie go z całym dobrodziejstwem inwentarza bez zacietrzewienia a odwdzięczy się Wam dając doskonałą rozrywkę i ucztę dla oka.

Screeny

HO, WYJ HO, WYJ HO, WYJ HO, WYJ HO, WYJ HO, WYJ

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ strona wizualna filmu
+ dynamiczna akcja

Minusy:

- końcowy twist
- miłośnicy Gogola mogą mieć mieszane uczucia

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -