Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BACKCOUNTRY

BACKCOUNTRY

Backcountry

ocena:8
Rok prod.:2014
Reżyser:Adam MacDonald
Kraj prod.:Kanada
Obsada:Missy Peregrym, Eric Balfour, Nicholas Campbell, Jeff Roop
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Bardzo lubię filmy, w których motywem przewodnim jest konfrontacja natury – rzekomo poznanej i ujarzmionej, a na pewno okrutnie skrwawionej - z człowiekiem, lubiącym postrzegać siebie jako pana wszystkiego, co żyje wokół niego. Okazuje się, że istota ludzka nawet uzbrojona i znakomicie wyekwipowana wcale nie musi wyjść z takiej potyczki zwycięsko. Jak skończyć się może zderzenie bezgranicznej wiary w swoje możliwości z nieobliczalnością natury w sposób wiarygodny, emocjonujący, a co najważniejsze bezpretensjonalny, pokazał w filmie „Backcountry” Adam MacDonald.

Alex zabiera swoją dziewczynę w głąb jednego z kanadyjskich parków narodowych. Po trzech dniach wędrówki pośród leśnych ostępów bohaterowie uświadamiają sobie, że zabłądzili. Szybko okazuje się, iż panika, a także brak wody, jedzenia i kontaktu ze światem to nie najbardziej palące problemy, z jakimi zmierzyć się muszą Alex i Jenn. Ich tropem bowiem podąża bowiem sporych rozmiarów niedźwiedź.
Po przeczytaniu powyższego streszczenia, ktoś mógłby skonstatować, iż podobnych historii z pogranicza animal attack i survival w kinie było już całkiem sporo. Żaden element z filmowej układanki w „Backcountry” nie rości sobie prawa do nazywania go oryginalnym. Historia bowiem opiera się na konfrontacji natury i cywilizacji, porządku i kreacji z dzikością i nieokiełznaniem. Warto w tym miejscu choćby wyrywkowo prześledzić, jak wyglądała droga bohaterów do momentu spotkania z „królem” kanadyjskiej puszczy, bo oba te elementy zdecydowanie mają charakter symboliczny, alegoryczny. Bohaterowie z dużego miasta wyjeżdżają komfortowym suvem, by najpierw autostradą, później coraz gorszymi drogami dojechać do położonego niemalże na końcu świata lasu. Na szlaku Alex i Jenn spotykają podobnych sobie „wędrowców” – „na bogato” wyekwipowanych mieszczuchów, weekendowych podróżników. Kiedy schodzą z trasy, przyroda jawi im się jako piękno w czystej postaci. Nie myślą o niebezpieczeństwie. Absurdalnym, ale jakże prawdziwym i też na swój sposób symbolicznym, jest moment, kiedy las z ostoi spokoju przedzierzga się w miejsce niepokojące, pełne tajemnic i niemalże groźne. Alex, pomysłodawca wyprawy, pewny siebie, nieomylny wręcz, gubi drogę. Zaraz później zagubieni, zdenerwowani i zdani tylko na siebie stają się ofiarą niedźwiedzia.

Swoją historię Adam MacDonald odarł z jakiegokolwiek efekciarstwa i takiego budowania napięcia, do jakiego przyzwyczaili nas twórcy „robiący” w kinie za duże pieniądze. Nie znaczy do jednak, iż w „Backcountry” brakuje dramatyzmu, co więcej, jest go więcej niż w niejednym horrorze po brzegi wypełnionym scenami przemocy. MacDonald oparł swój film na dwóch filarach – wiarygodności postaci i sytuacji oraz na formalnym minimalizmie. Umiejętnie także - trochę wodząc nas za nos, trochę podrzucając co jakiś czas niekojące drobiazgi - z minuty na minutę podgrzewa atmosferę, by w finale bardzo mocno chwycić nas za gardło. Trudno cokolwiek zarzucić grze aktorskiej Jeffowi Roopowi i Missy Peregrym. Oboje grają zwykłych młodych ludzi, którzy weekend postanawiają spędzić na łonie natury. Podobnie jest z miejscem, w którym rozgrywa się akcja. Są chwile, w których las i zdobiące go barwy urzekają, w odpowiednich momentach jednak ostępy stają się przestrzenią najeżoną pułapkami. Nieuwaga i brak rozeznania w terenie musi skończyć się tragedią.

Minimalizm formalny sprowadza się do nieustannego podążania kamery za bohaterami. Epicki rozmach prezentujący urzekające „okoliczności przyrody” pojawia się rzadko i nie ma w sobie nic z ze stylistyki turystycznego folderu. Jeśli bohaterowie zachwycają się pięknej otaczającego ich lasu, filmowcy ich emocje podkreślają odpowiednimi ujęciami. Prostota w kompozycji zdjęć i uczynienie najważniejszymi przeżyć bohaterów uwiarygodnia przekaz, a także naturalnie eksponuje zawartą w nim dramaturgię. Z jednej strony MacDonald bawi się fabularnymi klockami, z których skonstruowano już niejeden horror z nurtu animal attack czy survival. Z drugiej zaś dzięki formalnej powściągliwości i uwypukleniu przeżyć bohaterów cała historia zyskuje na prawdopodobieństwie, przez co mocniej oddziałuje na naszą wyobraźnię.

Ciekawym zabiegiem stopniującym napięcie jest gra z oczekiwaniami widza. Rozpoczynając seans „Backcountry”, wiemy z informacji o filmie, iż clou fabuły będzie pojedynek Alexa i Jenn z niedźwiedziem. Nagle wieczorem koło namiotu bohaterów pojawia się Brad – młody i pewny się myśliwy – który ignorując Alexa, zaczyna flirt z jego narzeczoną. Napięcie między dwoma mężczyznami narasta z minuty na minutę. Przez to szybko zapominamy o niedźwiedziu, a skupiamy się na konfrontacji nabzdyczonego mieszczucha z uzbrojonym tubylcem.

„Backcountry” to z jednej strony prosta i emocjonująca historia o konfrontacji współczesnego człowieka z ciągle niebezpieczną naturą, z drugiej zaś przypowieść o konsekwencjach, jakie niesie z sobą postępujące „odklejanie się” istoty ludzkiej od przyrody i braku znajomości praw, jakie pośród niej obowiązują. Film Adama MacDonalda to kawał naprawdę solidnego kina – intrygującego, uczciwie zrobionego i niegłupiego.

Screeny

HO, BACKCOUNTRY HO, BACKCOUNTRY HO, BACKCOUNTRY HO, BACKCOUNTRY HO, BACKCOUNTRY HO, BACKCOUNTRY HO, BACKCOUNTRY HO, BACKCOUNTRY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ formalny minimalizm
+ wiarygodni bohaterowie
+ mnóstwo emocji w drugiej części filmy
+ budzący grozę niedźwiedź
+ zabawa z oczekiwaniami widzów
+ do refleksji

Minusy:

- dla wielu nie do zaakceptowania może być pierwsza połowa filmu – mało w niej dramatyzmu typowego dla horroru

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -