Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MAN’S BEST FRIEND

MAN’S BEST FRIEND

Morderczy przyjaciel

ocena:5
Rok prod.:1993
Reżyser:John Lafia
Kraj prod.:USA
Obsada:Ally Sheedy, Lance Henriksen, Fredric Lehne, Bradley Pierce, William Sanderson
Autor recenzji:gościnnie: Krzysztof Dylak
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

O tym, że ludzka ingerencja w prawa natury ma opłakane skutki można się przekonać na przykładzie wielu produkcji spod znaku horroru i filmowej fantastyki. Zwierzęta poddane eksperymentom naukowym stają się zagrożeniem społecznym. Były już komary, ślimaki, gady, płazy, ryby jak i rzecz jasna stworzenia tak nam bliskie, nazywane nie bez racji „najlepszym przyjacielem człowieka”. Psy. Tutaj chaos sieje konkretnie jeden. Dość niezwykły delikatnie mówiąc.

Dziennikarka Lori Tanner usiłuje zrealizować reportaż dotyczący nielegalnych doświadczeń na zwierzętach przeprowadzanych w tajnym laboratorium. Stoi za nimi słynny genetyk Dr Jarret, który stara się utrzymać całość w strzeżonej tajemnicy. Dociekliwa reporterka włamuje się do instytutu, aby zarejestrować dowody procederu i przy okazji dowiedzieć się przyczyn zaginięcia swojej poprzedniczki. Na miejscu natrafia na ogromnego labradora Maxa. Nakryta kobieta musi uciekać, a pies podąża za nią. Dziennikarka przygarnia go, nie wiedząc, że pies obdarzony jest niezwykłymi, wyhodowanymi genetycznie umiejętnościami, a pozbawiony nadzoru medycznego stanie się bardzo groźny dla otoczenia.

„Morderczy Przyjaciel” podobnie jak wcześniejszy „Cujo” według powieści Stephena Kinga, pokazuje psa z morderczymi skłonnościami. Jednak ten wcześniejszy film bazuje na realności, ten natomiast bardziej jest nastawiony na efekty specjalne. Max jest bowiem genetyczną hybrydą wyposażoną w cechy drapieżników innych gatunków zwierząt. Dochodzą one do głosu instynktownie wówczas kiedy czworonóg czuje się zagrożony przez człowieka. I rzeczywiście widza nie opuszcza wrażenie, że to ludzie są prowodyrami agresywnych zachowań psa i sami sobie są winni, że padają jego ofiarą. Odbiorca słusznie stoi po stronie Maxa, film jest ukierunkowany na jego postać, bo faktycznie wcale nie budzi on grozy czy niechęci, a wręcz przeciwnie, zjednuje aprobatę pomimo (a, może właśnie dlatego), że robi użytek ze swoich zębów (i nie tylko) na niemal każdym, kto mu się narazi i próbuje oddzielić go od swojej właścicielki. Pojawia się nawet domieszka współczucia, kiedy Max jest ścigany przez prawie wszystkie służby jakby był psim ucieleśnieniem Hannibala Lestera. O, tym, że pies nie jest bezdusznym potworem, a sam zaszczutą ofiarą świadczą sceny humorystyczne np.( próba doprowadzenia do godów z suczką sąsiada, wystraszenie hyclów za pomocą kamuflażu). Ale i sceny rozprawiania się Maxa z niegodziwcami nie są specjalnie krwawe, a kilka z nich trąci niezłymi akcentami (mocz o właściwościach kwasu).

Nie da się zaprzeczyć, że pies zdominował resztę obsady. Nawet obecność weterana ekranowego horroru i science fiction Lance Henriksena w roli doktora Jarreta uchodzi bez większego wrażenia. Praca tresera zasługuje na pochwalę pomimo, że w niektórych momentach widać, że zwierzaka zastępuje kukła. Efekty specjalne jak to w tego typu filmach bywa są raczej na przeciętnym poziomie. Jest to przecież cały czas jednak kino drugoligowe, które ostatecznie nie powala na kolana. „Morderczy Przyjaciel” to horror lekki i przyjemny z klimatem filmów przeznaczonych na kasety Vhs z uprzednich dekad i wykorzystujący w fabule motyw sympatycznego chociaż niezbyt łagodnego z oczywistych przyczyn psa wymykającego się spod kontroli.

Podsumowując: „Morderczy Przyjaciel” nadaje się na wieczorny seans dla wielbicieli niezbyt ciężkich, strasznych i skomplikowanych horrorów. Dodatkowo jeszcze gdy się lubi zwierzęta na ekranie, które dają zasłużoną nauczkę „homo sapiens”, to satysfakcja powinna być gwarantowana. Nie ma co liczyć na wzniosłe emocje i niezapomniane doznania związane z dreszczem strachu. B-klasowa rozrywka, którą miło się ogląda, do odprężenia, nie będąca jednak gatunkową tandetą.. To jak „Beethoven” w wersji grozy.

Screeny

HO, MAN’S BEST FRIEND HO, MAN’S BEST FRIEND HO, MAN’S BEST FRIEND HO, MAN’S BEST FRIEND HO, MAN’S BEST FRIEND

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ postać psa Maxa
+ akcenty humorystyczne
+ ogląda się bez znużenia i bez zażenowania pomimo, że to nie jest to horror z wysokiej półki

Minusy:

- nie budzi grozy
- widz skupia się na psie, aktorzy są dodatkiem
- to cały czas horror klasy B

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -