Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PARANORMAL ACTIVITY: THE MARKED ONES

PARANORMAL ACTIVITY: THE MARKED ONES

Paranormal Activity: Naznaczeni

ocena:5
Rok prod.:2014
Reżyser:Christopher Landon
Kraj prod.:USA
Obsada:Andrew Jacobs, Jorge Diaz, Gabrielle Walsh, Renee Victor, Noemi Gonzalez
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Sagi o „paranormalnej aktywności” ciąg dalszy. Twórcy serii porzucają na chwilę (choć tak naprawdę nie do końca) historię Katie i Kristi, by przenieść nas na zamieszkałe przez Meksykan dzielnice dużego amerykańskiego miasta. Nie zmienia się za to konwencja. Podobnie jak w trzeciej części znowu mamy do czynienia z typowym „home video”. A że akcja rozgrywa się współcześnie, twórcy musieli porzuć sprzęt VHS (akcja wcześniejszej odsłony „Paranormal Activity” rozgrywała się w 1988 roku) ma rzecz kamery cyfrowej. I na pewno był krok w dobrym kierunku, bo „Paranormal Activity: The Marked Ones” Christophera Landona jest lepszym filmem niż „Paranormal Activity 4” autorstwa Joosta i Schulmana (oni zrealizowali też trzecią część). Ale czy bardziej przerażającym niż najlepsze filmy z serii „Paranormal Activity” i „Paranormal Activity 3”?

„The Marked Ones” zaczyna się w momencie, kiedy Jesse, syn meksykańskich emigrantów, kończy szkołę średnią. Za otrzymane w nagrodę pieniądze kupuje sobie kamerę cyfrową. Początkowo służy ona do rejestracji życia codziennego domowników (ojca, babci i siostry) oraz wygłupów Hectora, najbliższego kumpla Jesse’ego. Znudziwszy się trochę nagrywaniem tępych dowcipasów bohaterowie postanawiają zainteresować się ekscentryczną sąsiadką, od której wszyscy stronią. „Na dzielnicy” krąży bowiem fama, iż kobieta jest czarownicą. Pewnego wieczoru za pomocą niewielkiej kamery Jesse’emu i Hectorowi udaje się podejrzeć rytuał, jaki odbywa się w mieszkaniu Anny. To tylko podsyca zainteresowanie nastolatków tajemnicami, jakie kobieta skrywa w swoim domu. Pewnego dnia nadarza się sposobność, zakraść się do mieszkania sąsiadki. To, co bohaterowie tam znajdują, całkowicie odmienia ich życie.

Na pierwszy rzut oka historia przedstawiona w „Paranormal Activity: The Marked Ones” podobna jest do czterech pozostałych. W świat zwykłych, niczym niewyróżniających się ludzi wkraczają siły nadprzyrodzone. Początkowo tylko niepokoją, z czasem zaczynają przerażać, bo ich ofiary uświadamiają sobie, że celem nieznanych mocy będzie unicestwienie wszystkich zamieszkujących nawiedzony dom. Bohaterowie dotąd niezdający sobie sprawy z istnienia jakichkolwiek paranormalnych bytów, postanawiają wszystkie tajemnicze zjawiska zarejestrować za pomocą dostępnych urządzeń (kamery cyfrowe, elementy systemów zabezpieczeń, mikrofony, itp.). Landon postanowił ten schemat wzbogacić o jak najwięcej nowych elementów. W „PA: The Marked Ones” akcja nie toczy się tylko w nawiedzonym domu. Co więcej, duch/duchy prześladują bohatera zarówno w jego miejscy zamieszkania jak i poza nim. Jesse początkowo obecność sukkuba traktuje jak dar, dzięki niemu nabywa nadnaturalnych zdolności. Kiedy odkrywa najbardziej skrywaną rodzinną tajemnicę, uświadamia sobie, iż to co zyskał dzięki duchowi nie jest darem a przekleństwem. Kiedy bohaterowie orientują się, w jakie bagno wdepnęli, reżyser rezygnuje z komediowych wstawek i stara się tak dawkować napięcie, abyśmy coraz bardziej rozemocjonowani czekali na finał. Od pewnego momentu opowieść zaczyna przypominać intrygę kryminalną. Bohaterowie o zamordowanie Anny podejrzewają znajomego Jesse’ego ze szkoły. Starają się dowiedzieć, co ukrywała sąsiadka głównego bohatera i jak w całą kabałę wplątał się ów chłopak. Przerażenie nastolatków sięga zenitu, kiedy stawić czoło będą musieli nie tylko prześladującym ich nadnaturalnym mocom, lecz także niezwykle wpływowej organizacji, której członkiem najprawdopodobniej była Anna. Aby się z nią rozprawić bohaterowie „wynajmują” miejscowych gangsterów, którzy stawiają się na wezwanie uzbrojeni niczym jednostka SWAT.

Landon jako scenarzysta pracował przy ostatnich trzech odsłonach „Paranormal Activity”, dlatego też mógł podejrzewać, iż formuła cyklu wymyślona przez Orena Peli powoli się wyczerpuje. Stąd decyzja o zerwaniu z charakteryzującym część pierwszą koncepcyjnym i formalnym minimalizmem. Syn osławionego Michaela Landona postanowił nie tylko „naupychać” w swoją opowieść jak najwięcej wątków, ale także zdecydował o zminimalizowaniu „amatorskości” w jakby nie było amatorskiej formie swojego przedsięwzięcia. Na czym to polega? Otóż sposób kadrowania, realizacyjne pomysły i umiejętność komponowania ujęć są tak dobre, jakby za kamerą nie stał kilkunastolatek, a ktoś, kto z mlekiem matki wyssał biegłość w opowiadania obrazem. Stąd umyka w recepcji mockumentary wrażenie obcowania z dokumentem, a tym samym rozwiewa się iluzja realizmu i prawdopodobieństwa.

Nie twierdzę, iż „Paranormal Activity: The Marked Ones” to zły film. Znajdzie on swoich miłośników, podejrzewam nawet, iż wielu odbiorów ze względu na dynamikę, ilość bohaterów oraz mnogość wątków uzna sequel autorstwa Landona za najlepszą część serii. Mnie jednak najbardziej odpowiadał sposób narracji zaproponowany przez Orena Peli, w którym najbardziej liczyły się minimalizm w doborze środków, zsubiektywizowanie przekazu kosztem jakości ujęć oraz dojmująca samotność bohaterów wobec grożącego im niebezpieczeństwa. Nawet zakończenie swojej historii Landon wymyślił takie, by pasowało do niego określenie „z przytupem”. Nadał mu bowiem formę kilkustopniowej kompozycji (pod koniec, kiedy po budzących grozę egzorcyzmach myślimy, że bohaterowie uporali się z zagrożeniem, zło ze zdwojoną siłą przypuszcza na nich atak) oraz bardzo mocno rozciągnął w czasie.

Tych, którzy w 2007 roku nie zapałali miłością do „Paranormal Activity” Orena Peli kolejna odsłona zmagań z “paranormalną aktywnością” nie przekona. Co więcej, obraz Christophera Landona może być potwierdzeniem tezy, iż formuła wymyślona przez izraelskiego reżysera wyczerpała się i trudno będzie wymyślić coś na tyle zaskakującego, by ją wskrzesić. Z drugiej strony „Paranormal Activity: The Marked Ones” ogląda sie na tyle dobrze, by czasu przeznaczonego na seans nie uznać za stracony.

Screeny

HO, PARANORMAL ACTIVITY: THE MARKED ONES HO, PARANORMAL ACTIVITY: THE MARKED ONES HO, PARANORMAL ACTIVITY: THE MARKED ONES HO, PARANORMAL ACTIVITY: THE MARKED ONES HO, PARANORMAL ACTIVITY: THE MARKED ONES HO, PARANORMAL ACTIVITY: THE MARKED ONES

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ wyjście poza mury nawiedzonego domu
+ wiarygodni bohaterowie
+ pomysł na historię
+ kilka naprawdę ciekawych i oddziałujących na wyobraźnię ujęć
+ całość ogląda się nieźle

Minusy:

- kameralne odsłony „Paranormal Activity” robiły większe wrażenie
- reżyser zbyt dużo konceptów fabularnych „upchnąć” chciał w niedługi przecież film
- wszystko wygląda zbyt profesjonalnie, by mogło uchodzić za amatorskie „home video”

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -