Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CONTRACTED

CONTRACTED

Contracted

ocena:7
Rok prod.:2013
Reżyser:Eric England
Kraj prod.:USA
Obsada:Najarra Townsend, Katie Stegeman, Caroline Williams
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Eric England pokazał się jako twórca „Madison County”, całkiem niezłego, momentami nawet przykuwającego uwagę slashera. W filmowej antologii zatytułowanej „Chilling Visions: 5 Senses of Fear” to część jego autorstwa, „Smak”, zrobiła na mnie największe wrażenie. Englandowi udało się zawrzeć nader ciekawy przekaz w połączeniu alegorii z dosłownością okrucieństwa. Drugi pełnometrażowy film to po trosze formalne rozwinięcie krótkometrażówki z „Chilling Visions: 5 Senses of Fear”. Bowiem „Contracted” to mocno oddziałujący na wyobraźnię i wrażliwość odbiorcy „body horror” traktujący o konsekwencjach, oględnie rzecz ujmując, zachowań ryzykownych związanych z seksualnością człowieka.

Przeżywająca kryzys w związku Samantha (dziewczyna jest lesbijką), by odreagować stres i frustracje, postanawia wybrać się do swojej znajomej na imprezę. Początkowo niechętna wszelakim pląsom i wypitkom, bohaterka z czasem wciąga się w rytm zabawy. Melanż kończy się następnego dnia ogromnym kacem i strzępkami wspomnień o spotkaniu z nieznajomym mężczyzną w jego samochodzie. Kolejnego dnia także Samantha dostrzega zmiany, jakie zachodzą w jej organizmie. Z czasem coraz rozleglejsze partie ciała dziewczyny zaczynają ulegać procesom gnilnym. Bohaterka najpierw stara się walczyć z chorobą – maskuje ją kosmetykami, później unika towarzystwa innych ludzi. Ale metamorfoza dotyka nie tylko ciała Samanthy, lecz także jej psychiki. To znow powoduje, iż zachowanie młodej kobiety zdominowanym zostaje przez czynnik destrukcyjny.

Mam nadzieję, iż powyższe streszczenie jak najszerszemu gronu odbiorców skojarzy się z cielesnymi „obsesjami” Davida Cronenberga. Podobnie jak Kanadyjczyk, także England symbolice fizycznej zmiany starał się nadać jak najwięcej odnoszących się do współczesności znaczeń. Zadanie to arcytrudne, bo z jednej strony tworzenie symboli i przypisywanie im znaczeń może uczynić przekaz nieczytelnym, z drugiej zaś ukonkretnianie przenośnych sensów może doprowadzić do spłycenia, a nawet trywializacji zawartych w filmowej fabule treści. Wydaje mi się, iż w tę drugą pułapkę wpadł England.

Całość opowiedziana jest z perspektywy głównej bohaterki, Samanthy. To jej losom podporządkowane zostały inne wątki. Nie da się zaprzeczyć, iż dziewczyna przez swoje zachowanie, osobowość, wreszcie reakcją na zachodzące w niej zmiany przykuwa uwagę. Wydaje się wiarygodna w tym co robi, dlatego nietrudno jest przejąć się jej kłopotami. Samantha to bowiem ktoś taki jak my - z bagażem wad, ale i niezaprzeczalnych zalet, z przeszłością naznaczoną problemami, ale i z ciekawie rysującą się przyszłością, wreszcie to osoba popełniająca błędy, ale i rozumiejąca, że sens życia sprowadza się do czynienia dobra. Ktoś taki, wrażliwy i świadomy swych niedoskonałości, bardzo przeżywa każdą chwilę. Tragedia zmienia go bardziej niż innych – udręka sprawia, iż ludzie pokroju Samanthy zaczynają postrzegać swój mały świat jako miejsce najgorsze z możliwych. I to Engladowi wyszło bardzo dobrze, postać głównej bohaterki i jej reakcje na bodźce „rozpisane” zostały z wyczuciem i dużą dozą psychologicznego prawdopodobieństwa. Tu brawa należą się także Najarrze Townsend, odtwórczyni roli Samanthy. Autorce przez cielesną metamorfozę świetnie udało się połączyć krańcowo odmienne usposobienia – zbuntowanego, ale zagubionego i lubiącego przebywać we własnym świecie wrażliwca z jednostką destrukcyjną, zainteresowaną sianiem chaosu i cierpienia.

Zgrzyt następuje wtedy, gdy w pewnym momencie orientujemy się, iż świadomie lub nie England nakręcił film z tezą. A jest ona aż nadto wyraźna – rozwiązłość seksualna jest złem i może nieść z sobą tragiczne w skutkach konsekwencje. I nie chodzi o to, iż recenzent filmu nie zgadza się z taką konstatacją. Rzecz w tym, iż dostosowanie formy i przekazu do niepodważalnego, niemalże dogmatycznego twierdzenia zawsze cechowało sztukę ułomną, propagandową, tworzoną przez artystów „dyspozycyjnych”. W „Contracted” England idzie jeszcze dalej, bo nie krytykuje tylko i wyłącznie niewierności i przygodnych kontaktów seksualnych (choć i w tej materii nie zna miary – jakby ktoś od razu nie załapał, o co chodzi reżyserowi, ten dobitnie wyłuszcza swoje intencje w scenie wizyty bohaterki u lekarza). Od matki Samanthy dowiadujemy się, iż jej córka w przeszłości doświadczyła „załamania”. Wtedy chodziło o narkotyki. I teraz w kryzysowej sytuacji dziewczyna szuka ratunku w używkach. Zachowuje się w sposób skrajnie niedojrzały, bo idąc na dno stara się pociągnąć za sobą jak najwięcej bliskich i znajomych. Ale Samantha to nie jedyny, choć najważniejszy, element portretu pokoleniowego, jaki w swym filmie stara się odmalować England. Na niego składają się wieczni imprezowicze, fascynaci narkotyków oraz ludzie nieodpowiedzialni i niestali w uczuciach.

Pomysł na horror zatem England miał naprawdę dobry. Cielesne i mentalne przepoczwarzanie się istoty ludzkiej to filmowy samograj – intrygują wizualna strona zmiany jak i konsekwencje wynikające ze zderzenia „innego”, dziwnego, odpychającego, może nawet groźnego, z oswojonym dotąd światem. Chwała też reżyserowi za to, że naturalistyczna precyzja w pokazywaniu cielesnej metamorfozy głównej bohaterki nie stała fundamentem filmowej opowieści. Jak wspomniałem wyżej, jej symbolika jest istotna, ale równie ważny jest kontekst, w jakim reżyser umieścił perypetie Samanthy.

Pierwsze, co przyszło mi do głowy po sensie „Contracted” to frazeologizm „upadek z dobrego konia”. England chciał dobrze, jego celem było stworzenie filmu, który poruszałby nie tylko warstwą wizualną, ale także znaczeniową. Tej pierwszej trudno cokolwiek zarzucić, dzięki świetnej charakteryzacji i aktorskiej wyrazistości Najarry Townsend na kolejne zmiany w wyglądzie bohaterki patrzy się niemalże z chorobliwą ciekawością. Dużo gorzej jest z treściami ujętymi w karby obrazu. Tu jest zbyt dużo jednoznaczności, oczywistości i dosłowności, by film odbiorcę „wziął za psyk” tak, jak to było w planach realizatorów. Mimo tego jednak uważam, iż z „Contracted” zapoznać się warto, a na kolejny film Englanda będę czekał z niecierpliwością.

Screeny

HO, CONTRACTED HO, CONTRACTED HO, CONTRACTED HO, CONTRACTED HO, CONTRACTED HO, CONTRACTED HO, CONTRACTED

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygująca opowieść w duchu twórczości Davida Cronenberga
+ przekonywujący obraz cielesnej metamorfozy
+ świetna kreacja Najarry Townsend
+ kilka zapadających w pamięć ujęć
+ bardzo dobre zakończenie
+ horror z ambicjami

Minusy:

- zbyt nachalne moralizatorstwo

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -