Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEMON, THE

DEMON, THE

Demon

ocena:6
Rok prod.:1981
Reżyser:Percival Rubens
Kraj prod.:RPA
Obsada:Jennifer Holmes, Cameron Mitchell, Craig Gradner, Zoli Marki,
Autor recenzji:gościnnie: Adrian Miśtak
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„The Demon” to zapomniany slasher, nakręcony w 1979 roku w Johannesburgu (RPA), a wydany dwa lata później w USA pod zmienionym tytułem „Midnight Caller”. Kurz powinni z niego zdmuchnąć fani takich tytułów jak „Black Christmas” (1974), „Halloween” (1978), czy „When a Stranger Calls” (1979), bo film Rubensa świetnie wpisuje się w wyznaczony przez nie nurt kina grozy.

Czternastolatka, mieszkająca na obrzeżach miasta, zostaje uprowadzona przez nieznanego sprawcę. Policja jest bezsilna. Zrozpaczona matka i ojciec, który pała rządzą zemsty na porywaczu, udają się z prośbą o pomoc do Billa Carsona, byłego wojskowego, dorabiającego do emerytury fachem prywatnego detektywa. Carson, wykorzystując swoje parapsychiczne zdolności, szybko wpada na trop porywacza, którego nazywa Demonem. Tymczasem oprawca zatrzymuje się w zapyziałym motelu w Johannesburgu i rozpoczyna polowanie na kolejne kobiety. Jego uwaga skupia się na blondwłosej przedszkolance, Mary Jones.

„The Demon” wyróżnia się gęstą, posępną atmosfera i całkiem dobrze skrojonym scenariuszem. Narracja rozwija się niespiesznie, ale w hitchcockowskim stylu – poczynając od ścięcia krwi w żyłach widowni w prologu, po trzymającą w napięciu, podkręcającą tempo końcówkę. Rubens początkowo stylizuje swój film na psycho-thriller z lat 60. i wczesnej fazy lat 70., wprowadzając wątki kryminalne i parapsychiczne, by w drugiej połowie gładko przejść do operowania ucierającymi się wówczas standardami bodycount movies – upiornymi telefonami, figurą oprawcy, majaczącą za oknem i kolejnymi trupami, ścielącymi się dosyć gęsto na ekranie. Fani „Koszmaru z Ulicy Wiązów” mogą skądinąd poczuć się rozgoryczeni, bo reżyser już w 1979 roku wyposażył swojego mordercę w skórzaną rękawicę z doczepionymi ostrzami, haratającymi ciała ofiar – choć pazurki Demona są niewątpliwie mniej pokaźne od noży Freddy’ego.

Na ekranie zobaczymy znajome twarze. W postać detektywa Carsona wcielił się Cameron Mitchell (m.in. „Blood and Black Lace” M. Bavy (1964), czy „Toolbox Murders” (1978) w reżyserii D. Donnelly’ego), a rola filmowej heroiny przypadła Jennifer Holmes, gwiazdce kilku seriali telewizyjnych. Rubens okazał się scenarzystą życzliwym bo wyposażył jej postać w determinację i sporą inteligencję, której kino nieraz skąpiło jej odpowiedniczkom z innych slasherów. Dodatkowo, niczym Ellen Ripley w „Obcym”, Holmes stawia czoła mordercy niemal w zupełnym negliżu. Przebija nawet rzeczoną protagonistkę, bo robi to topless, świecąc biustem do kamery (w wersji amerykańskiej, ponieważ wersja dostępna w RPA była ocenzurowana i pozbawiona golizny). Natomiast jej sposób na rozprawienie się z mrocznym napastnikiem, uwzględniający wykorzystanie zasłonki od prysznica,, gorącej wody, szamponu i nożyczek to wyczyn, który zasługuje na specjalną uwagę – nawet w podobnych filmach tak kreatywnych i jednocześnie absurdalnych rzeczy ze świecą szukać. Zresztą „The Demon” to festiwal kuriozalnych sytuacji, dodający smaku tego typu obrazom.

Horror Rubensa ma też swoje wady, do których należą momenty wybitnie przegadane i przesadny nacisk na nużący wątek miłosny postaci drugoplanowych. Rozcieńcza to napięcie i wprowadza gradację akcji, która przy dosyć wolnym tempie filmu robi się dla widza nieznośna. Wycięcie i dziesięciu minut takich zbędnych scen nie zakłóciłoby odbioru całości, a jedynie podniosło jakoś reszty – która swój urok posiada niewątpliwie.

„The Demon” warto polecieć przede wszystkim zwolennikom starych dreszczowców z seryjnymi mordercami. Oni docenią iście upiorną atmosferę filmu i umiejętne operowanie gatunkowymi kliszami. Widownia przyzwyczajona do nowoczesnego horroru wytknie mu zapewne zbyt wolne tempo akcji, czy kiczowate wykonanie – niemniej sięgnąć po niego może, ot choćby dla sprawdzenia, jak kodyfikował się język, którym współczesne kino grozy przemawia do niej dzisiaj.

Screeny

HO, DEMON, THE HO, DEMON, THE HO, DEMON, THE HO, DEMON, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ciekawa historia
+ posępna atmosfera
+ umiejętne operowanie kliszami gatunkowymi

Minusy:

- niepotrzebne wątki
- momentami dosyć mocno przegadany

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -