Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:IN FEAR

IN FEAR

In Fear

ocena:8
Rok prod.:2013
Reżyser:Jeremy Lovering
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Alice Englert, Iain De Caestecker, Allen Leech
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Na ogół boimy się rzeczy prozaicznych – chorób, bólu, ciemności, agresji ze strony silniejszego, a więc tego wszystkiego, przed czym lęk czuli ludzie przed dziesiątkami tysięcy lat. Wraz z rozwojem cywilizacji nie wyzbyliśmy się paranoi, czyli stanu, dzięki któremu nasz gatunek mógł przetrwać, kiedyśmy byli w ogonie łańcucha pokarmowego. Nagle zgaśnie światło, zabłądzimy albo znajdziemy się w miejscu, które powszechnie uchodzi za „nawiedzone” – natychmiast rodzi się nas irracjonalny niepokój. Ów stan postanowić uczynić tematem swojego filmu brytyjski reżyser Jeremy Lovering.

Fabułę „In Fear” Anglik postanowił odrzeć ze wszystkich niepotrzebnych wątków i wizualnych wypełniaczy. Filmowi wyszło to tylko na dobre – od samego początku czujemy, iż lada moment coś się wydarzy, obraz aż kipi od nienazwanych wprost emocji oraz wpływa na nasz odbiór umiejętnie dawkowanym napięciem. Z drugiej minimalizm i surowość nawet w niespełna osiemdziesięciominutowym obrazie obliguje twórców do poszukiwań tylu chwytów i fabularnych rozwiązań, aby widz nieustannie zaskakiwany był czymś nowym.

O czym jest film? Otóż „In Fear” przedstawia perypetie dwojga młodych ludzi, od niedawna będących parą, którzy wybierają się na festiwal muzyczny. Decydują się jednak wyjechać trochę wcześniej, by spędzić romantyczną noc w położonym pośród irlandzkich pustkowi urokliwym pensjonacie. Najpierw bohaterowie gubią drogę w plątanie prowincjonalnych szutrów, a kiedy psychicznie przygotowują się do spędzenia nocy w samochodzie, okazuje się, iż ktoś postanowił uczynić z nich ofiary polowania.

Ktoś tylko po streszczeniu mógłby zarzucić Loveringowi, iż oparł swoją historię o znane i po wielokroć wykorzystywane w kinie schematy fabularne. Jest w tym oczywiście dużo racji. W amerykańskich horrorach nieraz już mieliśmy do czynienia z grupą młodych ludzi, którzy na głębokiej prowincji, pozbawieni jakiejkolwiek łączności ze światem stawić muszą czoło nieobliczalnemu i pozbawionemu ludzkich odruchów psychopacie. U Anglika jest trochę inaczej, bo twórca „In Fear” w swojej opowieści wykorzystując rzecz jasna znane fanom gatunku klisze, postanowił nietypowo rozłożyć akcenty. Otóż Loveringowi wcale nie zależało na tym, by wywołać w nas szok pokazując skalę zwyrodnienia swojego szwarccharakteru. Moc swojej opowieści postarał się zbudować w oparciu o wiarygodny portret psychologiczny bohaterów, którzy zmierzyć się muszą z zagrażającym ich życiu niebezpieczeństwem. Reżyserowi raz po raz udaje się wyłapać ich emocje – najpierw niepokój, późnie lęk, wreszcie zwierzęce wręcz przerażenie, które w finale przeradza się desperację. I to właśnie stan emocjonalny dwojga młodych najbardziej udziela się widzowi, bo wywołany nie zetknięciem się z czymś nadnaturalnym, a zjawiskiem, z którym każdy może mieć do czynienia na co dzień. Zdecydowana większość okoliczności, z jakimi zmierzyć się muszą bohaterowie „In Fear”, została przedstawiona w sposób bardzo zwyczajny, a tym samym przydający filmowi wiarygodności. Kto z nas bowiem nie czuje lęku przed ciemnością, nie boi zgubić się w miejscu nieznanym i wyludnionym, wreszcie kto z czystym sumieniem przyznać się może, iż nigdy nie miał wrażenia, że jest celem jakiejś zmowy. Z takimi lękami i irracjonalnymi przeświadczeniami borykamy się nagminnie, dlatego też do nich odniósł się Lovering.

Z treścią filmu i rozwiązaniami fabularnymi doskonale skorelowana jest forma, jaką brytyjski reżyser nadał swojej opowieści. Wspomniałem wyżej o prostocie i surowości fabuły, podobnie rzecz się ma z warstwą audiowizualną. Rezygnacja z efektów specjalnych oraz montażowych fajerwerków działa tylko na korzyść filmu, bo czyniąc formę niemalże przezroczystą Lovering podmiotowo potraktował emocje dwojga bohaterów. Nie znaczy to jednak, iż wizualna koncepcja filmu w ogóle pozbawiona została ciekawych pomysłów i intrygujących rozwiązań. Tym najciekawszym jest niewątpliwie realizacja konceptu „podwójnego zamknięcia”. Twórcom za pomocą odpowiedniego doboru planów świetnie udało się pokazać piękno, a zarazem obcość irlandzkich plenerów. Początkowo bohaterowie zachwycają się nimi, później, kiedy uświadamiają sobie, że zabłądzili, urokliwe widoki nabierają złowrogich cech. Zagubienie w nieznanym miejscu to jedno „zamknięcie”. Drugim jest pobyt w samochodzie, który, biorąc pod uwagę okoliczności, raz jest azylem, kiedy indziej pułapką. Dzięki swojej konstrukcji auto wydaje się miejscem, z którego widać wszystko widać. Lovering udowodnił, że kierowca jest jednak bardzo ograniczony zarówno jeśli chodzi o ruch jak i pole widzenia. I naprawdę fantastycznie wykorzystał to do budowania w filmie napięcia. Tę świadomość dostępności środków do stopniowania atmosfery zagrożenia jeszcze lepiej widać, kiedy wraz z zapadającym zmierzchem rośnie przerażenie dwojga młodych bohaterów. Niby nic, bo na realizację tego pomysłu składają się ujęcia zachodzącego słońca, lasu tonącego w coraz gęstszym mroku, wreszcie zbliżenia na zlęknione twarze, a jednak taki minimalizm w doborze środków może zrobić większe wrażenie niż kosztujące krocie efekty specjalne. Na uwagę zasługuje także finałowa scena filmu. Twórcy bowiem odważyli się na otwarte zakończenie – dramatyczne i zaskakujące – bez wyjaśniania losów dwojga głównych bohaterów i ich adwersarzy. Rzadka to sytuacja, bo zdecydowana większość odbiorców horroru wymaga od realizatorów, aby w ich filmach było jak najmniej dwuznaczności i niedomówień. Ale u Loveringa jak najbardziej uzasadniona, bo reżyserowi nie tyle zależało na wbiciu w fotel odbiorcy pełnym „wodotrysków” finałem, co na zmuszenie go do refleksji nad poczynaniami bohaterów.

„In Fear” to wyróżniający się horror, nie z powodu zawartej w nim dużej dawki okrucieństwa, a dlatego, że przy użyciu minimalnych środków twórcom udało się zrobić film wiarygodny, pełny emocji, a zarazem niebanalny. Znajdzie w nim coś dla siebie i widz szukający wrażeń, i ktoś, kto pod gatunkowym sztafażem lubi znaleźć kilka celnych spostrzeżeń dotyczących ludzkiej natury.

Screeny

HO, IN FEAR HO, IN FEAR HO, IN FEAR HO, IN FEAR HO, IN FEAR

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ może mało oryginalna, ale świetnie zrealizowana opowieść
+ mało wątków
+ wiarygodny portret głównych bohaterów
+ dozowanie napięcia w filmie
+ intrygujące zakończenie
+ umiejętne budowanie atmosfery wszechobecnego zagrożenia
+ formalny minimalizm
+ dowód na to, iż prostota w horrorze przynieść może niesamowity efekt

Minusy:

- nie doszukałem się

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -