Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PYRAMID, THE

PYRAMID, THE

Piramida

ocena:3
Rok prod.:2014
Reżyser:Grégory Levasseur
Kraj prod.:USA
Obsada: Ashley Hinshaw, Denis O'Hare, James Buckley, Christa Nicola
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„The Pyramid” to reżyserski debiut Grégory’ego Levasseura. Wcześniej jednak Francuz współpracował przy wielu bardzo znanych horrorach. Wielokrotnie pracował razem z Alexandrem Aja, współtworzył scenariusze do takich filmów jak „P2”, „The Hills Have Eyes”, „Maniac”, „Mirrors” czy „Haute tension”. Finansowe sukcesy wymyślonych przez Levasseura historii musiały dać do myślenia któremuś z menadżerów Fox International Productions, ponieważ w 2014 roku studio wyłożono całkiem pokaźną sumę pieniędzy (około 7 milionów dolarów) na jego długometrażowy debiut. Jaki zysk przyniesie przedsięwzięcie, tego nie wie nikt. Ale jedno jest pewne – „The Pyramid” to artystyczna i koncepcyjna klapa, która daje się oglądać tylko i wyłącznie dzięki udziałowi Denisa O'Hare.

Akcja filmu rozgrywa się w czasie egipskiej rewolucji, która obaliła wieloletniego prezydenta Hosniego Mubaraka. Dwojgu amerykańskich archeologów – ojcu i córce – dzięki nowatorskiej metodzie badania terenu udaje się znaleźć zakopaną na pustyni piramidę. Egipska armia bojąc się o losy cudzoziemców, nakazuje naukowcom przerwać badania i jak najszybciej wrócić do Stanów Zjednoczonych. Ci jednak, podekscytowani odkryciem, postanawiają dowiedzieć się, jakie tajemnice skrywa budowla. Szybko okazuje się, iż najeżony pułapkami labirynt zamieszkały jest przez krwiożercze istoty.

Do zainteresowania się „The Pyramid” przekonał mnie trailer. Ale już po kilkunastu minutach seansu wiedziałem, iż horror Levasseura to jedna z tych historii, które świetnie prezentują się tylko w zwiastunach. Jednego filmowi nie można zarzucić – nudy. Od pierwszych minut coś się dzieje. Z jednej strony naukowcy podekscytowani swym odkryciem, próbują dostać się do wnętrza piramidy. Z drugiej zaś świadomi jesteśmy tego, iż rozlewająca się po kraju rewolucja dotknie prowadzących badania z dala od miejskich centrów archeologów. Kiedy ci na wbrew rozkazom wojskowych decydentów zaczynają eksplorację budowli, akcja jeszcze bardziej przyspiesza, co… paradoksalnie przyczynia się do artystycznej porażki filmu.

Początkowo można było się spodziewać, iż w horrorze Levasseura będziemy oglądać perypetie ludzi, którzy zamknięci w najeżonym pułapkami labiryncie zaczną doświadczać, czym jest ciemna strona człowieczej natury. Nic z tych rzeczy. Bardzo dynamiczna i pełna zwrotów akcji opowieść czyni „The Pyramid” podobną do którejś z odsłon przygód Indiany Jonesa, niż do dusznego i przesyconego tajemnicami horroru. Sam wygląd wnętrza piramidy może się podobać (bo i chyba na to właśnie przeznaczono większą część budżetu), z jednej bowiem strony minimalizm czyni je wiarygodnym, z drugiej zaś odpowiednia praca kamery wraz prezentacją wyczynów bohaterów wychwytuje ciekawe szczegóły „serca” budowli. Horror u Levasseura to przede wszystkim konfrontacja archeologów i członków ekipy telewizyjnej z mieszkańcami piramidy. Horror, za którym nie stoją emocje i który pozostawia widza obojętnym na to, co widzi na ekranie. Czy może być gorsza rekomendacja dla kina grozy?

Pierwsze spotkanie z „piramidalnymi” istotami uświadamia, iż Levasseura od początku pomyślany był jako patrzydło dla widza sporadycznie sięgającego po horror. Kreacja stworów zaczęła się i skończyła technice CGI. W filmie nie ma ani jednej sceny, która mogłaby ująć nietuzinkowym kontaktem monstrum i człowieka. Każde oparte jest na animacji komputerowej. Efekty gore u kogoś, kto choć trochę zna się na filmowych trikach, wywołają konsternację. Nie może bowiem być innej reakcji na animację imitującą krew albo ludzkie wnętrzności. Co więcej, walka między ludźmi a staroegipski kreaturami pozbawiona jest jakiegokolwiek sensu, konflikt w żaden sposób nie został umotywowany. Stąd wszystko, co dzieje w piramidzie, odarte jest z dramatyzmu, nie oddziałuje na wyobraźnię, nie przykuwa uwagi. Kolejne postacie zostają zaszlachtowane, a my przyglądamy się temu bez emocji, bo jakże dopingować czemuś, co pozbawione jest historii, głębi i jakiegokolwiek wyrazu. A wystarczy w tym miejscu przypomnieć „The Ruins” Cartera Smitha. Kilkoro nieźle rozrysowanych bohaterów, atmosfera osaczenia i jeden niekonwencjonalny pomysł przyczyniło się do tego, że niekoniecznie przełomowy film trzymał w napięciu do ostatniego ujęcia.

„The Pyramid” to bardzo słaby film, pozbawiony właściwie jakichkolwiek walorów. To bezczelny skok na kasę, który zwraca uwagę jedynie chwytliwym zwiastunem. Omijać szerokim łukiem.

Screeny

HO, PYRAMID, THE HO, PYRAMID, THE HO, PYRAMID, THE HO, PYRAMID, THE HO, PYRAMID, THE HO, PYRAMID, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezły początek
+ intrygujące wnętrze tytułowej piramidy

Minusy:

- papierowi bohaterowie
- idiotyczna fabuła
- zero emocji
- żałosne monstra
- słabe efekty specjalne

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -