Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:STARVE

STARVE

Zagłodzeni

ocena:3
Rok prod.:2014
Reżyser:Griff Furst
Kraj prod.:USA
Obsada:Dave Randolph-Mayhem Davis, Bobby Campo, Johnny McPhail, Thomas Francis Murphy
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Śmierć głodowa jest podobno jednym z najokrutniejszych sposobów zakończenia życia. O tym, do czego posunąć się mogą głodni ludzie, pisali choćby Tadeusz Borowski czy Gustaw Herling-Grudziński. Ze wstrząsającymi opisami ludzkich zmagań z głodem zetknąć się możemy w „Wyspie kanibali” Nicolasa Wertha oraz w opracowaniach historycznych traktujących o Wielkim Głodzie na Ukrainie w latach 1932–1933. Tego rodzaju cierpienie może być dla kina grozy źródłem niebanalnych inspiracji albo przez pokazanie naturalistycznych skutków (fizycznych jak i psychicznych) ekstremalnego niedożywienia, albo przez przyjrzenie się ludzkiemu zamiłowaniu w okrucieństwie. Z możliwości jakie twórcy daje ciekawe ujęciu motywu głodu nie skorzystał Griff Furst, autor filmu „Starve”. Niby w jego historii nie brakuje dramatycznych wydarzeń, jednak przez fatalną realizację, nieudolne aktorstwo oraz brak jakiejś idei przyświecającej działaniom czarnego charakteru patrzy się na nią jak na studencką wprawkę zrealizowaną za „niestudencki” budżet.

Troje młodych ludzi – dwaj bracia i dziewczyna jednego z nich – zmierzają w kierunku małego miasta na Florydzie, w którym grasować ma banda zdziczałych dzieciaków żywiąca się ludzkim mięsem. Jeden z bohaterów chce zbadać tę miejską legendę, bo czuje, że może mu ona posłużyć jako inspiracja do narysowania komiksu. Na miejscu okazuje się, iż w miasteczku nie ma żadnych dzieci. W latach 80. XX wieku na skutek zamknięcia pobliskiej kopalni opuścili go wszyscy mieszkańcy. Ktoś jednak porywa bohaterów i co gorsza, każe im walczyć z innymi ludźmi o pożywienie.

Już pierwsze kilka minut „dzieła” Fursta uświadamiają, iż będziemy mieli do czynienia z filmową siermiegą. Od razu bowiem rzucają się w oczy statyczne, kręcone bez planu ujęcia, najprostszy z możliwych montaż oraz gra aktorów ograniczająca się do deklamowania nauczonych na pamięć formułek. Realizacyjny minimalizm w kinie to niezły koncept, ale za nim iść musi bogaty w treść przekaz. W „Starve” przekazu nie ma żadnego. Co jeszcze istotniejsze, nie wiadomo także, co tak naprawdę chcieli w swoim filmie powiedzieć amerykańscy filmowcy.

Świat ich historii ogranicza się do trzech miejsc – knajpy na obrzeżach miasteczka, opuszczonego domu oraz budynku szkoły, w których psychopata więzi kilkoro ludzi. Po co lokal gastronomiczny, w miejscu, w którym żyje jeden człowiek? Dlaczego, choćby dla wykreowania klimatu, twórcy nie dali bohaterom zobaczyć reszty miasteczka? Wreszcie co takiego pociąga psychopatę w patrzeniu na zabijających się o frytki ludzi? Na te pytania Griff Furst nie odpowiada. Wadą filmu nie są nielogiczności, bo te w kinie grozy są akceptowalne, ale skrajne ubóstwo w kreowaniu świata przedstawionego, w tym i motywacji bohaterów.

Po jakie narzędzia sięgnął zatem reżyser, by zwabić widzów na seans swojego filmu? Przede wszystkim postawił na żwawą akcję. Rzeczywiście, fabuła jest prosta i pozbawiona niepotrzebnych wątków. Bohaterowie szybko wpadają w łapy psychopaty i w obskurnych klatkach walczą o jedzenie, godność i życie. W finale stawić czoło muszą także zwyrodnialcowi i jego demonicznemu pomocnikowi. Oprócz tego autorzy „Starve” próbują złapać nas na haczyk efektów specjalnych tworzonych bez użycia komputerów. I rzeczywiście, jedną z postaci ucharakteryzowano w tradycyjny sposób, ranni obficie krwawią sztuczną, choć nie „cyfrową” posoką, masakrowane ciała w miarę starannie przygotowano, a nie wygenerowano. Trików tych jest za mało i zbyt są one „oklepane”, by film fatalny pod względem fabularnym ujął widza chociażby wyjątkową dbałością o efekty specjalne.

W szkołach uczących pisać scenariusze filmowe co bardziej obeznani z historią kina wykładowcy starają się wbić swym podopiecznym jedną zasadę, mianowicie to, by jak najdokładniej wiedzieć, o czym chce się opowiedzieć widzowi. Po obejrzeniu „Starve” nie wiem, jak cel przyświecał Furstowi i jego współpracownikom. Każdemu filmowi wybaczyć można techniczne niedoskonałości. W przypadku nisko budżetowych horrorów można je nawet potraktować jako zaletę, stempel ułatwiający rozpoznanie tego, po jaką konwencję sięgnęli twórcy, chcąc ująć w ramy swoją opowieść. Najgorsze co może spotkać film, niekoniecznie nawet horror, jest określenie go mianem „bełkot”. „Starve” jest takim filmowym bełkotem dlatego odradzam omijać go jak najszerszym łukiem.

Screeny

HO, STARVE HO, STARVE HO, STARVE HO, STARVE HO, STARVE HO, STARVE HO, STARVE HO, STARVE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysł wykorzystania w horrorze zmagań z głodem
+ obskurność niektórych wnętrz

Minusy:

- nie widomo, o czym tak naprawdę film jest
- fatalnie napisane postacie
- bardzo słabe aktorstwo
- brak jakichkolwiek emocji
- słaby od strony wizualnej
- scenariusz pełen bzdur i co najmniej dziwacznych rozwiązań

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -