Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:JESSABELLE

JESSABELLE

Klątwa Jessabelle

ocena:6
Rok prod.:2014
Reżyser:Kevin Greutert
Kraj prod.:USA
Obsada:Sarah Snook, Joelle Carter, Mark Webber, David Andrews
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:
M@rio - 7

Pomysłodawca filmu „Jessabelle” podszedł do swojej roboty w sposób bardzo pragmatyczny, rzekłbym nawet, że charakterystyczny dla kina amerykańskiego hołdującemu sposobowi myślenia o sztuce filmowej jako o dochodowej gałęzi przemysłu. Jeśli wszystko już było, wystarczy wymieszać kilka „żelaznych” w horrorze motywów, aby otrzymać coś, co powinno zainteresować miłośników tego rodzaju filmowych opowieści. „Jessabelle” jest wręcz typowym ghost story rozgrywającym się w ponurym, nawiedzonym siedliszczu położonym pośród bagien Luizjany. Jakby tego było mało autorzy postanowili uczynić z głównej bohaterki heroinę zmagającą się nie tylko z niepełnosprawnością, lecz także z demonami przeszłości. Było już to wszystko? Oczywiście, że tak i to nie raz. Ale ludzie podobno lubią te piosenki, które dobrze znają, dlatego między innymi horror cechuje się powtarzalnością i fabularnym schematyzmem i dlatego też podejrzewam, iż film Kevina Greuterta znajdzie niemałe grono swoich wielbicieli.

Po tragicznym w skutkach wypadku samochodowym, w którym Jessabelle straciła ukochanego mężczyznę oraz nienarodzone dziecko, bohaterka wraca do swojego rodzinnego domu. Zamknięty w sobie, oschły i zdziwaczały ojciec od razu daje do zrozumienia córce, iż nie jest zadowolony z tego, że musi się opiekować niepełnosprawną osobą. Młoda kobieta stara się być samodzielną, ale w ogromnym domu położnym z dala od cywilizacji nie jest to proste. Jej jedynym oparciem staje się chłopak, który kilkanaście lat wcześniej podkochiwał się w Jessabelle. To jemu pierwszemu opowiada o dręczących ją przerażająco realistycznych koszmarach oraz o zjawach czyhających na jej życie. Mężczyzna postanawia pomóc swojej dawnej miłości.

Właściwie filmowi Greuterta nie ma czego zarzucić. Reżyser niczym akolita sztuki Alfreda Hitchcocka zaczyna od trzęsienia ziemi, czyli od tragicznego w skutkach wypadku samochodowego. Nie dynamizując akcji, nie zasypia jednak fabularnych gruszek w popiele. Czyni swą bohaterkę niepełnosprawną i każe jej samotnie walczyć ze wszystkimi przeciwnościami losu – oschłym, skrywającym jakąś tajemnicę ojcem, ogromnym i nieprzyjemnym domem, z Luizjaną i wyznawcami voo doo, cierpieniem spowodowanym śmiercią chłopaka i nienarodzonego dziecka, wreszcie z demonami i historią o psychicznej chorobie matki. Ani przez moment nie nudzimy się, bo zaraz okazuje się, iż nadprzyrodzone zło zagraża nie tylko bohaterce, ale też wszystkim jej najbliższym.

Bardzo istotnym elementem przydającym akcji wiele znaczeń i czyniącym ją o wiele ciekawszą jest nadanie przeszłości miana klucza niezbędnego do rozwikłania wszystkich zagadek dręczących bohaterkę w teraźniejszości. Do wprowadzenia w narrację innej płaszczyzny czasowej Greutert użył dwóch sposób. Pierwszy jest klasyczny – od czasu do czasu cofamy się w lata osiemdziesiąte XX wieku, by zobaczyć, jakie wydarzenia uczyniły ojca głównej bohaterki takim, jakim go poznajemy. Drugi przedstawia się o wiele ciekawiej. Jessabelle w pokoju matki odnajduje kasety video (to już chyba trwały sentyment twórców horroru zarówno do nośnika, jak i epoki w kinie, którą kaseta VHS symbolizuje), które kobieta nagrała będąc w ciąży. Początkowo dziewczyna zachwyca się takim kontaktem z matką (ta zmarła zaraz po jej urodzeniu), z czasem jednak, kiedy z ust tak bliskiej osoby słyszy przerażające przepowiednie wieszczące jej śmierć, zaczyna wierzyć, iż w ścianach jej rodzinnego domu rzeczywiście czai się zło.

Najlepszym, a zarazem budzącym najwięcej wątpliwości, fragmentem filmu jest jego zakończenie. Ciekawym dlatego, że dużo się w nim dzieje, akcja mocno przyspiesza, a i wszystkie tajemnice zostają wyjaśnione i zagmatwana początkowo historia zostaje w dość zgrabny sposób „rozplątana”. Obiekcje może mieć właśnie co do strategii, jaką Greutert przyjął rozwikłując przed nami wszystkie fabularne zagadki. Polega ona na nieustającym zaskakiwaniu widza. Finał bowiem wręcz naszpikowany został zwrotami akcji i pomysłami, które zbić nas mają z pantałyku. Owszem, ogląda się to nieźle, bo reżyserowi udaje się zaskoczyć, kilka scen udanie podszytych zostało niemałą dawką napięcia. Szkoda tylko, że Greutert żonglować umie, co prawda umiejętnie, ale konceptami, które nie ujmują ani świeżością, ani oryginalnością.

Największą jednak wadą filmu twórcy „Pił” jest niewykorzystanie potencjału, jaki tkwił w miejscu rozgrywania się większości filmowych wydarzeń. Wszak Luizjana ze swoimi dzikimi i nieskazitelnymi cywilizacyjnie bagnami, z ich przeszłością i legendami musi być miejscem unikalnym, przestrzenią, o której da się opowiedzieć tylko za pomocą poetyki obrazu. W „Jessabelle” mamy znowu schemat – rozległe mokradło jest miejscem odosobnienia, które pozwala z dala od wścibskiego wzroku oddawać się strasznym praktykom i rytuałom. Greutertowi zabrakło pomysłu albo talentu, by klimat kreowany przez miejsce akcji uczynić wyjątkowym i unikalnym.

„Jessabelle” nie jest filmem złym, choć to typowy amerykański produkcyjniak wypuszczony w świat, by zarobić jak największą kasę. Podczas realizacji nie podjęto próby podejścia do materiału scenariuszowego ani poszukania konceptu, który uczyniłby film Greuterta w jakiegoś powodu wyróżniającym się. A tym pomysłem mogłaby być gęsta, dusza, sugestywna i pełna znaczeń atmosfera szaleństwa oraz skrajnych emocji, które tak naprawdę są głównym tematem „Jessabelle”. Mogło więc powstać coś podobnego do „Wstrętu” Romana Polańskiego, a wyszedł kolejny nieźle co prawda nakręcony, ale mdławy i szybko umykający z pamięci film.

Screeny

HO, JESSABELLE HO, JESSABELLE HO, JESSABELLE HO, JESSABELLE HO, JESSABELLE HO, JESSABELLE HO, JESSABELLE HO, JESSABELLE HO, JESSABELLE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nieźle oglądająca się historia
+ wiarygodna i przykuwająca uwagę Sarah Snook
+ tempo w jakim rozwija się opowieść
+ wątek przeszłości podany na kasetach VHS
+ od strony wizualnej bez zarzutu

Minusy:

- twórcy nawet nie próbują zaskoczyć na czymś nowym
- niewykorzystanie potencjału tkwiącego w historii
- zbyt efekciarskie, choć profesjonalnie skręcone zakończenie
- z przestrzeni, w których rozgrywa się akcja, można było także więcej „wyciągnąć”

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -