Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ELIZA GRAVES ak.a Stonehearst Asylum

ELIZA GRAVES ak.a Stonehearst Asylum

Eliza Graves

ocena:6
Rok prod.:2014
Reżyser:Brad Anderson
Kraj prod.:USA
Obsada:Ben Kingsley, Jim Sturgess, Michael Cane, Kate Beckinsale, David Thewlis
Autor recenzji:Arleta Wojtczak
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kino wielkoformatowe, czy jak kto woli mainstreamowe, daje swoim twórcom potężny oręż. Pieniądze. Wraz z nakładem rosną też i niestety wymagania ze strony dystrybutorów. Twórcy, którzy chcą coś powiedzieć stają przed dylematem: kino ambitne czy ładne? Niektórzy robią wszystko, by te dwa żywioły połączyć. Z różnym skutkiem. Niektórzy z nich idą jeszcze dalej i na taśmę biorą twórczość klasyków. Brad Anderson do spółki ze scenarzystą Joe Gangemi postawił na historię opowiedzianą już raz przez Edgara Allana Poe.

Where the Wild Roses Grow…, bo już sam tytuł nasuwa skojarzenia z Balladami morderców Nicka Cave`a. Poniekąd całkiem słusznie. Grobowa Eliza ma w sobie wiele z tej różanej, z tą niewielką różnicą, że przeżyła. Na szczęście, to nie ona wysuwa się na plan pierwszy. Akcja właściwa bowiem toczy się wokół młodego adepta psychiatrii, który podejmuje swoje pierwsze praktyki w Stonehearst, zakładzie dla obłąkanych. I tu już dostajemy typową mieszankę osobliwości ze wszystkimi typowymi dla ówczesnej medycyny przypadłościami – od schizofrenii po homoseksualizm. Nietypowe z kolei okazują się metody leczenia, przynajmniej jak na opisywaną epokę. Doktorowi Newgate nie pozostaje nic innego, jak dostosować się do zastałych zwyczajów oraz współpracować z nietypową obsługą szpitala. Oczywiście, i tu niestety odwrotnie proporcjonalnie do długości filmu, zagadka szybko zostaje rozwiązana. Tym razem jednak prawda nie prowadzi do wyzwolenia. Przywrócenie porządku, to jedynie kwestia wydostania się ze szpitala. Gorzej, jeśli lekarz zakochuje się w pięknej, zamężnej pacjentce. I kto powiedział, że historia ma mieć tylko jedno dno?

Na pierwszym planie króluje młody psychiatra i całkiem słusznie, bo Jim Sturgess nie zniża aktorskich lotów. Całej zresztą obsadzie nie można właściwie nic zarzucić. W tym kontekście Brad Anderson doskonale potrafił wykorzystać powierzone mu fundusze. Postawił na świetnych aktorów, którzy wiedzieli jak odnaleźć się na planie. A zadanie wcale nie było łatwe, gdyż jak pokazuje przykład wielu innych filmów kostiumowych, w takim przebraniu do osiągnięcia poziomu kiczu wystarczy niekiedy jeden nieostrożny krok. Bułgarski krajobraz, w którym kręcona była „Eliza Graves” nie służył jedynie chyba Kate Backinsale. Być może to przez zimno, a być może przez uwierający gorset, zamiast być femme fatale zakładu dla obłąkanych, jej praca zatrzymała się na etapie skrzywdzonej przez los kury domowej. Problem tym większy, że większość akcji toczy się wokół jej osoby. Niestety, bliżej jej do eterycznej Róży Cave`a, niż skomplikowanej postaci, jaką miała być.

Niezależnie od postaci głównej bohaterki, film i tak z kilku powodów warto obejrzeć. Przede wszystkim, to genialne zdjęcia. Angielska zima w Bułgarii to niemal żywcem przetransponowany na mroczną baśń „Zaczarowany Ogród”. Podobnie dech zapierają wnętrza samego szpitala. Dbałość o szczegóły i jednocześnie nie przesadzona ilość rekwizytów, pozwalają wierzyć, że rzeczywiście jest to miejsce, gdzie mogą być trzymani uznani za obłąkanych. Dzięki temu też można uznać film za skończoną całość i nawet jeśli fabuła momentami przestanie wciągać, można zwyczajnie cieszyć oczy obrazami. A co do fabuły - może nudzić. Film nakręcony w hollywoodzkim stylu ma bowiem również niemal epopeiczną długość. To niemal dwie godziny w świecie dziwnych przypadków psychicznych i anemicznej histeryczki. Wiele rozwleczonych scen momentami odbiera całej akcji życie i nie ratują jej nawet humorystyczne wstawki, o grozie już nie wspominając. Umierającego napięcia nie był w stanie ożywić nawet najbardziej charyzmatyczny ze wszystkich Ben Kingsley, czyli tajemniczy i nieprzewidywalny doktor Silas Lamb(sic!). Uwiera również co chwila nasuwające się skojarzenie z drugim sezonem AHS.

Można też się przyczepić, że po reżyserze mającym w swoim dorobku takie produkcje jak „The Call” czy „El Maquinista” wymaga się więcej. I chyba słusznie. „Eliza Graves” jest bowiem filmem oglądalnym, przyjemnym dla oka. Mało, jest naprawdę niezłą adaptacją „Systemu doktora Smoły i profesora Pierza”. Jednak z całą pewnością nie jest to kino na tyle wybitne, by na długo pozostało w pamięci.

Screeny

HO, ELIZA GRAVES ak.a Stonehearst Asylum HO, ELIZA GRAVES ak.a Stonehearst Asylum HO, ELIZA GRAVES ak.a Stonehearst Asylum HO, ELIZA GRAVES ak.a Stonehearst Asylum HO, ELIZA GRAVES ak.a Stonehearst Asylum HO, ELIZA GRAVES ak.a Stonehearst Asylum

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ostanie sceny
+ Ben Kingsley
+ zdjęcia

Minusy:

- dłużyzny
- za mało napięcia
- śpiąca Kate Beckinsale

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -