Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:AFFLICTED

AFFLICTED

Dotknięcie mroku

ocena:5
Rok prod.:2013
Reżyser:Derek Lee, Clif Prowse
Kraj prod.:Kanada / USA
Obsada:Baya Rehaz, Derek Lee, Clif Prowse, Michael Gill, Benjamin Zeitoun
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Moda we współczesnym kinie grozy na mockumentary i filmy zrealizowane w konwencji found footage trwa w najlepsze. Większość tego typu produkcji wiernopoddańczo „przerabia” patenty realizacyjne i schematy fabularne wypracowane w „Blair Witch Project” czy „Paranormal Activity”. Od czasu do czasu jednak na ekrany kin czy na półki z płytami DVD trafia się obraz, który dowodzi, iż stylizowanie opowieści filmowej na przekaz autentyczny to środek wyrazu wręcz stworzony dla historii mającej w odbiorcy wywołać jak najsilniejsze emocje. Dowodem na to mogą być chociażby „[REC]”, „Skinwalker Ranch”, „Troll Hunter”, „The Den”, czy „The Tunnel”. W 2013 roku swoją premierę miał film „Afflicted” - skrojona według prawideł mockumentary opowieść o... wampirach.

Dwaj przyjaciele, Derek i Cliff, wyruszają w wymarzoną podróż dookoła świata. Dzięki arsenałowi kamer i aparatów postanawiają rejestrować swoje wrażenia i dzielić się nimi na specjalnym videoblogu. W Paryżu po jeden z imprez niegroźnie ranny zostaje Derek. Panowie początkowo nic nie robią sobie z nieprzyjemnego incydentu i kontynuują eskapadę. Jakiś czas później, już we Włoszech, Cliff zaczyna dostrzegać u swojego kolegi niepokojące zmiany. Martwi się, bo wie, iż mózg Dereka trawi nieuleczalna choroba. Ale nadludzkie moce, wstręt do świata słonecznego i pragnienie krwi nie pozostawiają wątpliwości jakiego charakteru metamorfoza dokonuje się w podróżniku.

Dociekliwym miłośnikom filmowej makabry „Afflicted” posłużyć może jako materiał poglądowy do tego, jakiego typu historie nadają się do realizacji w konwencji mockumentary czy found footage, a jakie powinny kręcone w sposób tradycyjny. Początek filmu Lee i Prowse’a (panowie zajęli się reżyserką, napisali scenariusz i zagrali główne role) ogląda się nieźle – bohaterowie rejestrują dosłownie wszystko, robią sobie selfie, na blogu dzielą się swoimi spostrzeżeniami o poznanych ludziach czy odwiedzonych miejscach. I to wszystko „podane” jest w sposób naturalny i jak najbardziej akceptowalny. Filmowa rzeczywistość zaczyna skrzeczeć, kiedy Cliff postanawia z neofickim wręcz zaangażowaniem nagrywać proces choroby swojego towarzysza. Czy tak postępuje najlepszy przyjaciel widząc cierpiącego kolegę? Już jako wampir Derek postanawia dowiedzieć się, kim jest paryżanka, która „zaraziła” go wampiryzmem. Ścigany przez policję i antyterrorystów przedostaje się z Włoch do Francji. Tam również co i rusz unikać musi polujących na niego służb. Druga część filmu to niemalże kino akcji – z mnóstwem pościgów, strzelanin i walk. Subiektywizm w prezentowaniu poczynań bohatera nie przystaje do rodzaju wydarzeń z jakich składa się akcja. Mockumentary czy found footage idealnie sprawdza się w filmach grozy, w których twórcy próbują wpłynąć na nas za pomocą specyficznej atmosfery, umiejętnie dawkowanym napięciem czy perfekcyjnie „skrojonym” suspensem. W „Afflicted” nie znajdziemy żadnego z powyższych, tak przecież pożądanych w horrorze, chwytów.

Nie przekonała mnie także wizja wampiryzmu zaproponowana przez Lee i Prowse’a. To, co przeżywa Derek – fizyczne cierpienie, stany depresyjne, wreszcie na przemiennie euforia wywołana nadludzkimi umiejętnościami oraz bunt przeciwko bestialstwu jakiego co jakiś czas musi dopuścić się wampir – widzieliśmy już w wielu filmach. W „Afflicted” twórcy swojej postaci próbują nadać nimb oryginalności na dwa sposoby. O pierwszym już pisałem – to pokazanie poczynań bohatera z perspektywy kamery, którą ten nieustannie dzierży. Niby ma być to straszniejsze niż w horrorach klasycznie opowiedzianych, a oprócz tego zmniejszyć ma dystans między nim a odbiorcami, dzięki czemu jego osoba ma być wiarygodniejsza i bardziej ludzka. Z tym poniekąd wiąże się drugi sposób. Derek na pierwszy rzut oka jest zwyczajnym człowiekiem. Nie w nim nic z dystyngowanego, tylko trochę dziwacznego dżentelmena, nie przypomina też potwora rodem z komiksów Steve’a Nilesa. Ot taki everyman, który przez przypadek został przemieniony i teraz chce wiedzieć dlaczego na niego padło i jak pozbyć się łaknienia krwi. Trudno aby we współczesnym kinie pełnym „uczłowieczonych” i wymuskanych wampirków kolejny pełny rozterek krwiopijca miał kogokolwiek zainteresować.

W siłę mockumentary i found footage wierzyć warto, bo to formy wręcz stworzone dla filmowych opowieści, których siłą mają być niesamowitość i gradacja napięcia. Miałkość większości horrorów z „roztrzęsionym” obrazem nie oznacza, że cała konwencja nadaje się do kosza. Taki już los miłośników kina grozy – aby trafić na perełkę, która na długo pozostanie w pamięci, najpierw trzeba „przekopać” się przez dziesiątki przeciętnych lub wręcz nieoglądalnych filmów. „Afflicted” jest właśnie tym przeciętniakiem.

Screeny

HO, AFFLICTED HO, AFFLICTED HO, AFFLICTED HO, AFFLICTED HO, AFFLICTED HO, AFFLICTED HO, AFFLICTED HO, AFFLICTED

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ początek intryguje
+ wykorzystanie motywu podróży
+ część filmu, w której jeden z bohaterów przeistacza się w wampira
+ kilka intrygujących scen i sekwencji

Minusy:

- niektóre sceny kręcone kamerą z ręki są wręcz idiotyczne
- do tej historii found fottage nie pasuje

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -