Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WŚRÓD NOCNEJ CISZY

WŚRÓD NOCNEJ CISZY

Wśród nocnej ciszy

ocena:8
Rok prod.:1978
Reżyser:Tadeusz Chmielewski
Kraj prod.:Polska
Obsada: Tomasz Zaliwski, Tomasz Łysak, Henryk Bista, Jerzy Bończak, Halina Kowalska, Teresa Lipowska
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Nie jest szczęśliwe polskie kino dla wielu ikon światowego kina grozy. Wampiry, wilkołaki, upiory, duchy, demony – cieszące się w większości kuli ziemskiej zasłużoną popularnością, w naszym rodzimym kraju przemykają gdzieś chyłkiem w nieudanych, żałosnych filmach, których nawet ich twórcy się wstydzą. Ta smutna konstatacja dotyczy także figury seryjnego mordercy z pewnym jednak zastrzeżeniem. Jeśli bowiem chodzi o rodzime kino, to choć próby zmierzenia się z konwencją serial killer movies były więcej niż skromne, obejmując raptem czterech przedstawicieli tego gatunku (ostatni, „Fotograf” z 2014 r.), to właśnie wśród tej nielicznej grupy znajduje się jeden z najbardziej chlubnych wyjątków - „Wśród nocnej ciszy” (1978) Tadeusza Chmielewskiego.

Lata dwudzieste. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. W jednym z pomorskich miast dochodzi do serii morderstw na chłopcach w wieku ośmiu-dziesięciu lat. Ofiary zostają zabite strzałem z pistoletu, a obok ich zwłok morderca pozostawia charakterystyczną zabawkę z obrazkiem kota. Śledztwo w sprawie zabójstw prowadzi doświadczony komisarz Teofil Herman. Detektyw obiecuje wzburzonej opinii publicznej, że do Wigilii złapie przestępcę i poprowadzi go na szubienicę. Mijają kolejne dni, atmosfera paniki coraz bardziej udziela się przerażonym mieszkańcom a komisarz wciąż nie może natrafić na trop zabójcy. W końcu policji udaje się wytypować podejrzanego, Juliusza Stopka, u którego jeden ze świadków widział charakterystyczną zabawkę z obrazkiem kota. Nikt, niestety, nie zna jego miejsca przybywania a do Wigilii zostało raptem kilka dni. Groźba odebrania sprawy i dymisja komisarza stają się coraz bardziej realna. Poza problemami natury zawodowej sytuację Hermana, wdowca samotnie wychowującego dorastającego syna Wiktora, komplikuje konflikt z chłopakiem. Wiktor serdecznie nienawidzi apodyktycznego ojca. Gdy Herman zabrania synowi spotykanie się swym przyjacielem, z którym planują wyruszyć jachtem w dalekomorski rejs, Wiktor dochodzi do wniosku, że jedynie dymisja ojca może przekonać go do zmiany zdania. To zaś nastąpi, jeśli dojdzie do kolejnego morderstwa. W tym celu Wiktor nawiązuje kontakt mordercę i wymyśla diaboliczny plan.

Tadeusz Chmielewski to jeden z nielicznych polskich twórców filmowych, który niemal całą swą twórczość poświecił kinu gatunkowemu. Największe sukcesy odnosił z obrazami komediowymi, reżyserując wiele niezwykle popularnych filmów tego gatunku, jak „Ewa chce spać”(1958), „Gdzie jest generał” (1964), „Jak rozpętałem II wojnę światową” (1970), czy też „Nie lubię poniedziałków” (1974). Z rzadka zapuszczał się w mniej znane mu rejony filmu gatunkowego, ale gdy podejmował tego rodzaju próby, prawie zawsze przynosiły one niebywale interesujące efekty. Tak jak w przypadku filmu „Wśród nocnej ciszy” (1978) - thrillera z rzadko obecnym w polskim kinie motywem seryjnego mordercy.

Właściwą recenzję muszę zacząć od banału zawsze - a w przypadku polskich filmów gatunkowych szczególnie - aktualnego. Bez dobrego scenariusza nie ma dobrego filmu. W przypadku obrazu Chmielewskiego, solidnego fundamentu skryptowi dostarczyła powieść wybitnego czeskiego pisarza, Ladislava Fuksa (*), „Śledztwo prowadzi radca Heuman” (1971), z której reżyser zaczerpnął charakterystyczne motywy twórczości Czecha (postać surowego ojca, bunt syna przeciw władzy ojcowskiej, ukryty homoseksualizm oraz pesymistyczną wizję człowieka skażonego złem). Twórca „Wśród nocnej ciszy” nie postawił jednak na wierną adaptację, dokonując nie tylko koniecznych ze względu na odmienną materię kina skrótów, ale zmieniając charakter postaci ojca na bardziej wieloznaczny oraz dokonując znacznej zmiany zakończenia całej historii. Wszystkie te modyfikacje – co jest rzadkim przypadkiem wśród adaptacji dobrej literatury – okazały się nie tylko trafione, ale wręcz co najmniej o jeden poziom podniosły wartość filmu. Obraz Chmielewskiego jest zresztą pod tym względem wyjątkowy, ponieważ zarówno z powieści, jak i z oryginalnych pomysłów reżysera i scenarzysty czerpie to, co najlepsze.

Literacki, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa, ma konstrukcja najważniejszych postaci w filmie. Komisarz Herman to oddany bezgranicznie pracy profesjonalista, człowiek honoru, idei i zasad, surowy, wymagający, nieugięty, oschły, ale - dzięki przesunięciu przez Chmielewskiego niektórych akcentów w tej postaci oraz wyborowej gry Tomasz Zaliwskiego w roli Teofila Hermana - także bardziej ludzki i zrozumiały w swym postępowaniu. W pewnym momencie jesteśmy gotowi uwierzyć, że trudny charakter komisarza może ulec zmianie, ale ludzie zasad nie zmieniają się i tym sposobem zamiast triumfu konwencji oglądamy triumf psychologii. Psychologiczna wiarygodność to zresztą klucz do opisu pozostałych filmowych postaci nawet tych drugiego planu. Zbuntowany, pragnący wyswobodzić się spod żelaznej dyscypliny ojca Wiktor, ukrywający homoseksualne zauroczenie swym przyjacielem, Bernardem; Waniek (świetny Henry Bista), oddany zastępca komisarza, przyjaciel i powiernik tajemnicy Hermana, która ten zabiera ze sobą do grobu; porażający swą drapieżnością skrywaną za przeciętnością i zwyczajnością Stopek – wszystkie te postaci żyją na ekranie, ulegają emocjom, czują, cierpią i cierpienie zadają innym.

To, że bohaterowie nie stają się jedynie dodatkami do znanej formuły, to zasługa także Chmielewskiego jako scenarzysty, który kreśli filmowych protagonistów niezwykle subtelnymi pociągnięciami, więcej sugeruje niż dopowiada, stawia na niejednoznaczności, bywa tajemniczy (wątek Bolesława Rastera, emerytowanego preparatora zwłok). Ta sama strategia dyskretnego, a zarazem inteligentnego i błyskotliwego opowiadania dotyczy także dramaturgii filmu a zwłaszcza finałowych scen – istnego majstersztyku. Chociaż na pierwszy plan wysuwa się wątek trudnych, skomplikowanych relacji ojcowsko-synowskich, to bezbłędnie prowadzana akcja w niebywale zgrabny i naturalny sposób łączy ten obyczajowy wątek z wątkiem seryjnego zabójcy. W efekcie elementy konwencji, jak choćby nieugięty stóż prawa, nieuchwytny zabójca, czy węszący za tanią sensacją dziennikarze, znajdują zneutralizowanie w wątkach obyczajowych, ale też i ubogacenie.

Nie sposób też nie wspomnieć o tzw. smaczkach – epizodach, detalach, rekwizytach, które wydają się pojawiać przypadkowo, jakby mimochodem, ale które kreują specyficzną atmosferę, dopowiadają charakter postaci, czy zawierają wskazówki co do ukrytych sensów. Sierota wyśpiewująca smutną balladę o wampirze; przypadkowy mężczyzna zlinczowany przez tłum (skojarzenie z „M Mordercą” Fritza Langa jak najbardziej słuszne), wścibski dziennikarz, który zachęca komisarza by go pobił; nadkomisarz sprzeciwiający się publikacji zdjęcia domniemanego mordercy w wojskowym mundurze, czy nawet dziecięca maska Ricka Costello – z tych właśnie i wielu innych elementów, pozornie nieistotnych i niepowiązanych z głównymi wątkami utkany jest obraz Chmielewskiego. To te smaczki” w istocie przesądzają, czy widz ma do czynienia z obrazem konwencjonalnym czy ponadprzeciętnym.

Do poziomu perfekcyjnej, przemyślanej w każdym detalu narracji oraz pełnowymiarowych, psychologicznie umocowanych postaci dopasowuje się także strona realizatorska. Jerzy Stawicki, autor zdjęć maksymalnie wykorzystuj potencjalną „fotogeniczność”mroźnej, śnieżnej zimy, szybko zapadający zmierzch, skutą lodem Wisłę a także ponure, a zarazem sugestywnie nastrojowe scenerie podejrzanych spelun, wąskich ciemnych uliczek, czy opuszczonego cmentarzyska barek. Dodatkowej wartość dodaje także umiejętnie uchwycony okres zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, których radosny, uroczysty nastrój kontrastuje z atmosferą niewidzialnego zagrożenia. Chmielewski unika scen przemocy, ale nie musi być dosłownym, bo dzięki starannie budowanej atmosferze i perfekcyjnie dawkowanej dramaturgii wydarzeń osiąga efekt równy a może nawet jeszcze mocniejszy, niż gdyby epatował drastycznością. Swoją drogą warto zwrócić uwagę na scenę morderstwa kolędnika. Mistrzostwo tego fragmentu zostaje osiągnięte przez fenomenalne wykorzystanie przestrzeni pozakadrowej. Wszystko, co najważniejsze rozgrywa się poza kadrem, a jednak efekt jest rewelacyjny.

Miłośnicy polskiego, szeroko pojętego kina grozy głęboko rozczarowani ogólnym poziomem rodzimego horroru pocieszają się zazwyczaj mówiąc sobie: „Ale chociaż Medium, to można śmiało światu pokazać”. Mam wrażenie, a nawet pewność, że spokojnie po tytule filmu Koprowicza można dodać spójnik „i” i tytuł „Wśród nocnej ciszy” Tadeusza Chmielewskiego. Oczywiście, jeśli nie należy się do ortodoksyjnych fanów filmowej grozy, ale nadmierna wiara w zasady (konwencji), jak pokazuje to zrecenzowany obraz, może prowadzić tylko do tragedii.

-------
Ladislav Fuks jest także m.in. autorem powieści „Palacz zwłok”, która została w 1967 r. zaadaptowana przez Jurija Herza na film z Rudlofem Hrusinskym w roli głównej.

Screeny

HO, WŚRÓD NOCNEJ CISZY HO, WŚRÓD NOCNEJ CISZY HO, WŚRÓD NOCNEJ CISZY HO, WŚRÓD NOCNEJ CISZY HO, WŚRÓD NOCNEJ CISZY HO, WŚRÓD NOCNEJ CISZY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ perełka polskiego kina!
+ najlepszy polski film z motywem seryjnego mordercy
+ intrygująca, daleka od banału fabuła, łącząca umiejętnie watek obyczajowy z sensacyjnym
+ choć obecne, to „niewidzialne” elementy konwencji
+ subtelność, inteligencja, gra z oczekiwaniami widza
+ psychologiczna wiarygodność protagonistów
+ atmosfera wszechogarniającego zagrożenia
+ bezbłędna realizacja
+ gra aktorska zwłaszcza Tomasz Zaliwskiego w roli głównej
+ finał- majstersztyk!

Minusy:

- seryjny morderca nie jest najważniejszą postacią w tym filmie co ma swoje konsekwncje
- to nie jest film dla ortodoksyjnych fanów filmowej grozy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -