Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MAN BITES DOG

MAN BITES DOG

Człowiek Pogryzł Psa

ocena:6
Rok prod.:1992
Reżyser:Rémy Belvaux
Kraj prod.:Belgia
Obsada:Benoît Poelvoorde, Jacqueline Poelvoorde-Pappaert, Nelly Pappaert, Hector Pappaert, Jenny Drye, Malou Madou, Willy Vandenbroeck
Autor recenzji:Lohikaarme
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:6.27
Głosów:11
Inne oceny redakcji:

Poczynania seryjnych morderców nieraz stanowiły inspirację dla twórców filmów grozy. Zazwyczaj jednak są to filmy, w których głównego sprawcę poznajemy pośrednio, przez przygody innych bohaterów, retrospekcję lub czyjeś wspomnienia. A jakby tak przedstawić seryjnego mordercę w nieco inny sposób i na pewien czas stać się jego towarzyszem na drodze zbrodni. Takie właśnie podejście do tematu ujrzymy w belgijskim filmie "Man Bites Dog".

Akcja zaczyna się bez zbędnych formalności i to od razu od mocnego wejścia. Oto bowiem widzimy korytarz w pociągu, na którym stoi mężczyzna imieniem Benoit. Po chwili koło niego przechodzi jakaś kobieta. Niby nic niezwykłego, sytuacja jakich wiele. Ale nie tym razem. Mężczyzna bowiem nie jest zwykłym podróżnym, a niczego nieświadoma kobieta już niedługo będzie się cieszyć życiem... Pada pierwszą ofiarą seryjnego mordercy. A to dopiero początek, gdyż ofiar będzie w tym filmie jeszcze wiele. Po chwili akcja przenosi się z pociągu do bliżej nieokreślonego miejsca, gdzie znów widzimy mordercę. Tym razem z uśmiechem na ustach daje on wykład jak skutecznie zatopić zwłoki, aby już nigdy nie wypłynęły. Morderca przemawia głosem pozbawionym wszelkich emocji, tak jakby sprawa dotyczyła np. pozbycia się starego i zepsutego telewizora. Benoit zwraca się wprost do kamery, tak jakby rozmawiał z kimś kogo my nie widzimy. W tym też momencie zdajemy sobie sprawę, że film, który się właśnie zaczął nie będzie podobny do tych, które widzieliśmy wcześniej. Szybko się bowiem okaże, że morderstwo w pociągu było z góry zaplanowane i celowo nakręcone, a Benoit jest tylko jednym z ekipy, która nagrywa popełniane przez siebie zbrodnie. I tak wraz z rozwojem akcji śledzimy przygody naszej "wesołej gromadki" na ich drodze od morderstwa do morderstwa. Nic im nie staje na przeszkodzie, aż podczas jednej z akcji ginie operator dźwięku. Koledzy postanawiają jednak kontynuować pracę nad filmem...

Jak nietrudno zorientować się z tego krótkiego streszczenia mamy do czynienia z filmem nietypowym. Zrealizowanym w sposób przywodzący na myśl chociażby "Cannibal Holocaust" czy "Blair Witch Project". Wszystkie te filmy łączy sposób prezentacji historii. W "Man Bites Dog" najczęściej na ekranie widzimy mordercę Benoit, ale pojawiają się też jego kompani. Wszystko to sprawia, że czujemy się tak jakbyśmy bezpośrednio uczestniczyli w przedstawionych wydarzeniach. Jednak nie tylko morderstwa przyjdzie nam oglądać. Przez dużą część filmu będziemy mieli okazję poznawać rodzinę oraz znajomych mordercy, a także posłuchać jego "filozoficznych" przemyśleń na temat otaczającej go rzeczywistości. Ścieżka dźwiękowa jest bardzo uboga i ogranicza się niemal tylko do głosów ludzi, których widzimy na ekranie oraz wszelkich dźwięków, które dochodzą spoza kadru. Jak więc widać realizacja jest bardzo oszczędna w środki wyrazu, a cały film stylizowany jest pod nieco amatorskie produkcje. Wrażenie to potęguje fakt, że obraz jest czarno-biały. W zasadzie można by go traktować jak swego rodzaju ostrzeżenie. Ostrzeżenie, że każdy mijany na ulicy człowiek może być potencjalnie śmiertelnym zagrożeniem. Mordercy bowiem nic nie wyróżnia z tłumu (chyba, że za taki wyróżnik uznać ekipę filmowców z którymi chodzi). Ta właśnie przeciętność pozwala mu zdobyć zaufanie ofiar, które do samego końca nie są niczego świadome. Może ten film ma jeszcze jakieś głębsze przesłanie, ale ja się takowego nie dopatrzyłem.

Nie będę ukrywał, że ten film średnio przypadł mi do gustu. Z jednej strony podobała mi się jego realizacja i sposób przedstawiania zdarzeń, ale z drugiej strony nie podobała mi się historia w tym filmie zaprezentowana. Może po części wynika to z faktu, że nie lubię filmów epatujących bezsensowną przemocą. A w "Man Bites Dog" takowej jest pod dostatkiem. Jednak wbrew pozorom film ten nie jest wcale krwawym horrorem. Krwi jest w nim mało, a ilość naprawdę krwawych scen można by na palcach jednej ręki zliczyć. Popełnionych morderstw też nie można zaliczyć do wyjątkowo brutalnych (może z jednym lub dwoma wyjątkami). Podobne sceny ogląda się niekiedy w filmach sensacyjnych. Wszystko to sprawia, że ocena tego filmu sprawia mi pewien problem. Myślę, że solidna szóstka mu się należy i będzie z mojej strony najbardziej odpowiednią oceną, ale i tak najlepiej ocenić go samemu.

Screeny

HO, MAN BITES DOG HO, MAN BITES DOG HO, MAN BITES DOG HO, MAN BITES DOG HO, MAN BITES DOG HO, MAN BITES DOG HO, MAN BITES DOG HO, MAN BITES DOG

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ciekawa konwencja
+ wciągający początek filmu
+ kilka zaskakujących momentów

Minusy:

- "filozoficzne" wywody mordercy

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -