Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TORMENT (2013)

TORMENT (2013)

Torment

ocena:4
Rok prod.:2013
Reżyser:Jordan Barker
Kraj prod.:Kanada
Obsada:Katharine Isabelle, Robin Dunne, Stephen McHattie, Peter DaCunha
Autor recenzji:gościnnie: Michał Miller
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Walcz o swoje – ta prosta nauka płynie z filmów spod znaku home invasion – to może przydarzyć się i tobie! Od czasu „Ostatniego domu po lewej” Cravena horror wzbogacił realnie przedstawiony strach przed atakiem w miejscu, gdzie teoretycznie powinno być bezpiecznie, czyli w domu. Daleko nie trzeba sięgać po przykłady prawdziwego zagrożenia – banda Mansona to ten najbardziej znany i niepokojący. A gdzie dziś sięgać po dobry home invasion horror? Do kieszeni Adama Wingarda, który po „Następny jesteś ty” zainspirował falę podobnych sobie niezależnych filmowców chcących uszczknąć kawałek krwawego steku.

„Torment” Jordana Barkera (na jego koncie słabe „Bagno” z Forestem Whitakerem) jest właśnie jedną z prób podrobienia „You’re next” i to bardzo widoczną, choć sam reżyser temu zaprzecza. Typowo dla home invasion movie, fabuła opowiada o rodzinie przyjeżdżającej na wakacje do letniego domu z zamiarem wypoczynku na łonie natury oraz zjednoczenia się. Bowiem, jak dobrze wiemy z filmów, każda rodzina musi mieć traumę z przeszłości wpływającą na jej teraźniejszość. W tym wypadku rodzina Morganów składa się z ojca, jego nowej żony oraz jego syna, którego matka zmarła. Ojciec radzi sobie z oddaleniem syna, a syn radzi sobie ze stratą matki i dodatkowo z zaakceptowaniem nowej. Niedługo okazuje się, że w domu, pod nieobecność właścicieli, ktoś urządził sobie legowisko. Miejscowy szeryf bagatelizuje sprawę, ale wkrótce rodzina musi zmierzyć się z poważnym zagrożeniem, czyli z bandą oprawców. Nihil novi, jak słychać.

Mamy więc do czynienia z kliszą prześwietloną setki razy. Dostajemy kilka scen tortur, ucieczek, walki o życie. W filmie dominuje ciemność – nie wiem czy był to świadomy zamysł, czy braki budżetowe, gdyż momentami po prostu nie wiemy, co oglądamy. Gore nie jest tu partykularnie krwawe i odpychające, jest zamiast tego kilka scen niepokojących – wygląd i zachowanie oprawców, o których później, przyprawia czasem o gęsią skórkę. Scena, w której ojciec zostaje zmuszony do wyrzeczenia się syna prosto w jego twarz jest mocnym przykładem psychologicznych tortur, jakie serwują rodzinie twórcy. Niepokój kilku scen nie prowadzi jednak nigdzie dalej. Na nieszczęście dla tego gatunku, ani razu nie odczułem tego, co prawdziwy horror powinien mi dać – strachu.

Ten poważny zarzut wynika w głównej mierze z lichego rysu postaci. Nikt z głównych bohaterów nie wyróżnia się na tyle, aby przykuć naszą uwagę. Może dlatego naturalnie i odruchowo kibicuję kobiecie. Tym bardziej, że gra ją Katharine Isabelle, która bardzo pozytywnie kojarzy mi się z „American Mary”. Niestety, tu ma dużo mniej do pokazania, dosłownie i w przenośni. Główną rolę męską gra kojarzony stąd i stamtąd Robin Dunne, który jest zbyt nijaki, żeby się rozpisywać. Jest jeszcze dzieciak, standardowo wystraszony i płaczliwy, ale Haley Joel Osment z niego nie będzie.

Natomiast ciekawszą stroną są antagoniści, czyli nasza kochana banda psychopatów. Tu widać największe podobieństwa do „You’re next” – czarne charaktery noszą maski zwierzaków, tym razem pluszowych, używają kijów, noży, maczet, są obojętni wobec wszystkiego oprócz siebie nawzajem. Są praktycznie niczym rodzina i ten wątek wypada w filmie najlepiej. Nawet początkowy cytat z Nietzschego stawia przed nami tezę, że „jeżeli nie ma się dobrego ojca, to trzeba go sobie stworzyć” (swoją drogą – Nietzsche zawsze dobry na początek horroru). Antagoniści są trochę jak sekta, jak grupa wsparcia, która zbłądziła po drodze. Atakują domy i porywają źle traktowane, ich zdaniem, dzieci, aby zrobić im pranie mózgu i włączyć je do swojej rodziny. Dlatego też Morganowie padają ich ofiarą. Syn ma zostać kolejnym nabytkiem w szeregach psychopatów. Gdyby jeszcze mały Morgan był zaniedbywanym dzieckiem, a banda przyszła mu na teoretyczny ratunek, historia zyskałaby oryginalny i intrygujący pazur, a oglądający mogliby zastanowić się nad tym, po której stronie się opowiedzieć. Tymczasem po jednej stronie barykady dostajemy przykładną rodzinę z zadbanym dzieckiem, a po drugiej – psychopatów rojących sobie, że pomagają dziecku. Wszystko bezpiecznie jednoznaczne. Nie wykorzystano niestety okazji na ciekawą grę psychologiczną z widzem i w efekcie dostajemy zarys filmu, który mógł stać się początkiem serii.

Zamysł kontynuacji musiał rzeczywiście przyświecać twórcom, gdyż końcówka ma nas uspokoić, iż banda psychopatycznych pluszaków jeszcze wróci. Zły to natomiast znak, jeśli dalszy los protagonistów interesuje nas i twórców tyle co nic. Rozwiązanie sprawy Morganów to tylko formalność – Barker spycha swoich bohaterów w tło, jakby czuł, że nie dźwigają filmu, a skupia się na oprawcach i dba o ich happy ending. Gdyby ten Barker miał na imię Clive, taki zabieg wyszedłby mu zapewne dużo lepiej, a cały film – straszniej.

Screeny

HO, TORMENT (2013) HO, TORMENT (2013) HO, TORMENT (2013) HO, TORMENT (2013) HO, TORMENT (2013) HO, TORMENT (2013) HO, TORMENT (2013)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ atmosfera niepokoju tu i ówdzie
+ ciekawa relacja między czarnymi charakterami, którzy właściwie utrzymują nasze zainteresowanie
+ psychologiczne tortury

Minusy:

- wtórny scenariusz będący zrzynką choćby niedawnego „You’re next”
- nieciekawe postaci
- nie straszy
- niedoświetlone sceny
- niewykorzystany potencjał

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -