Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:QUIET ONES, THE

QUIET ONES, THE

Uśpieni

ocena:5
Rok prod.:2014
Reżyser:John Pogue
Kraj prod.:USA
Obsada: Jared Harris, Sam Claflin, Erin Richards, Rory Fleck-Byrne, Olivia Cooke, Laurie Calvert
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W jaki sposób filmowcy starają się uwiarygodnić filmową makabrę swojego autorstwa? Ci najlepsi intrygujący i niegłupi scenariusz starają się przyoblec w starannie przemyślne oraz oddziałujące na wyobraźnię obrazy. Wtedy mamy do czynienia z arcydziełem kina grozy. Ale w większości przypadków twórcy horrorów, by nadać swojemu obrazowi nimb prawdziwości sięgają po narzędzia gotowe i sprawdzone odzierając jednocześnie swą opowieść z oryginalności – a to inspirują się rzekomo prawdziwymi wydarzeniami, a to nadnaturalności przeciwstawiają twardo stąpających po ziemi naukowców, wreszcie stylizują filmowy przekaz na dokument lub reportaż. Z czymś takim mamy do czynienia w przypadku „The Quiet Ones” Johna Pogue’a („Quarantine 2: Terminal”).

Zanim Regan, bohaterka „Egzorcysty” Williama Friedkina, poddana została egzorcyzmom, najpierw trafiła w ręce lekarzy. Cały ich zastęp - od specjalistów zajmujących się ciałem, po psychiatrów - zbadawszy dziewczynkę od stóp do głów, nie znalazł przyczyny dziwnego jej zachowania. Ów wątek zderzenia zjawisk wymykających się racjonalnemu wyjaśnieniom z percepcją stricte naukową postanowił w swym filmie uczynić najważniejszym Pogue. Zachowującą się niekonwencjonalnie młodą dziewczynę, rzekomo opętaną, reżyser oddał w ręce pewnego brytyjskiego profesora i trojga jego studentów. Na początku za pieniądze uczelni, później finansując przedsięwzięcie z własnych funduszy, grupa stara się dowieść, iż wszystko co dzieje się za sprawą „mocy” pacjentki da się wytłumaczyć posiłkując się naukową wiedzą. Początkowo studenci zafascynowani są przypadkiem Jane Harper. Bezgranicznie ufają swojemu profesorowi, który stara się ich przekonać o tym, że uczestniczą w niezwykle ważnym eksperymencie (w pewnym momencie pojawia się nawet wzmianka o Nagrodzie Nobla). Z czasem jednak przestają im się podobać bardzo brutalne metody stosowane przez ich autorytet. Z przerażeniem zaczynają sobie także uświadamiać, iż nie każde zjawisko czy zachowanie da się wyjaśnić za pomocą naukowych formuł. Ale Joseph Coupland nie ma zamiaru przerwać swoich badań – ryzykując życiem zarówno „pacjentki” jak i swoich współpracowników będzie chciał udowodnić, iż świat duchów, demonów i opętań przez nie istnieje tylko w wyobraźni literatów.

Jak nietrudno się domyśleć, konstrukcja fabularna „The Quiet Ones” opiera się na konfrontacji dwóch rodzajów rzeczywistości – tej, która dopuszcza istnienie zjawisk nadprzyrodzonych z uniwersum postrzeganym tylko i wyłącznie przez „mędrca szkiełko i oko”. Początkowo ulegamy żelaznej konsekwencji i racjonalizmowi profesora Josepha Couplanda. Postać jawi się nam niemalże jak pozytywistyczny idealista, który odrzuciwszy niegodne naukowca przywiązanie do pieniędzy i osobistych ambicji, całkowicie oddaje się poznaniu prawdy obiektywnej. Nie jesteśmy także pewni, co do postawy zjawiskowej Jane Harper. Rzeczywiście jest opętana? A może to niezwykle charyzmatyczna hochsztaplerka? Wykluczyć się także nie da hipotezy, iż bohaterka jest nieszczęśliwą, chorą psychicznie dziewczyną, która Coupland traktuje niczym szczura laboratoryjnego. Gdyby jeszcze twórcy „The Quiet Ones” trzymali nas do końca w niepewności co do intencji i proweniencji, kończąc swoja opowieść jakimś zaskakującym twistem, całość oglądałoby się na pewno z zainteresowaniem. A tak Pogue bardzo szybko wyjaśnia nam zarówno motywacje uniwersyteckiego specjalisty od parapsychologii jak i rodzaj „przypadłości”, jaka trawi ciało i osobowość panny Harper. Trudno się zatem dziwić, iż w pewnym momencie umiarkowanie intrygująca opowieść zamienia się w przewidywalne filmidło zbudowane na fundamentach zgranych do cna schematów fabularnych.

Niby twórcy starają urozmaicić swoją opowieść – informują nas o tym, że scenariusz powstał z inspiracji prawdziwymi wydarzeniami, wprowadzają postać studenta z kamerą, dzięki czemu od czasu do czasu oglądamy sekwencje stylizowane na dokument, wreszcie kilka razy dają pograć ładnej i całkiem niezłej aktorce, Olivii Cooke. Żaden z tych zabiegów nie czyni filmu ciekawszym. Co więcej, sprawiają, iż filmowa historia jeszcze bardziej grzęźnie we wtórności, a dość prosta i banalna fabuła staje się chaotyczna. Nie wiadomo bowiem, po co zostały prowadzone wątki czy to przeszłości profesora, czy też jego romansu z zaprzyjaźnioną studentką. Akcja filmu rozgrywa się w latach 70. ubiegłego wieku. Odpowiedni i pomysłowy „background” – stroje, scenografia, rekwizyty czy plenery – przeniósłby odbiorców w inny świat, tym samym pomógłby w zawładnięciu ich wyobraźnią. Umieszczając akcję w położonym na uboczu cywilizacji dworku, autorzy „The Quiet Ones” zrezygnowali z idei skonstruowania niepowtarzalnej scenerii. Jedynie specjalistyczny sprzęt jaki używają bohaterowie używają do swych badań, sugeruje, iż rzeczywiście wraz z postaciami przeniesieni zostaliśmy w czasie.

Polscy dystrybutorzy „The Quiet Ones” próbują nas przekonać, iż film Pogue’a to „horror w najlepszym wydaniu, który wciąga i trzyma w napięciu”. Nic z tych rzeczy – „Uśpieni” (polski tytuł) to przeciętniak, który trafił do kin, by zwabić na seans legendą wytwórni Hammer oraz rzekomą prawdziwością pokazanych w nim wydarzeń. Zapewne znajdzie się ktoś, komu film spodoba się, śmiem jednak podejrzewać, iż wśród fanów horroru historia autorstwa Johna Pogue’a skwitowana zostanie co najwyżej wzruszeniem ramion.

Screeny

HO, QUIET ONES, THE HO, QUIET ONES, THE HO, QUIET ONES, THE HO, QUIET ONES, THE HO, QUIET ONES, THE HO, QUIET ONES, THE HO, QUIET ONES, THE HO, QUIET ONES, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pierwsze minuty historii intrygują
+ znany, ale na pewno ciekawy pomysł zderzenia ze sobą naukowej racjonalności z aktywnością paranormalną
+ niezła rola Olivii Cooke
+ pomysł udramatyzowania akcji przez rozrysowanie sieci relacji między bohaterami

Minusy:

- każdy pomysł z filmu już gdzieś widzieliśmy
- zbyt szybko dowiadujemy się, o co właściwie chodzi w opowieści
- tanie chwyty typu „oparte na faktach”
- akcja rozgrywa się w lata 70. XX w., ale w filmie tego niemalże nie widać

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -