Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NIGHT VISIONS

NIGHT VISIONS

Nocne wizje

ocena:4
Rok prod.:1990
Reżyser:Wes Craven
Kraj prod.:USA
Obsada:James Remar, Loryn Locklin, Jon Tenney
Autor recenzji:Krystian Szczegielniak
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Wesa Cravena jako ikony filmów grozy nikomu nie trzeba przedstawiać. Postacie, które stworzył i nastrój, budowany przez jego produkcje, umieściły go w czołówce światowego horroru. Ten kto nie zapoznał się z jego twórczością, nie może z czystym sumieniem uważać się za fana tego gatunku. Co się jednak stanie, jeśli ktoś wybitny na jednym polu spróbuje swoich sił na płaszczyźnie zgoła innej? Może się niestety okazać, że oczekiwania wobec produktu końcowego nakreślone przez wcześniejsze doświadczenia wiernego widza, staną się zbyt przytłaczające dla próby podjętej przez twórcę w środowisku, w którym ten wyraźnie nie czuje się zbyt pewnie. Tak właśnie jest w przypadku filmu „Night Visions”.

Cóż więc Wes Craven serwuje nam w swoim thrillerze (w rzeczywistości filmie sensacyjnym z domieszką elementów paranormalnych)? Otrzymujemy prawdziwą definicję „twardego gliniarza”. Thomas Mackey jest zlepkiem wszystkich cech, które zechcielibyśmy wrzucić do wora opisanego tą właśnie etykietą. Antypatyczny, gburowaty osobnik, pozbawiony szacunku dla przełożonych, lubiący działać samotnie, stosujący przy tym niekonwencjonalne metody, obowiązkowo – alkoholik po rozwodzie. Po przeciwnej stronie bieguna Sally Powers, świeżo upieczona absolwentka psychologii, która napędzana przez traumę z dzieciństwa pragnie pracować w policji. Bardzo miła i spokojna dziewczyna o dodatkowej cesze, a konkretnie na wpół kontrolowalnej zdolności wcielania się w przypadkowe postacie, które mają odegrać wielką rolę w prowadzonym przez nią śledztwie. Zdolności dość powiedzieć, bardzo wybiórczej, ponieważ Sally mogłaby patrzeć wprost na mordercę, a jej moce nie dałyby o sobie poznać. No i skoro już jesteśmy przy mordercy, jest on oczywiście seryjny i wybierając nieprzypadkowe ofiary dąży do zrealizowania nieprzypadkowego celu.

Każdy, kto pomyśli sobie „kurcze... motyw pobrzmiewa trochę filmami o Hannibalu Lecterze” niech jak najszybciej wypędzi z siebie tę podstępną myśl. Film Wesa Cravena w żadnym razie nie opowiada przerażającej historii mordercy, w swym szaleństwie tworzącym wysublimowane dzieło, które tylko on potrafi pojąć, a które przybliża jego postać do osiągnięcia nieśmiertelności. Owszem, dzieło jest tworzone, morderstwa są popełniane, ale film nie budzi w widzu najmniejszego lęku, poczucia szaleństwa bijącego od sprawcy i strachu od ofiar. Kolejne morderstwa to po prostu kolejne, konieczne do zaliczenia checkpointy na drodze od startu filmu do jego zakończenia. Podchodzi się do nich bezemocjonalnie, a cel popełniania zabójstw jest, bo... no głupio gdyby go nie było.

Pomijając powyższe kwestie film ogląda się przyjemnie, bez niepotrzebnego stresu. Może Wes Craven chciał wynagrodzić widzom liczne traumy, jakie mogły w nich zrodzić jego najlepsze produkcje? Fabuła od stacji, do stacji, od bazy do bazy, leniwie płynie przed siebie, a widz, jako niemal bierny jej odbiorca może rozłożyć się wygodnie i myśląc o niebieskich migdałach zaufać, że dopłynie do celu bezpiecznie i bez większej krzywdy.

Cóż można więcej rzec? Dla tych, którzy o istnieniu filmu „Night Visions” nie wiedzieli przykra wiadomość - opisany powyżej tytuł nie jest tym „niedocenionym, nieodkrytym, genialnym” dziełem wielkiego reżysera, które nie wiedzieć czemu nie otrzymało należnego mu rozgłosu. Dla tych maślanyni oczami zapatrzonych w twórcę Freddy'ego Kruegera, nie róbcie sobie krzywdy i nie zapoznawajcie się z tym wątpliwym „dziełem”, które może mocno podkopać fundament trzymający postać Cravena w dumnym pionie. Dla tych z kolei, którzy nie mają pojęcia kim był Wes Craven (i co za tym idzie zapewne nie czytają tego konkretnego tekstu, na tym konkretnym portalu) obejrzyjcie „Night Visions”. Relaksujcie się ciszą, spokojem oraz pewnością, że ten kto stał za kamerą nie ma wobec was żadnych złych zamiarów.

Screeny

HO, NIGHT VISIONS HO, NIGHT VISIONS HO, NIGHT VISIONS HO, NIGHT VISIONS HO, NIGHT VISIONS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ przyjemnie się ogląda, bez zbędnego stresu
+ nieznajomość tego, kto nakręcił film, może zwiększyć jego wartość

Minusy:

- jak nie Craven
- brak jakiegokolwiek napięcia
- postacie przerysowane do granic możliwości
- duża liczba nielogiczności
- jeżeli ktoś przypadkowo zauważy podobieństwo motywu przewodniego do „Milczenia Owiec” będzie jeszcze smutniejszy po zakończeniu seansu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -