Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ALL HALLOW'S EVE

ALL HALLOW'S EVE

All Hallow's Eve

ocena:8
Rok prod.:2013
Reżyser:Damien Leone
Kraj prod.:USA
Obsada:Katie Maguire, Mike Giannelli, Catherine A. Callahan, Marie Maser, Kayla Lian, Cole Mathewson
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jeśli „przerzuca” się całe mnóstwo nietanich w produkcji horrorów zza oceanu – profesjonalnie zrealizowanych, ale też pozbawionych jakiegokolwiek ładunku emocjonalnego, a w treści niemalże przezroczystych – seans takiego „All Hallows Eve” działa niczym szklanka bimbru prima sort. Bo choć to kino zrobione za małe pieniądze, chwilami absurdalne, a momentami stylizowane na nieporadność i amatorkę, nie brakuje w nim pasji, kompleksowego „obstukania w temacie”, a nade wszystko wyzierającego z każdej sekwencji uwielbienia dla gatunku. To właśnie je czyni godnymi zapamiętania – nie wymuskana i elegancka forma, a filmowa bezczelność, kop w brzuch, który zapiera dech odwagą i bezkompromisowością, przy jednoczesnym zachowaniu szacunku dla klasyków niskobudżetowego horroru.

„All Hallows Eve” to typ kina, które dzisiaj określa się mianem autorskiego. W przeciwieństw do większości filmów, które powstają dzięki przy współpracy ogromnego czasem sztabu ludzi, za omawianą tu historię odpowiada jeden człowiek Damien Leone. Jego pomysł na film jako całość do szczególnie oryginalnych nie należy – chodzi bowiem o mającą wspólne punkty zaczepienia antologię, a jak wiadomo podobnie skonstruowany były chodziłaby cieszące się wśród fanów dużym uznaniem dwie pierwsze odsłony serii „V/H/S” – jednak od strony realizacyjnej „All Hallows Eve” to kawał cieszącego zmysły, efektownego, a nade wszystko skrzącego się pomysłami kina.

Wszystko zaczyna się w domu rodzeństwa, które wróciwszy z halloweenowego biegania za cukierkami, pod czujnym okiem opiekunki ma grzecznie położyć się spać. W pewnym momencie jednak chłopiec odkrywa, iż ktoś do worka z cukierkami wrzucił mu nieoznakowaną kasetę video. Okazuje się, iż na taśmie ktoś nagrał… horror o klaunie. Dzieciaki nie chcą słyszeć o spaniu – jest Halloween, a tego dnia ci, którzy nie się bawią, siedzą w domu oglądają filmy grozy w ilościach hurtowych.

I tu tak naprawdę zaczyna się właściwa część „All Hallows Eve”, czyli trzy krótkometrażówki, których motywem przewodnim będzie postać upiornie wyszczerzonego klauna. Pierwsza to historia dziewczyny, która przez trefnisia z piekła rodem porwana zostaje z peronu metra. Wraz z dwiema innymi młodymi kobietami posłużyć ma jako ofiara złożona diabłu przez sektę czcicieli szatana rezydująca w podziemiach kolei miejskiej. Druga jest prawie typowym „home invasion”, bo traktuje o kobiecie, która wprowadziwszy się do nowego domu, zostaje zmuszona do stawienia czoła kosmitom. Prawie typowym, bo obcymi są indywidua tak pociesznie wyglądające, jakby zerwały się z planu zdjęciowego „Pana Kleksa w kosmosie”. Ostatnia zaś to popis jednego aktora – demonicznego błazna znajdującego ofiarę w dziewczynie, która zbaczając z autostrady trafia do położonej na prowincji stacji benzynowej. Tam właśnie stanie oko w oko z psychopatą jakiego dotąd nie widziała w żadnym, nawet najbardziej „chorym” filmie.

Każdy z segmentów dzieła Damiena Leone to albo odwołania do innych filmów, albo zabawa konwencją po wielokroć wykorzystywaną w kinie grozy. Już na początku Leone składa hołd kultowemu horrorowi, a mianowicie „Halloween” Johna Carpentera. Akcja bowiem segmentu łączącego poszczególne nowele rozgrywa się w halloweenową noc, zaś jego bohaterką jest dziewczyna opiekująca się dwojgiem dzieci. I tak jak grana przez Jamie Lee Curtis Laurie Strode w finale musiała stoczyć walkę z monstrum – słynnym Michaelem Myersem – tak bohaterka „All Hallows Eve” stanie oko w oko z nie mniej przerażającą bestią. W pierwszej z krótkometrażówek Leone odwołuje się do naszych lęków przez sektami lub tajnymi stowarzyszeniami, których wysoko postawieni członkowie mają możliwość zatuszowani każdego bezeceństwa. To że akcja rozgrywa się w nieczynnych korytarzach i tunelach metra, przywodzi na myśl miejskie legendy, w których opuszczone przez ludzi podziemne przestrzenie adaptowane są przez gigantyczne aligatory, obrzydliwe szczury czy budzących grozę kultystów. Niby nic – bo i schemat fabularny po wielokroć wykorzystywany, a całość pozbawiona jest wizualnych fajerwerków – ale umieszczenie historii w mroku podziemnych, zamkniętych przestrzeni, surowość obrazu oraz zamaskowane postacie czynią film niezwykle intrygującym.

Dalej już nie jest tak strasznie, bo Leone bardziej bawi się konwencjami i nawet nie próbuje przekonać nas do tego, że mamy do czynienia z kinem mrożącym krew w żyłach. Najpierw mamy wspomniane już wyżej „home invasion”. Na początku reżyser wprawnie gra naszymi emocjami pokazując samotną dziewczynę, który musi zmagać się z lękami spowodowanymi czyjąś obecnością w nowym, dużym domu. Kiedy jednak w kadrze pokazuje się pierwszy najeźdźca, starannie budowana atmosfera zagrożenia umyka, a pojawia się dobra zabawa. Komiczni kosmici zaczynają dręczyć bohaterkę, ta znowu za wszelką próbuje wydostać się z pułapki, którą stał się jej dom. Zgrana klisza podlana potężną dawką kiczu i absurdu nie czyni jednak z krótkometrażówki nieoglądanego szrotu. Pomysł na „lifting” konwencji, dynamizm oraz dystans twórców do opowiadanej historii sprawiają, iż ogląda się ją z niesłabnącym zainteresowaniem.

Ostatnia opowiastka to slasher, choć na pewno nie taki, do jakiego przyzwyczaiły nas horrory zza oceanu. Tu mamy oczywiście psychopatę – demonicznie wyglądającego klauna – oraz ofiarę, którą jest młoda, piękna kobieta. Zanim morderca zmierzy się z nią, w efektowny sposób zarżnie innych nieszczęśników. Diabeł jednak tkwi w szczegółach – całość stylizowana jest na „grindhouse”, czyli tanie, pozbawione logiki i bardzo często niechlujnie zrobione kino, mające jednaj swoich gorących zwolenników, którzy poszukiwali w tego typu sztuce filmowej wyrazistych bohaterów, dynamicznej akcji oraz końskiej dawki przemocy. Jeśli widz doskonale rozeznaje się w konwencji, akceptuje ją i umie czerpać satysfakcję ze znajdowania smaczków w tego rodzaju kinie, na seansie ostatniego segmentu „All Hallows Eve” będzie bawił się znakomicie. Damienowi Leone udało się bowiem zawrzeć w nim wszystko co najlepsze w tzw. kinie klasy "B" – przykuwające uwagę postacie, niewybredny humor, sporo świetnie pomyślanych i zainscenizowanych scen, a nade wszystko mnóstwo scen przemocy.

„All Hallows Eve” to kolejny współczesny film będący hołdem dla czasów, kiedy najlepsze horrory oglądało się z taśm VHS. To wtedy poznawało się klasykę (dzieciaki z historii Leone w noc halloweenową oglądają „Night of the Living Dead”), a także z wypiekami na twarzy patrzyło się na pierwsze filmy gore. Żaden miłośnik kina grozy rozpoczynający swoją przygodę z horrorem na początku lat 90. nie zwracał uwagi na takie elementy filmowego warsztatu jak oryginalny scenariusz, wielowymiarowe postacie czy wiarygodne aktorstwo. Liczył się przede wszystkim pomysł na to, jak targnąć widzem tak mocno, by cały film obejrzał siedząc na skraju fotela. Wreszcie „All Hallows Eve” to głęboki ukłon w stronę wszystkich klaunów, które przez lata fascynowały nas swoją dwoistą naturą. Mam tu na myśli przede wszystkim postacie z filmów „It”, „Clownhouse” oraz „Killer Klowns from Outer Space”. Nie pozostaje mi nic innego, jak wszystkim miłośników horroru gorąco zachęcić do obejrzenia „All Hallows Eve” w reżyserii Damiena Leone.

Screeny

HO, ALL HALLOW'S EVE HO, ALL HALLOW'S EVE HO, ALL HALLOW'S EVE HO, ALL HALLOW'S EVE HO, ALL HALLOW'S EVE HO, ALL HALLOW'S EVE HO, ALL HALLOW'S EVE HO, ALL HALLOW'S EVE HO, ALL HALLOW'S EVE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ całość ogląda się jednym tchem
+ zabawa kliszami, schematami i konwencjami
+ ukłon w stronę klasyki horroru
+ hołd złożony erze VHS
+ oczywiście klaun, ale też inne postacie – chociażby kultyści, szatan czy kosmici
+ mnóstwo kapitalnej zabawy
+ równie dobrze ogląda się historią „na poważnie” (pierwsza), jak i te z dużą dawką czarnego humoru (pozostałe)
+ dające do myślenia zakończenie

Minusy:

- tak przykuwa uwagę, że minusów nie zauważyłem

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -