Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SUPER HYBRID

SUPER HYBRID

Mordercza maszyna

ocena:4
Rok prod.:2010
Reżyser:Eric Valette
Kraj prod.:Niemcy / USA
Obsada:Shannon Beckner, Oded Fehr, Ryan Kennedy
Autor recenzji:gościnnie: Michał Miller
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Samochód jako złoczyńca to motyw już stary, ale silnik ma jeszcze nie zajechany. Owszem, „Christine” Stephena Kinga nasuwa się od razu na myśl, a były jeszcze „Samochody, które zjadły Paryż” (1974) początkującego Petera Weira, „The Car” (1977) i „The Wraith – Widmo” (1986), w którym Charlie Sheen stawiał pierwsze kroki. Sam oldschool. Ponadto, były filmy, w których samochód zwiastuje zło i jest narzędziem zbrodni w rękach psychopaty: „Pojedynek na szosie”, „Smakosz”, „Prześladowca”, „Death Proof”, „Death Race” czy „Highwaymen”. Horror motoryzacyjny, jak można ten podgatunek nazwać, ma wspólną zaletę, czyli widowiskowość. Samochód w kinie przecież łączy się automatycznie z pościgami, wyczynami kaskaderskimi, kraksami, a co drugi kończy w płomieniach po efektownej eksplozji. Paradoksalnie, „Super Hybrid” pościgami poszczycić się niestety nie bardzo może. To film należący do pierwszej z wyżej opisanych kategorii, czyli to samochód sam w sobie jest złem i straszy. Pod warunkiem, że znajdziemy osobę na tyle strachliwą, żeby bała się samochodu.

Historia nie jest skomplikowana i z samego początku rzuca nas na sam środek drogi szybkiego ruchu, gdzie przez noc pędzi stylowy czarny Chevrolet Nova o przyciemnionych szybach. Złowieszcza muzyka i przeciągnięte ujęcia jazdy sugerują, że to właśnie nasz zły i niedobry. Nie musimy długo czekać, żeby się o tym przekonać, gdyż już w pierwszych pięciu minutach mamy ofiary – samochód, zmieniając się w Chevroleta Corvette, wabi dwóch młodzieńców do środka, bo każdy facet widząc czerwony sportowy samochód chce, rzecz jasna, do niego wsiąść. Chwilę później słyszymy odgłosy pożerania, przelewania się w żołądku i widzimy szyby wypełniające się czarną mazią. I już wiemy, że coś się dzieje.

Samochód, znów czarny Chevy, z pustym wnętrzem, ale za to z pełnym żołądkiem, kontynuuje swą podróż przez noc. Ale, tu niespodzianka! – krótką podróż, bo za najbliższym zakrętem zderza się z przypadkowym (normalnym) samochodem. Efektowny i głośny wypadek, o którym pisałem we wstępie, mamy zaliczony. Nasz zły Chevy, w stanie opłakanym, zostaje zarekwirowany i trafia na policyjny parking poziomowy. Jednak czekać bezsilnie nie może, gdy pod maską burczy, dlatego zaczyna polować na pracowników parkingu. Dochodzimy do bohatera zbiorowego, bez którego horror, a zwłaszcza slasher, obejść się nie może. Zgodnie z tradycją, protagoniści inteligencją nie grzeszą. Paradoksalnie, na pomysł ukrycia się na klatce schodowej, gdzie samochód nie wjedzie, wpada postać głupiutkiej sekretarki z pilniczkiem do paznokci w dłoni i gumą do żucia w ustach. Co lepsze – pomysł ten zostaje szybko zbyty argumentem, że musieliby tam zostać cały weekend. I koniec tematu. Naprawdę nie ma innych opcji? Mało tego, bohaterowie postanawiają złapać potwora, donieść mediom i zyskać sławę oraz bogactwo (250 tysięcy dolarów, jak naprędce wylicza jeden z nich, a reszta natychmiast zaczyna obliczać, ile to na łebka). Na lidera grupy najpierw wysuwa się szef parkingu, a jego pracownicy nie zgadzają się z jego kuriozalnymi pomysłami. I cóż z tego, że są już po godzinach, szef to szef, więc dalej, jazda do roboty, łapać potwora.

Używam słowa potwór zamiennie z samochodem, a to dlatego, że dosyć szybko dostajemy wgląd pod maskę i zamiast silnika, znajdziemy wielkiego ślinika. Taka gra słów, bo właściwie nie jest to żadna z odmian ślimaka, ale blisko, bo jakiś pełzacz z mackami i zębami, który przybiera różne kształty i nawet się regeneruje. Zabawna jest scena, kiedy jeden z protagonistów, po pierwszym ataku potwora, niespodziewanie rzuca swoją wiedzą parkingowego i mówi podniośle o tym, jak uczył się na temat kalmara z gatunku Parateuthis Ennoculatas, który może zmienić się w co chce i pewnie z taką istotą mają do czynienia. A to jest taki film, w którym bohater podaje nagle z wielkim przekonaniem rozwiązanie, wydawałoby się niemożliwej do ogarnięcia, zagadki pochodzenia potwora, a pozostali stwierdzają bez mrugnięcia okiem, że to musi być to. Byle scenariusz ruszył do przodu.

„Super Hybrid” to również taki film, w którym bohaterowie wiedzą dobrze, że zmiennokształtny samochód-potwór chce ich upolować i zjeść, a podczas ucieczki wsiadają do pierwszego lepszego zaparkowanego samochodu bez żadnych obaw. Natomiast wśród bohaterów mamy wszystkie horrorowe stereotypy, łącznie z irytującym macho, który chce zarobić na sprawie i przez jego chciwość zaczynają ginąć ludzie, a to co najczęściej słyszymy z jego ust to: „A kto ciebie wyznaczył przywódcą?!”. Dosłownie słychać szelest przewracanych stron.
Jednak, jak się wrzuciło pierwszy bieg, trzeba wrzucić i piąty. Te i inne absurdy i klisze fabularne, paradoksalnie, umilają seans, bo jest to też taki film, który dosyć przyjemnie się ogląda. Oczywiście, kiedy nie bierze się go zbyt dosłownie. I kiedy lubi się taki rodzaj masochistycznej rozrywki, bo widz oczekujący ciarek grozy albo parodiowego zacięcia z pewnością się rozczaruje – silnik zbyt często ciągnie scenariusz mechanicznie do przodu, slalomem między pachołkami obrzydzenia i śmiechu, zamiast w któryś z nich mocno uderzyć. Dlatego często widz bardziej wybredny pozostaje z uczuciem niewykorzystanego potencjału. Twórcom parę razy udało się mnie pozytywnie zaskoczyć, chociażby kolejnością, w jakiej giną bohaterowie, nie do końca oczywistej. Muzyka też jest na plus. Ponadto, unosi się nad tym wszystkim klimat „Strefy mroku”, trochę kampowy, ale posiadający niezaprzeczalny urok. I to właśnie za jego sprawą „Super Hybrid” unika totalnej utylizacji.

Screeny

HO, SUPER HYBRID HO, SUPER HYBRID HO, SUPER HYBRID HO, SUPER HYBRID HO, SUPER HYBRID HO, SUPER HYBRID HO, SUPER HYBRID HO, SUPER HYBRID

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ lekka rozrywka z kampowym klimatem
+ zjadający ludzi samochód
+ muzyka

Minusy:

- niedorzeczne rozwiązania
- niedorzeczne dialogi
- zerowa psychologia postaci
- niewykorzystany potencjał na horror jak i na komedię

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -