Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ROSEMARY`S BABY (2014)

ROSEMARY`S BABY (2014)

Dziecko Rosemary

ocena:3
Rok prod.:2014
Reżyser:Agnieszka Holland
Kraj prod.:USA
Obsada:Zoe Saldana, Patrick J. Adams, Corole Bouquet, Jason Isaacs, Wojciech Pszoniak, Christina Cole
Autor recenzji:Arleta Wojtczak
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Co to właściwie jest, serial dla kucharek?” – był to pierwszy komentarz Polańskiego podczas lektury „Dziecka Rosemary”. Niebawem nakręcił na jego podstawie film, który trafił do panteonu XX-wiecznych horrorów. Niemal pół wieku później próbę zmierzenia się z materią postanowiła podjąć Agnieszka Holland. Stanęła przed szansą nie tylko pokazania własnej wersji historii, ale i do rywalizacji z kultowym pierwowzorem.

Kiedy za remake zabiera się reżyser młody, bez większego dorobku, można domniemywać, że szuka szansy na szybkie zdobycie rozgłosu. Kiedy na warsztat bierze go znana w świecie reżyserka, której takie zabiegi, przynajmniej w szerokim rozumieniu, nie są do niczego potrzebne, można domniemywać, że chce widzom coś zakomunikować. Stworzyć nowe możliwości interpretacyjne lub też odczarować jakiś skostniały schemat. Polański, któremu wielokrotnie zarzucano mizoginizm, powierzając główną rolę Mii Farrow, wykreował co prawda genialnie grającego, ale elfa. Mało tego, historia opowiedziana z udziałem tej właśnie postaci okazała się jedną z najciekawszych w historii kina. Holland swoim zwyczajem postawiła na fabułę oraz (psychologię) kobiety. W rezultacie cóż, wyszło trochę po polsku – założenia piękne, a w realizacji ...

In plus należy oddać reżyserce, że mimo wszystko postarała się, by jej interpretacja książki Levina bliższa była literackiemu pierwowzorowi, zyskała własny sens. W założeniu Rosemary miała być kobietą z krwi i kości. Podobnie jej doświadczenia bardziej realne, niż wyśnione. Przełamując konwencję, w roli głównej obsadziła ciemnoskórą bohaterkę. A mały antychryst, gdyby nie komplikacje, miałby starsze rodzeństwo. To rola, o jakiej marzyć może wiele aktorek. Niestety, tym razem Zoe Saldana kompletnie nie udźwignęła tematu. Nie zostało w niej nic z charakteru oraz aktorskiego flow „Colombiany”. Podobnie większość obsady, której być może strach przed porównywaniem zablokował talent. W komfortowej sytuacji pozostała jedynie Weronika Rosati. Jej dwusekundowy występ stał na najwyższym poziomie zaangażowania. Pozostali rozwijają się wraz z akcją. Bardzo powoli. Część pierwsza nosi znamiona pełnoprawnego dramatu, niestety bez elementu grozy. Pierwsze sygnały, że film ma jednak straszyć pojawiają się dopiero w drugiej części i tu też akcja właściwie rusza. Niestety dla widza okazuje się boleśnie przewidywalna. Na usprawiedliwienie Holland trzeba dodać, że niewielu jest takich, którzy nie widzieli wersji Polańskiego i jakkolwiek na film by nie patrzeć pewne konotacje muszą się pojawiać. Reżyserka, która świetnie sprawdza się w obrazach graniczących z dokumentem, niekoniecznie musi być mistrzynią horroru. Okazuje się, że przy przeciętnych kreacjach (za wyjątkiem może Carole Bouquet grającej Margaux) nie pomaga nawet doskonała znajomość ludzkiej psychiki.

Holland też z pewnością film nieco odświeżyła. Jej bohaterowie nie są staruszkami czekającymi na przyjście swego pana i władcy, a ludźmi w sile wieku, korzystającymi z uroków życia. To też zupełnie inny portret mieszkańców kamienicy. Uciekli z klaustrofobicznych murów i rozpierzchli się po Paryżu. Zdjęcia z pewnością są jednymi z najjaśniejszych punktów obrazu. Momentami nawet zbyt dosłownie. „Dziecko Rosemary” jak na film o mrocznych zakamarkach ludzkiej duszy nakręcony został niemal jak komedia romantyczna. Zbyt wiele słońca oraz widocznych szczegółów może, i dekoncentruje. Estetyka tym razem stała się wrogiem przekazu. Brakuje półcieni, skąd pochodziłyby niedomówienia. Wszystko, co miało zostać powiedziane, zostało przekazane wprost. Widz niestety został potraktowany jak istota, której myślenie nie jest najmocniejszą stroną. A szkoda.

Nie zawiodły efekty specjalne. Pod tym względem film ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Scena w katakumbach, kolejne zabójstwa, samobójczy rajd komisarza Fontaine´a, udowadniają, że pracowali tam prawdziwi fachowcy.

Filmu bronić można tłumacząc, że odbierany jest przez pryzmat tego, jak z tematem poradził sobie Polański. Można mówić o tych, którzy pierwowzoru nie widzieli i dla nich to nawet dobry obraz. Obiektywna prawda pozostaje niestety taka, że dobre kino nie potrzebuje wymówek. To tylko, przynajmniej od strony technicznej, całkiem znośna bajka.

Agnieszka Holland przedstawiła swoją wizję historii Rosemary. Miała własny pomysł na wymykającą się schematom główną bohaterkę. Dysponowała też wszelkimi możliwościami, jakie daje NBC. Jej największym grzechem była koncentracja na zbyt wielu tak naprawdę nieistotnych elementach w historii, która aż prosi się o minimalizm. „Dziecko Rosemary” jest też dowodem, że nawet uznani reżyserzy niekiedy nie powinni podejmować się niektórych tematów. Żadne pieniądze nie są warte utraty wiarygodności w oczach widza.

Screeny

HO, ROSEMARY`S BABY (2014) HO, ROSEMARY`S BABY (2014) HO, ROSEMARY`S BABY (2014) HO, ROSEMARY`S BABY (2014) HO, ROSEMARY`S BABY (2014) HO, ROSEMARY`S BABY (2014)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ odwaga podjęcia tematu
+ efekty specjalne
+ miejsce akcji

Minusy:

- aktorzy
- dłużyzny
- nie straszy
- „serial dla kucharek”

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -