Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SWAMP THING

SWAMP THING

Potwór z bagien

ocena:6
Rok prod.:1982
Reżyser:Wes Craven
Kraj prod.:USA
Obsada:Louis Jourdan, Adrienne Barbeau, Ray Wise, David Hess, Dick Durock
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Na początku był komiks, bo Potwór z Bagien, którego dziś znamy z publikacji DC Comics oraz filmu Wesa Cravena, „narodził się” w 1971 roku jako bohater jednej z komiksowych opowieści zawartych w zbiorze „House of Secrets”. Rok później „rodzice” potwora, Len Wein i Berni Wrightson, postanowili poddać liftingowi całe uniwersum Swamp Thing. Przenieśli akcję w lata siedemdziesiąte XX wieku, zaś na głównego bohatera mianowali Aleca Hollanda - genialnego naukowca-idealistę zafascynowanego florą i fauną bagien Luizjany - który na skutek intrygi uknutej przez arcyłotra, pana E pragnącego przejąć naukową schedę po Hollandzie, zmienia się w Potwora z Bagien. Komiks największą popularnością cieszył się w latach 1980-1990, nic więc dziwnego, iż w 1982 roku losy monstrum na potrzeby dużego ekranu postanowił zaadaptować Wes Craven, twórca może najsłynniejszego horroru w historii kina „A Nightmare on Elm Street”.

Narracja filmowej adaptacji „Swamp Thing” prowadzona jest z perspektywy Alice Cable, nowej pracownicy placówki naukowej znajdującej się na bagnach Luizjany. Niekwestionowaną gwiazdą rządowego projektu badawczego jest dr Alec Holland, który pracuje nad zmodyfikowanym genetycznie preparatem (geny rośliny i zwierzęcia) wzmacniającym niektóre właściwości flory. Idealista ma bowiem jedno marzenie – dzięki swojej pracy chce rozwiązać problem głodu na świecie. Ale odkryciem dr. Hollanda zainteresowany jest także inny naukowiec, szalony Anton Arcane. Podczas ataku na placówkę badawczą dochodzi do tragedii – oblany mutagenną substancją Holland ratuje się ucieczką w głąb bagien. Oprócz niego z łap siepaczy Arcane’a udaje się uciec także Alice Cable. Ci zorientowawszy się, że na wolności został świadek napaści na agencję rządową, rozpoczynają polowanie na bohaterkę. Nie zdają sobie jednak sprawy, kto został jej obrońcą i sprzymierzeńcem.

Już w pierwsze minuty seansu nie pozostawiają wątpliwości co do strategii narracyjnej przyjętej przez Cravena. Twórca „The Hills Have Eyes” starał się przenieść na ekran nie tylko historię wymyśloną przez Weina i Wrightsona, ale także przejął sposób opowiadania charakterystyczny dla komiksu. Mam tu na myśli zarówno montaż jak i ramy czasoprzestrzenne, w które zamknięto filmową opowieść. Przejścia montażowe – poziome, pionowe, diagonalne, a nawet „zębate” – zapożyczone zostały przez Cravena z kina klasy B. Uatrakcyjnić miały one i tak najeżoną niezwykłościami fabułę. Sama historia - może oprócz początku, także pozbawiona została jakichkolwiek związków doświadczaną przez nas na co dzień rzeczywistością – akcja toczy się w zawrotnym tempie, bohaterowie non stop przenoszą się z miejsca na miejsce, a co istotniejsze, w sytuacjach ekstremalnych wykazują się wręcz nieprawdopodobnymi umiejętnościami. Mamy oczywiście ostro zarysowany konflikt między dobrem a złem, a gra toczy się, tak jak bywa w tego typu sytuacjach, o władzę nad światem. „Swamp Thing” cechuje także charakterystyczny dla komiksu miszmasz gatunkowy. Mamy oczywiście horror (polujący na ludzi potwór), elementy kina science-fiction (eksperymenty mające na celu łączenie organizmów roślinnych i zwierzęcych), typowe kino akcji (liczne pościgi i pojedynki na bagnach) oraz odwołania do filmów przygodowo-awanturniczych (bohater po licznych i nader dramatycznych perypetiach stawić musi czoło arcyłotrowi).

Początkowo nic nie wskazuje na to, iż będziemy mieli do czynienia z kinem na poły żartobliwym, w którym twórcy co i rusz odwoływać się będą do naszego dystansu i poczucia humoru. Mamy bowiem naukowca-idealistę, którego odkrycie wyzwolić może świat z jego najbardziej palących problemów. W perorach dr. Aleca Hollanda pobrzmiewają tony humanistyczne i ekologiczne. Geniusza nie interesuje sława ani majątek, jaki mógłby zbić na swoim odkryciu. Nietrudno się domyśleć, że odmiennym priorytetom hołduje adwersarz Hollanda, dr Anton Arcane. Jego pragnienia sprowadzają się do władzy i dominacji. Zderzenie obu postaw zaczyna bawić, kiedy na scenę wkracza Potwór z Bagien. Z jednej strony bowiem dostajemy lubiące sobie pofilozofować monstrum, z drugiej zaś szalonego naukowca, którego sposób bycia jako żywo przywodzi na myśl słynnego Gargamela z animowanych Smerfów (mam tu na myśli eksperymenty Arcane i ich przezabawne skutki). Z każdą minutą „Swamp Thing” z kina łączącego grozę i fantastykę naukową przeradza się typową produkcję campową z charakterystycznymi dla niej wariackimi niemalże konceptami fabularnymi, dużą dawką absurdu oraz komicznymi efektami specjalnymi. Nie znaczy to jednak, iż obraz Cravena to nieoglądalny, półamatorski gniot. Jak wspomniałem wyżej, jego recepcja zależy od filmowych kompetencji widza, a nade wszystko od nastawienia i dystansu do tego, co dzieje się na ekranie. Bo „Swamp Thing” to przede wszystkim zabawa i odwoływanie się do znajomości kodu popkulturowego odbiorcy. A czy dobra zabawa? To już każdy będzie musiał ocenić sam.

Oprócz wyżej opisanych kwestii, podczas projekcji warto zwrócić uwagę na kilka moim zdaniem istotnych drobiazgów, które niczym przyprawy nadają filmowi Cravena smaku. „Demonicznego” dr. Arcane’a zagrała gwiazda kina francuskiego, Louis Jourdan znany z występów w „Gigi” czy „Octopussy”. Adrienne Barbeau rozpoznają na pewno fani Johna Carpentera – aktorka bowiem zagrała u niego w „The Fog” oraz „Escape from New York”. Ray’a Wise przedstawiać nie muszę, bo to przecież Leland Palmer z „Twin Peaks”. Przywódcę najemników opłacanych przez dr. Arcane’a zagrał David Hess, który w 1972 roku także u Cravena („The Last House on the Left”) stworzył Kruga Stillo, jedną z najbardziej odrażających postaci w historii horroru. Inną bardzo znaną postacią z „listy płac” w „Swamp Thing” jest autor muzyki do filmu, słynny Harry Manfredini. Dla miłośnika kina grozy to postać kultowa. Amerykanin skomponował bowiem ścieżki dźwiękowe do taki serii jak „Friday the 13th” czy „House”.

A jak sam Potwór z Bagien i grający go Dick Durock? Wiadomo iż na faceta w kombinezonie zawsze patrzyło się będzie z przymrużeniem oka. „Gość wygląda fajnie, ale nie każcie mi się go bać!” – krzyknąłby pewnie niejeden zwolennik B-movie. I tak jest chyba z Cravenowskim monstrum. Sporo pracy musiano włożyć w jego charakteryzację, ale już w dynamicznych scenach nie robi wrażenia, bo tak naprawdę ruchowo niczym nie różni się od człowieka. Najlepsze są te sceny, w których pokazany z oddali potwór samotnie przemierza bezkresne bagna. Ale żeby nie było zbyt klimatycznie i intrygująco, twórcy postanowili „uraczyć” nas kilkoma filozoficznymi refleksjami monstrum. Gdyby nadano im komiczny kontekst, jakoś dałoby się to przełknąć. Ale dywagacje „bagiennego” podane są w sosie na serio.

„Swamp Thing” trochę się zestarzał. To nie jest ten typ kina grozy, który zwracać miał uwagę gradacją napięcia i niesamowitym klimatem, a więc elementami filmowego rzemiosła do dzisiaj cenionymi przez miłośników gatunku. Obraz Cravena spodoba się tym widzom, którzy zabawę kinem oraz dziwne i niespotykane nigdzie indziej koncepty fabularne cenią sobie bardziej niż wewnętrzną logikę świata przedstawionego czy konsekwentne i psychologiczne uzasadnione poczynania bohaterów.

Screeny

HO, SWAMP THING HO, SWAMP THING HO, SWAMP THING HO, SWAMP THING HO, SWAMP THING HO, SWAMP THING HO, SWAMP THING HO, SWAMP THING HO, SWAMP THING

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ całkiem sympatyczna historia
+ dynamiczny
+ interesująco sfilmowane bagna
+ kostium potwora
+ ciekawostka dla kogoś, kto lubi ekranizacje komiksów

Minusy:

- film trochę się zestarzał
- filozoficzne kwestie monstrum
- czarnoskóry dzieciak

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -