Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DRACULA: UNTOLD

DRACULA: UNTOLD

Dracula: Historia nieznana

ocena:4
Rok prod.:2014
Reżyser:Gary Shore
Kraj prod.:USA
Obsada:Luke Evans, Sarah Gordon, Dominic Cooper
Autor recenzji:Damian Romaniak
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Może wyjdę na skostniałego konserwatystę, ale co mi tam, po prostu nie mogę patrzeć na wszelkie przejawy profanacji świętego motywu horroru stworzonego przez Brama Stockera. To, co czasami hollywoodzcy producenci filmowi i scenarzyści wyprawiają z tradycją kina wampirycznego oraz literackim pierwowzorem ,,Draculi”, woła naprawdę o pomstę do nieba. Gdyby to ode mnie zależało, nakładałbym dotkliwe kary finansowe za takie knoty. Jeśli ktoś nie ma ochoty dalej czytać tej recenzji, od razu powiem, że jeżeli chcecie dobrze sobie zepsuć święto Halloween, to śmiało idźcie do kina na ten ,,wyrób horroropodobny”. Zgadzam się, że wampir dziś nie musi być tylko i wyłącznie domeną horroru, weźmy na przykład sagę ,,Zmierzch” czy ,,Tylko kochankowie przeżyją” Jima Jarmusha. Oba filmy są tylko pozornie horrorami, bo w rzeczywistości mamy do czynienia z kinową realizacją romansu fantasy, gdzie pojawiają się pewne elementy z kina grozy, ale nazywanie ich horrorami jest moim zdaniem dużym nadużyciem. Najbardziej irytującym dla mnie zjawiskiem są ,,horrory” pokroju,,Blade-Wieczny łowca” czy ,,Underworld”, gdzie nie chodzi o klimat czy prawdziwą grozę, ale o siermiężne ,,nawalanki” z udziałem wampirów. Akcja i komputerowe efekty specjalne zupełnie rozmyły w tych obrazach, to, co określamy mianem ,,horroru”. Niestety, oglądając nową wersję ,,Draculi” w reżyserii pana Shore’a miałem wrażenie, iż idea ,,wampirycznych rozwałek”, zadomowiła się w dzisiejszym kinie na dobre. Ponadto idąc na seans, zauważyłem, że na tygodniowym repertuarze jest wyraźnie napisane: ,,film akcji”. Za ten stan rzeczy nie mam w ogóle pretensji do pracowników kina, a do twórców tego obrazu.

,,Dracula: Historia nieznana” jest tylko wariacją na temat prawdziwej historycznej postaci, jaką jest Vlad Palownik (Vlad Tepes), legendarny hospodar wołoski, żyjący w latach 1431-1476, który słynął ze swojego wyrafinowanego i bezwzględnego okrucieństwa (wbijał przeciwników na pale, lubił patrzeć na ich agonię, spożywając przy tym posiłek, organizował marsze śmierci), a po śmierci zaistniał w wyobraźni jako wampir, Dracula (syn Diabła lub syn Smoka). Wypada dodać, że ojciec władcy nosił przydomek Wład II: Diabeł
i był członkiem powołanego przez króla Zygmunta Luksemburskiego Zakonu Smoka, który miał za zadanie bronić chrześcijaństwa przed rosnącą potęgą Imperium Osmańskiego. W filmie nawiązuje się do epizodu biograficznego, gdzie młody Vlad Palownik został razem z ojcem pojmany przez Turków. Początek dzieła bynajmniej nie zapowiada katastrofy i może nie zaskakuje zbytnią oryginalnością, ale odnosimy wrażenie, że będziemy mieć do czynienia z poprawnym filmowym rzemiosłem. Poznajemy Vlada jako rozważnego oraz dojrzałego władcę Transylwanii, którego często dopadają go demony przeszłości. Wykazuje głęboką skruchę i chce odpokutować krwawe zbrodnie, których dopuścił się służąc (nie z własnej woli) w tureckiej armii. Potężny wróg jednak nie śpi i pewnego dnia domaga się od władcy, aby oddał dług w postaci tysiąca młodych chłopców, mających zasilić armię turecką. Vlad nie chce się na to w ogóle zgodzić. Udaje się do tajemniczej jaskini, w której mieszka przerażająca istota, żyjąca na styku dwóch światów. Nie trudno się domyślić, że jest to wampir (dodam, dość kuriozalna wersja Nosferatu). Protagonista decyduje się wypić jego krew, w ten sposób sam staje się analogicznym bytem posiadającym nadnaturalne zdolności, które pozwolą mu z łatwością pokonać siły wroga. I tu się zaczyna – szczególnie dla odbiorcy kochającego tradycyjne kino wampiryczne – prawdziwy koszmar, kiedy widzi jak główny bohater staje się kimś w rodzaju Chucka Norrisa z absurdalnych, internetowych dowcipów.

Listę wad filmu Dracula: Historia nieznana można ciągnąć w nieskończoność, ale postaram się skupić na tych najważniejszych. Przede wszystkim film niebezpiecznie dryfuje w stronę fantasy i kina akcji, prawdziwego strachu niemal w ogóle w tym obrazie nie uświadczymy za wyjątkiem może sceny, w której po raz pierwszy niewyraźnie widzimy twarz wampira. Ukazanie tej postaci w przedziwnej białej poświacie psuje jednak całokształt, tak jak tandetny chwyt z nieoczekiwanie wylatującą hordą nietoperzy przed wejściem bohaterów do jaskini (od razu przypomina się ograny motyw znany z ,,Batman Begins”). Twórcy serwują nam grozę w stylu Władcy Pierścieni czy Harry’ego Pottera. Sorry, ale ja tego w ogóle nie kupuję !!! Drugim równie ważnym mankamentem jest nieznośna kategoria PG-13 (co ciekawe, BBFC przyznało temu filmowi certyfikat ,,15” za niby ,,strong horror”, zaraz spadnę z recenzenckiego krzesła !!!) która redukuje do minimum krwawe i brutalne sceny, za to oczywiście mamy bezduszne komputerowe efekty w rodzaju wrogów powbijanych na pale i ich nienaturalnie rozkładające się ciała. Sławetna kategoria nie pozwala także w ogóle na śmiałą erotykę, tu jej nie ma prawie w ogóle (no będę uczciwy, mamy z minutę łóżkowych pieszczot protagonisty z ukochaną, ale oczywiście grzecznie w ubraniach). Krew, erotyka to niezbędne elementy kina wampirycznego, będące jego wyróżnikami. Ich ograniczanie znacznie osłabia wartość dzieła. Dodam, że erotyka nie musi być zaraz tylko dosłowna, może być oparta na dwuznacznościach, podtekstach. Wampiryzm kryje w sobie wyrafinowaną perwersję. Tu się ogranicza do mechanicznego picia krwi. Inną wadą są koszmarne dialogi wypełnione po brzegi patetycznymi komunałami dotyczącymi walki, wolności, biegu dziejów (niektóre filmy Mela Gibsona pokroju ,,Patrioty” niech się czym prędzej schowają !!!). Poprzez trzecioligowy sentymentalizm i romantyzm rodem z ,,literatury wagonowej” film staję się do bólu naiwny. Sceny, które pierwotnie mają wzruszać, wywołują efekt komiczny, siedzący widzowie zaśmiewają się do bólu brzucha. Nieznośnie irytujące staje się ukazanie Vlada-wampira jako suberbohatera (widać, że ludziom z Legendary Pictures cały czas czkają się Batmany Nolana). Jego błyskawiczna walka z armią Turecką, gdzie wrogowie kładą się trupem (oczywiście bez krwi) przypomina niezbyt oryginalną grę komputerową. Super-Vlad lata, skacze, z impetem rozwala wrogów, to wszystko drażni widza niemiłosiernie i staje się wyjątkowo żenujące (aż chciałoby się wziąć pilota i przesunąć natychmiast do przodu, ale niestety jesteśmy w kinie, poza tym obowiązek recenzenta nakazuje nam w męczarniach dotrwać do końca).

Czy są plusy? Niewiele, ale tak. Luke Evans jako Vlad pod względem aktorskim radzi sobie całkiem dobrze. Możemy to zobaczyć w pierwszych kilkunastu minutach filmu, kiedy na wierzch wychodzą jego rozterki czy moralne dylematy. Tu na moment udało się twórcom pokazać dwoistość natury ludzkiej, wewnętrzną i odwieczną walkę dobra ze złem. Wielka szkoda, że realizatorzy nie poszli tym tropem, a uwikłali dalsze partie scenariusza w serię nieprawdopodobnych nonsensów, absurdów i ,,rozwałek”. W konsekwencji Evans niepotrzebnie marnuje się w takiej szmirze. Jeszcze epicki rozmach i kostiumy dla wielbicieli filmów o średniowieczu mogą być zaletą, podobnie jak niektóre sceny batalistyczne, choć robię łaskę, że biorę je pod uwagę w horrorze. Może plus należy się w ogóle za odwagę, że twórcy mieli dobre chęci powrócić do legendy Draculi, ale dziś nie ma zmiłuj, biorąc tak trudny i wyeksploatowany temat, musimy od realizatorów wymagać określonego poziomu oraz staranności, czego tutaj ewidentnie zabrakło. Aż ma się ochotę jako remedium po kinowym seansie filmu Shore’a włączyć natychmiast mistrzowską wersję Coppoli.

Screeny

HO, DRACULA: UNTOLD HO, DRACULA: UNTOLD HO, DRACULA: UNTOLD HO, DRACULA: UNTOLD

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeśli ktoś lubi epicki rozmach i kostiumy
+ czasami sceny batalistyczne (ale czemu takie rzeczy muszę oceniać w horrorze ??!!)
+ gra głównego bohatera (choć marnuje się w takim knocie)
+ mimo wszystko jakąś minimalną refleksję film wzbudzi na temat dwoistości natury ludzkiej i bestii kryjącej się w człowieku

Minusy:

- film dryfuje niebezpiecznie w stroną fantasy i kina akcji (czytać siermiężne ,,nawalanki” z udziałem wampirów) kosztem horroru
- kategoria PG-13, dzięki niej mamy krwi jak na lekarstwo oraz niemal całkowity brak erotyki (bez tych dwóch elementów film wampiryczny leży i kwiczy)
- naiwny do bólu, dialogi wypełnione patetycznymi komunałami (Mel Gibson został przebity)
-sentymentalizm i romantyzm w najgorszym wydaniu (wywołuje skutek odwrotny do zamierzonego, budzi śmiech i politowanie)
- efekty komputerowe, które psują atmosferę grozy (ten film praktycznie nie straszy)
- wampir, który staje się suberbohaterem – lata, skacze, w biegu rozwala wielkie armie, Chuck Norris to przy nim płotka

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -