Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HORA

HORA

Hora

ocena:2
Rok prod.:2009
Reżyser:Reinert Kill
Kraj prod.:Norwegia
Obsada:Isabel Vibe, Minken Tveitan, Kenneth Falkenberg
Autor recenzji:Dariusz Kick
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Hora” to wytwór norweskiego kina niezależnego. Wytwór zdecydowanie nieudany. Reżyser i twórca tego obrazu jest mocno zafascynowany kinem eksploatacji i o tym też traktuje „Hora”. Wszystko to w estetyce grindhous’u i campu wizualnie stylizowanym obowiązkowo na lata siedemdziesiąte.

Można sobie zadać pytanie czy kino eksploatacji ma w obecnych czasach jakikolwiek sens? Ideą tego typu produkcji było szokowanie widza przemocą, odważnymi scenami erotycznymi balansującymi na krawędzi pornografii czy zabawa fetyszami. Gatunek od dawna jest na wymarciu, ale raczej trudno się dziwić. W obecnych czasach tak w życiu, jak w kinie - granice, które miały być przekraczane w zasadzie nie istnieją. Kino klasy B czy inne niezależne wytwórnie zawsze mogły pozwolić sobie na więcej i w ten sposób przesuwać granice, choćby dobrego smaku. W trakcie takiego seansu powinniśmy być wbici w fotel, zszokowani, zniesmaczeni i pełni skrajnych rozpalonych do białości emocji. W „świecie eksploatacji” niski budżet czy słaba gra aktorska jeszcze o niczym nie świadczą.

Kino eksploatacji ma swoje podgatunki, dość wąskie tematyczne „fetysze”. W tym przypadku mamy do czynienia z odmianą typu rape&revenge. Tak wąska klasyfikacja niesie ze sobą pewne ograniczenia fabularne a nierzadko scenograficzne. Ten konkretny podgatunek opiera się na trzech podstawowych aktach. Pierwszym będzie oczywiście gwałt. Później koniecznie pozostawienie ofiary na pewną śmierć i ostatecznie zemsta ofiary na swoich oprawcach, czyli wisienka na torcie, orgia przemocy. Nie ma przebacz.

I tutaj zaczyna się pierwszy drobny zgrzyt. Akt drugi jest nieco zachwiany, nie do końca zgodny ze sztuką a przecież, jeśli wchodzisz między wrony... Gdyby chodziło tylko o to, nie warto byłoby w ogóle o tym wspominać. Największym grzechem jest fakt, że „Hora” to paskudna kopia „I spit on your grave”. Z tą różnicą, że film jest sto razy gorszy od produkcji z tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego ósmego roku. Fabularnie wtórny, aktorsko źle zagrany (może z wyjątkiem upośledzonego chłopaka). Mamy jeszcze rażące kwestie jak, choćby ta, że kobieta po wielokrotnym gwałcie po kilku godzinach odbywa stosunek nie czując żadnego dyskomfortu.

Film należy traktować jak fanowską produkcję. Dla miłośników tej specyficznej odmiany kina. Jednak w tym przypadku jest to wątpliwa rozrywka. Tytułowa „Hora” zaszywa się w domku na wsi, gdzie zamierza poświęcić czas swojej powieści. Jednak zamiast tego kręci się po domu w halce, sączy wino i najwyraźniej sama nie może się doczekać „eksploatacji”. Nikt nawet nie starał się uprawdopodobnić, że ta gwiazda kina porno odgrywa rolę pisarki.

„Hora” jest nudnym filmem, źle wykonanym, źle zagranym i do bólu wtórnym. Mimo, że zaangażowano tutaj aktorkę porno, niczego to nie wnosi do całości. Sceny gwałtu są słabe. W widzu zaprawionym w tego typu produkcjach nie wzbudzą one żadnych emocji. Zemsta jest równie słaba, choć przez moment pojawia się odrobina gore. Film jest sklasyfikowany jako komedia, horror i thriller. W rzeczywistości nie jest żadnym z powyższych. Szczególnie, jeśli chodzi o komedię, nie mogę pojąć, na czym polega tutaj poczucie humoru. Film zdecydowanie dla wąskiego grona miłośników kina eksploatacji.

Screeny

HO, HORA HO, HORA HO, HORA HO, HORA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ miłośnicy rape & revenge z pewnością jakieś znajdą

Minusy:

- wtórny
- słaba gra aktorska
- brak dramatyzmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -