Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PI

PI

Pi

ocena:8
Rok prod.:1998
Reżyser:Darren Aronofsky
Kraj prod.:USA
Obsada:Sean Gullette, Mark Margolis, Ben Shekman, Pamela Hart
Autor recenzji:gościnnie: Krzysztof Dylak
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

3, 14: to nadal ciągła liczba niewymierna, a tym samym największą tajemnica matematyczna. Obliczanie cyfr do milionowych miejsc po przecinku wykorzystuje się w tej chwili m.in. do testowania oprogramowania komputerowego. Okazuje się również, ze ludzie nie są gorsi od komputerów. W 1995 pewien Japończyk wyrecytował z pamięci w ciągu dziewięciu godzin 42 tys. Cyfr tworzących liczbę 3 ( po przecinku).

Między genialnym umysłem, a szaleństwem jest cienka granica. Genialne umysły okupują swój geniusz podatnością do obłędu. Max ( bardzo udana rola Seana Gullette ) matematyk z wybitnym mózgiem jest o krok od przełomowego odkrycia liczby, która włada globalizacją we wszystkich dziedzinach społecznego funkcjonowania. Niestety na przeszkodzie staje nie tylko dwójka przedstawicieli dwóch odrębnych światów giełdowego i religijnego, chcący przywłaszczyć wyniki jego badan , lecz przede wszystkim jego własny umysł, który wymyka się spod kontroli. W przypadku Maxa awaria sprzętu procesora niczym się nie rożni od awarii umysłu.

„PI” Jest debiutem Darrena Aronofskiego, twórcy okrzyczanego „Requiem Dla Snu” oraz „Czarnego Łabędzia” czy „Zapaśnika”. Z pewnością jest obecnie jednym z najciekawszych reżyserów współczesnego kina umiejętnie balansującym pomiędzy komercją , a filmowa alternatywą. „PI” zdradza jego spory potencjał jaki ujawnił w późniejszych latach. Uwidocznione są również jego inspiracje . „PI” posiada formę filmu awangardowego zbliżoną do początkowych dziel Davida Lyncha i Davida Cronenberga. Podobna minimalistyczna ekspresja cechowała przecież „Głowę Do Wycierania” i „Człowieka Słonia tego pierwszego jak i dzieła Kanadyjczyka w postaci „Videodrone” czy „Scanners”. Aronofsky zapatrywał się z pewnością w obrazy bardziej doświadczonych kolegów. Którzy z dużym sukcesem godzą kino ambitne z mainstreamem. Aronofsky podobnie jak Christopher Nolan poszedł tym samym szlakiem budując przy tym własne emploi filmowego wyrazu. „PI” jest błyskotliwym, niecodziennym początkiem tej drogi. Zastanawiam się czy jakikolwiek film przerasta debiut Darrena pod względem prezentacji paranoicznego stanu jednostki. Max to outsider żyjący w świecie niezliczonych liczb i kombinacji matematycznych, opanowany bez reszty przez swoja ścisłą wiedzę. Kontakt z otoczeniem odbiera jako teorie spisku, im bliżej jest złamania tajnego szyfru tym bardziej narasta w nim poczucie paranoidalnej nieufności. Do tego dochodzą szarpane, nieoczekiwane napady bólu głowy w momentach wzmożonej aktywności umysłowej. Rzeczywistość Maxa zbudowana jest jednak na nie do końca oczywistej płaszczyźnie. Może być przecież wybrykiem jego mózgu, który daje symptomy przeciążenia. Przesilenie powoduje oznaki obłędu, kiedy sam Max próbuje wyodrębnić, co jest logicznym ciągiem zdarzeń, a co już tylko paranoicznym przekonaniem. W dodatku zachodzi dysonans pomiędzy światem duchowym, a materialnym, gdzie wspólnym mianownikiem ma się okazać obszar bezgranicznego oceanu liczb, którego nie można opanować podobnie jak potencję umysłową.

Sposób realizacji w pełni odpowiada tematyce filmu. Czarno-biały kadr, przetwarzane ujęcia, gwałtowne cięcia sprawiają, ze wierzymy w szalony geniusz Maxa i jego konsekwencje. Ścieżka dźwiękowa nie mniej utwierdza widza. Clint Mansel dobrał transowe powiązania trip-hopu z acid-jazzem podlana rozbudzoną nutą drum,n and bassem.

„PI” Jest konkretnym, wyróżniającym się przykładem matni genialnego umysłu. Film ogląda się jednym tchem, ale momentami wydaje się na sile skomplikowany w sferze matematycznych tez i pozostawia znak zapytania w kwestii techniki, chociaż przecież wówczas technologia komputerowa nie była tak zaawansowana. Trudno tez go zaklasyfikować jako typowy horror, jest on raczej transformacją gatunków pokrewnych, niejako metamorfozą pojęcia filmu grozy, thrillera naukowego o znamionach fantastyki. Z pewnością jest jednak obrazem, który przemawia, mnoży pytania, wątpliwości , a przy tym naprawdę niepokoi i to bardziej niż niejeden horror czy dreszczowiec.

Screeny

HO, PI HO, PI HO, PI HO, PI HO, PI

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niebanalny
+ prawdziwie paranoidalny
+ rola Seana Gullette
+ alternatywny styl uzyskany poprzez montaż, kadr i dźwięk

Minusy:

- nie jest to horror w tradycyjnym znaczeniu
- może się okazać zbyt pokręcony i momentami archaiczny

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -