Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MONK, THE

MONK, THE

Mnich

ocena:7
Rok prod.:1990
Reżyser:Paco Lara
Kraj prod.:Wielka Brytania / Hiszpania
Obsada:Paul McGann, Sophie Ward, Isla Blair
Autor recenzji:Damian Romaniak
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Trudno sobie wyobrazić dzieje gatunku zwanego horrorem bez słynnej i kontrowersyjnej powieści gotyckiej autorstwa Matthew Gregory’ego Lewisa ,,The Monk”, która została opublikowana po raz pierwszy w 1796 roku, a pierwotnie funkcjonowała anonimowo wzbudzając ogromne emocje zarówno wśród krytyków, jak i czytelników. Autor tworzy w niej pasjonujący oraz obrazoburczy romans grozy. Dodam, że to z niej czerpali inspirację tacy przeklęci pisarze jak lord Byron czy Markiz de Sade. Dzieło śmiało możemy postawić na półce obok opowiadań Edgara Allana Poe, ,,Draculi” Brama Stockera czy ,,Frankensteina” Mary Shelley czyli utworów będących kamieniami milowymi w rozwoju gatunku. ,,Mnich” w reżyserii Paco Lary z 1990 roku nie jest jedyną ekranizacją tej powieści. Do książki sięgnął dużo wcześniej, bo w 1972 roku Adonis Kyrou w filmie ,,Le moine” (współscenarzystą obrazu był sam Luis Buñuel) oraz – tym razem znacznie później – urodzony w Niemczech Dominik Moll, który w 2011 roku stworzył adaptację z Vincentem Casselem. ,,The Monk” Paco Lary ukazał się w Polsce w 1991 roku na kasetach video sygnowanych przez firmę Vim (z czasem przemianowaną na Polmedia), jednego z czołowych dystrybutorów ery VHS, był to zarazem ich jeden z pierwszych filmów, który wydali na rodzimy rynek. Miłośnicy tego nośnika pamiętają zapewne z półek wypożyczalni słynną, budzącą niepokój okładkę, gdzie widzimy postać w czarnym kapturze stojącą z rozłożonymi rękoma w ogniu, a u jej kolan zmysłowo leżącą kobietę. Bez wątpienia to jedna z najbardziej kultowych i klimatycznych okładek w historii polskiego rynku wideo.

Rzecz dzieje się w Madrycie w drugiej połowie XVIII wieku czyli okrutnych, mrocznych czasach panowania Świętej Inkwizycji (w Hiszpanii trwała ona od 1480 roku, aż do 1820). Wszędzie wyczuwa się paraliżujący lęk przed wiecznym potępieniem i piekłem. Z ambon straszy się szatanem, podstępnie działającym na zgubę ludzkich dusz. Ojciec Lorenzo jest mądrym, pobożnym i bogobojnym mnichem, który wręcz porywa wiernych swoimi płomiennymi oraz sugestywnymi kazaniami. Wydaje się być bardzo lojalny wobec Kościoła i jego surowych regulaminów. Pewnego dnia nawiązuje bliską relację z młodym nowicjuszem, Juanem, który wyznaje mu niebezpieczny sekret, jego poznanie może grozić spaleniem na stosie. Otóż jest on w rzeczywistości kobietą, Matyldą, która opuściła bogaty dom i wstąpiła na drogę życia zakonnego. Uczestnicząc w jednej z Mszy, gdzie kazanie głosił Lorenzo, poczuła zachwyt i zapałała do niego ogromną miłością. Mniszka pragnie się z nim potajemnie spotykać, początkowo obiecuje tylko przyjaźń, choć wyznaje, że nawiedzają ją również zmysłowe sny. Protagonista początkowo jest przerażony oraz zniesmaczony zastaną sytuacją, jednak, kiedy Matylda grozi samobójstwem, całkowicie się jej poddaje. Mnich nie wie, że wpadł w sidła demonicznej kobiety, która ma kontakt z nieczystymi duchami. Kobieta rozsiewa niebezpieczną, wręcz szatańską aurę. Lorenzo rozpoczyna potajemne i erotyczne schadzki ze swoją kochanką, ,,diabelską dziwką”. Cielesne rozkosze biorą górę nad jego życiem duchowym. Po pewnym czasie nie wystarcza mu już jedna kobieta, zaczyna się więc dobierać do pięknej Angeli, przychodzącej razem z matką na jego Msze. Chcąc ją posiąść dokonuje nawet morderstwa, które będzie chciał przy pomocy Matyldy zatuszować. Jego występki i matactwa wkrótce mają się skończyć, bowiem jak wiemy Święta Inkwizycja nie śpi…

,,Mnich” dla wielu miłośników horrorów może budzić poważne zastrzeżenia, co do gatunku. Mamy tutaj wyraźną przewagę dramatu kostiumowego czy wręcz historycznego nad faktyczną grozą, co nie oznacza, że jej nie ma, reżyser tworzy całą aurę niepokoju, lęku głównie w rzeczywistości pozakadrowej. Nie ujrzymy tutaj zjaw, widm czy duchów, ani tym bardziej przerażającego obrazu samego szatana. Jako widzowie czujemy obecność Złego, choć go bezpośrednio w filmie nie widzimy. Akcja dzieła rozgrywa się w klaustrofobicznym klimacie klasztornym trochę jak w pamiętnym ,,Imieniu Róży”. Ta sceneria niewątpliwie budzi klimat tajemnicy oraz niepokoju. Groza pojawia się znienacka w postaci pozornie opiekuńczej i zakochanej w Lorenzo Matyldzie. Robią wrażenie sceny, w której oboje udają się na cmentarz, do krypty, to w niej mieści się przestrzeń, gdzie można nawiązać bezpośredni kontakt z siłami ciemności. Za pierwszym razem widzimy tajemniczy, święcący się na różowo dym, później, gdy kobieta rysuje okrąg i w płomieniach wymawia jak w hipnotycznym transie szatańskie zaklęcia, które pozwolą Lorenzo posiąść Angelę, groza przybiera na sile i sugestywności. Reżyser umiejętnie wydobył elementy gotyckie znane z powieści, to one tworzą nastrój niepokoju. Scenografia, kostiumy do dziś stanowią atut tej produkcji. Atmosferę zagęszcza klimatyczna muzyka oraz śpiewy gregoriańskie. Bardzo dobrze prezentuje się para głównych odtwórców ról, Paul McGann był wówczas jednym z najbardziej obiecujących angielskich aktorów (ma na koncie udział w takich filmach jak ,,Maklerzy” Colina Buckseya, ,,Tęcza” Kena Russella czy ,,Obcy 3” Davida Finchera), niestety popadał później w twórczość głównie telewizyjną. Podobnie rzecz się miała z Sophie Ward, którą wcześniej mogliśmy podziwiać chociażby w słynnej ,,Piramidzie strachu” Barry’ego Levinsona. W ,,Mnichu” stworzyła bardzo charyzmatyczną i demoniczną postać. Mamy wrażenie, że szatan wszedł w kobiece ,,buty”, pod zawoalowanym pięknem i czułością kryje się podstępny demon. Film zmusza do filozoficzno-teologicznej refleksji zawartej w rozważaniach św. Augustyna, myśliciel zlokalizował człowieka na drabinie bytu pomiędzy aniołami i zwierzętami. Być może to tłumaczy błądzenie czy wręcz szarpanie się człowieka pomiędzy Absolutem, a własnymi popędami oraz żądzami.

Dla niektórych widzów minusem może być teatralność filmu i zbyt wyszukany, literacki język obfitujący w egzaltowane dialogi, co momentami może się kojarzyć z teatrem telewizji. Natomiast wielbiciele klasycznej literatury będą usatysfakcjonowani i docenią kameralność dzieła. Jeśli chodzi o erotykę, nie jest ona szczególnie śmiała, mamy tutaj zmysłowy, łagodny erotyzm, jeśli ktoś liczy na coś więcej niż widok nagich, kobiecych piersi, to będzie rozczarowany. Vim przyznał ,,Mnichowi” kategorię ,,18”, choć w rzeczywistości wystarczyłby w zupełności certyfikat ,,15”, tak jak sklasyfikowało film BBFC. Ale jak pamiętają wideomani, nasz dystrybutor był czasami zanadto gorliwy w przyznawaniu najwyższych ograniczeń wiekowych. Filmu nigdy w Polsce więcej nie wznowiono na żadnym z domowych nośników, stąd dziś jest praktycznie zapomniany, pamięta o nim głównie wąskie grono koneserów. A szkoda, bo to naprawdę dobra adaptacja mistrzowskiej powieści, mogłaby być przydatna dla licealistów na lekcjach języka polskiego, jak i studentów kierunków literaturoznawczych czy kulturoznawczych.

Screeny

HO, MONK, THE HO, MONK, THE HO, MONK, THE HO, MONK, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kostiumy i scenografia (zachowanie elementów gotyckich)
+ mroczny klimat tajemnicy i grozy, choć nie jest ona wyrażona w sposób dosłowny i bezpośredni
+ gra głównych aktorów
+ muzyka i śpiewy gregoriańskie
+ kameralność i stylowość
+ udana adaptacja jednej z najważniejszych powieści mającej ogromny wpływ na rozwój literackiej grozy
+ zmusza do filozoficzno-teologicznych refleksji dotyczących kondycji człowieka i jego miejscu na drabinie bytów

Minusy:

- jeśli komuś przeszkadza teatralność i wyszukany czy egzaltowany język
- zbyt grzeczne i łagodne sceny erotyczne (bazując na tak kontrowersyjnym materiale literackim twórcy mogli pójść nieco dalej)
- zawiedzie tych, którzy liczą na czysty horror z duchami, zjawami czy ukazującą się wprost postacią diabła

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -