Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HOUSEBOUND

HOUSEBOUND

Housebound

ocena:6
Rok prod.:2014
Reżyser:Gerard Johnstone
Kraj prod.:Nowa Zelandia
Obsada: Morgana O'Reilly, Rima Te Wiata, Ryan Lampp
Autor recenzji:Dariusz Kick
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kiedy na horyzoncie pojawia się produkcja rodem z Nowej Zelandii w dodatku reklamowana pod sztandarem horroru i komedii każdy szanujący się wielbiciel gatunku z ciekawością zapozna się z tym jakże rzadkim zjawiskiem. Co ciekawsze, nawet kiedy już się przekona, że został oszukany nie ma tego nikomu za złe, bo przecież i tak dobrze się bawił. Właśnie tak można się poczuć po seansie „Houseband”.

Młoda gniewna i niedostosowana dziewczyna po nieudanej probie rozbójniczej zostaje skazana na areszt domowy. W tym celu zostaje wyposażona w specjalną „bransoletkę” i odstawiona do swojego rodzinnego domu, z którego niegdyś uciekła po nieudanych próbach zdobycia wykształcenia. Pobyt w rodzinnym domu jest dla niej karą podwójną ze względu na niechęć do matki i ojczyma, które nie są podyktowane czymś szczególnym. Bohaterka odczuwa niechęć do całego świata. Na miejscu z niedowierzaniem przysłuchuje się audycji radiowej, do której dzwoni jej matka i opowiada, że widziała we własnej piwnicy ducha. Dziewczyna nie ma wątpliwości co o tym myśleć do czasu kiedy w jej własnym pokoju nagabuje ją pluszak. Wtedy zjawia się ochroniarz, którego zadaniem jest przypilnowanie aresztantki i z marszu podejmuje się wytropienia ducha.

Akcja filmu toczy się bardzo niespiesznie co może się okazać ciężką próbą dla mniej cierpliwego widza. Tutaj trzeba z pewnością uzbroić się w cierpliwość i zanurzyć się w specyficzny klimat domu jego otoczenia i mieszkańców. Zdecydowanie na plus należy zaliczyć rozpisanie i odegranie ról wszystkich bohaterów tej opowieści. Udało się stworzyć iście toksyczne relacje wyjątkowo specyficznych postaci. Każdy jest na swój sposób skrzywiony i to jest głównym plusem filmu. Humor obecny na ekranie jest chwilami subtelny wręcz niezauważalny, momentami inteligentny, żeby przejść w swoje mroczne i groteskowe rejony. Film wydaje się nieco długi, ale w swoim równie długim finale zawiera kilka zwrotów akcji. Jako czarna komedia broni się nieźle. Sprawdzi się również jako kryminał. Problem tylko z horrorem, którego tutaj nie ma w ogóle poza pewnymi kliszami mającymi mylić trop, zagęszczać akcję i wytworzyć klimat.

Mamy tutaj do czynienia z filmem pochodzącym z Nowej Zelandii co samo w sobie stanowi pewien rarytas. W dodatku jest to debiut reżysera nakręcony w pełni profesjonalnie za jedyne trzysta pięćdziesiąt tysięcy dolarów nowozelandzkich. Myślę, że nazwisko Gerard Johnstone warto zapamiętać. Być może w przyszłości zdecyduje się nakręcić coś w konwencji horroru, zamiast tylko wykorzystywać jego koniunkturę.

Screeny

HO, HOUSEBOUND HO, HOUSEBOUND HO, HOUSEBOUND HO, HOUSEBOUND

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ klimat
+ postacie mimo wad dziwactw czy głupoty budzące sympatię
+ humor
+ zwroty akcji
+ zabawa konwencją

Minusy:

- to nie jest horror
- za mało makabry

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -