Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TUSK

TUSK

Kieł

ocena:7
Rok prod.:2014
Reżyser:Kevin Smith
Kraj prod.:USA
Obsada:Justin Long, Michael Parks, Genesis Rodriguez, Haley Joel Osment, Johnny Depp
Autor recenzji:Arleta Wojtczak
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zaprawdę, można się bać, kiedy horror kręci reżyser znany przede wszystkim z komedii. Strach narasta, gdy uświadomimy sobie, że rzeczony wcześniej niemal schizofrenicznie flirtował raz z kinem offowym, a raz z komercyjnym, wykazując przy tym wyraźne upodobanie do groteski, abstrakcji, punk rocka i popu. Mało, ma za sobą niejeden już romans z komedią romantyczną. Jednym słowem: horror.

Absurdalne w „Tusku” wydaje się wszystko. Już sam scenariusz jest bliższy kultowych swoją drogą „Clerks”, niż kina grozy. Kevin Smith zdecydował jednak, że historia Wallace`a Brytona (tu całkiem niezły, szczególnie w ostatnich scenach Justin Long) może jednak kogoś przestraszyć. Główny bohater na co dzień jest podcasterem, inaczej mówiąc utrzymuje się prowadząc, wątpliwej jakości zresztą, internetowe radio. Choć jeszcze tego nie wie, wyrusza w swoją ostatnią podróż. Pierwotnie jej zwieńczeniem ma być wywiad z gwiazdą jednego z krótkich, zamieszczonych w sieci filmików. Na miejscu okazuje się jednak, że rozmówca nie wytrzymał ciężaru sławy, jaka spłynęła na niego zaraz po tym, gdy niechcący odciął sobie nogę, odgrywając Kill Bill Kida. Pan Bryton nie ukrywa więc radości, gdy przypadkiem odnajduje, gdzieś w męskiej toalecie, kartkę z wiadomością od tajemniczego mężczyzny. Bryton, niczym zawodowy dziennikarz, wyrusza na poszukiwanie przygody oraz niezwykłych opowieści. Nie wie jeszcze, że niebawem sam stanie się częścią jednej z nich.

Sam szkielet fabuły to historia przemiany człowieka w morsa i silnie kojarzy się z „The Human Centipede”, lecz na szczęście w tym przypadku jest zdecydowanie mniej odrażająca. I w tym chyba tkwi clue filmu. Kevin Smith, z całym swoim szaleństwem obrazów, nie raz już udowodnił , że choć tworzy kino często komercyjne, to jest też twórcą inteligentnym, dzięki czemu jest w stanie wybronić nawet tytuł poniekąd z góry skazany na porażkę. Skala scen przez ogół określana jako niesmaczne, balansuje jeszcze na linii strawności i daleko jej do wyżej wspomnianej „Ludzkiej stonogi” oraz kilku innych, jeszcze bardziej nie wartych wymienienia tytułów. Mało, sceny te na swój groteskowy sposób potrafią bawić, a śmiech jest przecież jak dotąd najmocniejszym punktem w całej twórczości Smitha. Makabryczny chichot wywołać może wiele. Przede wszystkim przerysowane, niemal teatralne postaci głównych bohaterów. Każdy z nich jest na swój sposób równie przerażający, jak śmieszny. Prym wiedzie stary znajomy Hemingwaya, wierny recytator pisarza, Howard Howe (Michael Parks). Jest kolejnym w historii seryjnym zabójcą-miłośnikiem sztuki, ale chyba pierwszym tak oddanym morsom. Postać staruszka rzeczywiście ma prawo budzić pewien rodzaj lęku. Z jednej strony przypomina on bowiem nobliwego pana, mieszkającego gdzieś po sąsiedzku, z drugiej nieobca mu sztuka pracy z igłą i skalpelem. Niepokój może również budzić jego filmowy gust. Jeszcze ciekawsza jest postać grana przez Johnny´ego Deppa – detektywa na tropie, niemal żywcem wyjętego z powieści Charlesa Bukowskiego. Guya Lapointe nie sposób nie zauważyć, niezależnie, czy jego postać się komuś spodoba, czy też nie. Kwestia gustu. Jednak skoro tacy twórcy jak Tarantino, Rodriquez, Lynch, czy nawet Stephen King nie ukrywają swoich słabości, ba śmiało romansują z kinem klasy B, dlaczego odmawiać tego prawa Smithowi? Ostateczny efekt pozostaje jedynie kwestią wielkości talentu. O reszcie mają prawo decydować wyłącznie preferencje widza.

Smith miesza, łączy gatunki, bezczelnie wyśmiewa się z widza oraz swoich bohaterów, naciąga konwencję do ostatniego punktu przed słowem kicz i jeszcze przy tym wywołuje mały dreszczyk.

Nie jest to arcydzieło. Nie jest to też obraz na miarę przywołującej skojarzenia „Taxidermii”, jednak w kontekście zalewającej kina już od kilku ostatnich lat papki złożonej z kolejnych klisz, mockumentary, wampirów oraz gore`opodobnych stworów, warto poświęcić kilkadziesiąt minut życia i obejrzeć „Tuska”. Choćby i po, by odejść zniesmaczonym.

Screeny

HO, TUSK HO, TUSK HO, TUSK HO, TUSK HO, TUSK HO, TUSK HO, TUSK HO, TUSK

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ koncept
+ czarny humor
+ morsy

Minusy:

- brak balansu między komedią a horrorem
- bezpruderyjne podejście do pojęcia kiczu w kinie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -