Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CLOWN

CLOWN

Klaun

ocena:7
Rok prod.:2014
Reżyser:Jon Watts
Kraj prod.:USA
Obsada: Andy Powers, Peter Stormare, Elizabeth Whitmere, Laura Allen, Matthew Stefiuk
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Współczesny widz obdarzony chociażby szczątkową wrażliwością widząc na ekranie nieszczęście dziecka, wzruszy się i będzie oczekiwał szczęśliwego zakończenia perypetii małoletniego bohatera. Wielu twórców zdając sobie sprawę z takiej recepcji dzieła filmowego świadomie sięga po manipulację, by „wycisnąć” z odbiorcy jak największą dawkę emocji. Dlatego też, wiedząc o tym, iż ofiarami monstrum będą właśnie dzieci, z ogromną nieufnością podszedłem do projekcji „Clowna” autorstwa Jona Wattsa. Na szczęście autorzy filmu nie poszli na łatwiznę – prezentując śmierć dziecięcych bohaterów, nadali jej wymiar komentarza do współczesnych zmian zachodzących w zachodniej społeczności.

Bohaterem „Clowna” jest Kent, pośrednik w handlu nieruchomościami. Mężczyzna postanawia uszczęśliwić swojego kochanego syna i na jego przyjęciu urodzinowym wciela się w rolę klauna. Po imprezie zszokowany uświadamia sobie, iż w żaden sposób nie może pozbyć się stroju, jaki znalazł w piwnicy jednego z wystawionych na sprzedaż domów. Co gorsza, zaczyna sobie zdawać sprawę, iż kostium ma coś wspólnego z rosnącym głodem, jaki może zaspokoić jedynie ciało dziecka.

Na pierwszy rzut oka fabuła filmu Jona Wattsa może sprawiać wrażenie niewyszukanej, by nie powiedzieć, niemądrej. Ale im bardziej zagłębimy się w opowieść o mordercy w stroju klauna, tym więcej dostrzeżemy w niej interesujących i przemyślanych rozwiązań fabularnych. Film „Clown” zbudowany został z dwóch nieustanie przenikających się wątków. Pierwszym z nich jest dramat rodzinny traktujący o tragedii trojga bardzo kochających się ludzi. Dzięki wiarygodnym postaciom i umiejętnie rozrysowaną siecią zależności miedzy nimi, wierzymy w rodzinną idyllę i tym mocniej przejmujemy się nieszczęściem jakie doświadcza bohaterów. Drugi wątek to metamorfoza jakiej przez przeklęty kostium poddany zostaje wierny mąż i kochający ojciec. Nie dokonuje się ona natychmiastowo – everyman z przedmieść nie przedzierzga się momentalnie w bestię. Zmiana dokonuje się stopniowo. Bohater próbuje z nią walczyć, bo zdaje sobie sprawę z tego, iż będzie stanowił śmiertelne zagrożenie nawet dla swoich najbliższych. I ta część fabularnej układanki jest zdecydowanie najciekawszą. Intrygują sceny, w których przebrany na klauna mężczyzna musi iść do pracy, porozmawiać z żoną albo odwieźć syna do szkoły. Jeszcze większe wrażenie robią te, w których nieszczęśnik uświadamia sobie, obciążony klątwą kostium przemienia go w potwora.

Ludzie czują lęk przez klaunami, bo nie wiedzą tak naprawdę, kto (lub co) kryje się pod kiczowatym strojem i grubą maską makijażu. Taki przebieraniec pod powłoką pstrych barw może skrywać wszystko – kochającego dzieci i zabawę poczciwca, lubiącego być w centrum uwagi ekstrawertyka, ale i pedofila, socjopatę czy łaknącego krwi zwyrodnialca. Lękamy się tego co nienaturalne, niespotykane. Wzdrygamy się przed kontaktem z osobą chorą psychicznie, z tego też względu ludzie czują się nieswojo z kimś odzianym w krzykliwy kicz i zachowującym się w sposób odbiegający od normy (dokładnie z tego samego powodu klaunowie cieszą się ogromnym powodzeniem wśród dzieci – istoty otwarte na to co dziwne i niezwykłe). Tego z „Clowna” do samego końca nie traktujemy tak, jak Pennywise z „It”. Dostrzegamy w nim człowieka, który miota się i cierpi tkwiąc w szponach klątwy. Przez specyficzny rodzaj fotografowania (charakterystyczny dla twórczości Davida Cronenberga) niemalże doświadczamy bólu, jaki bohater odczuwa przedzierzgając się z człowieka – dobrego męża i zapracowanego ojca – w potwora. Twórcy filmu na szczęcie nie przygniatają nas licznymi obrazami przemian wygenerowanymi przez komputer. Próbują przekazać nam emocje bohatera poprzez kilka znakomicie przygotowanych scen, w których pokazują potworną a nade wszystko bolesną transformację, a także dzięki perfekcyjnej charakteryzacji monstrum z rysem cierpiącego człowieka wydaje się jeszcze bardziej przekonującą postacią.

Napisałem wyżej, iż „Clown” autorstwa Jona Wattsa nie jest tylko i wyłącznie opowieścią eksponującą makabrę. W pewnej mierze jest to historia pokazująca, z jakimi problemami mierzyć się muszą współczesne społeczeństwa. W mediach coraz częściej mówi się o samotności dzieci. Przez wieczną nieobecność rodziców – praca, kariera, ambicje – oraz postępującą atomizację (tu za winowajców można uznać Intrernet oraz tempo technicyzacji) już kilkuletnie pociechy nie mają z kim porozmawiać o swoich emocjach i spostrzeżeniach. Dzieci wychowują się same, to znowu wywołuje w nich depresje i pragnienie bycia zauważonym za wszelką cenę. Pozbawione najbardziej naturalnego oparcia w najbliższych narażone są na czyhające zewsząd niebezpieczeństwa – pedofilów, powszechną znieczulicę, kidnaperów, handlarzy żywym towarem czy psychopatów czających się w po drugiej stronie łącza internetowego. Dlaczego symbolem tych zagrożeń nie mógłby być clown? Wszak większość ufa niegroźnemu wariatowi, może on zabawić dzieci, by dorośli mieli czas dla siebie, rodzice także zamiast postarać się być kreatywnym, tę część wychowania mogą zrzucić na kogoś innego. Ale pod maską dobrotliwości może kryć się zło. Dziecko potrafi go rozpoznać, bo zwraca uwagę na to co „na wierzchu”, co rzuca się w oczy i na to co łatwo komuś jest narzucić.

Szkoda, że ów wątek psychologiczno-obyczajowy nie stał się osnową dla innych, które z jednej strony stanowiłyby jego dopełnienie, z drugiej zaś budowałby wiarygodność opowieści. Im bliżej zakończenia filmu i sekwencji finałowej, tym bardziej historia staje się przewidywalna. Potwór zabija i wcześniej czy później ktoś musi dowiedzieć się o jego istnieniu. A jak wiadomo, kino gatunkowe opiera się na kliszach. Jedną z nich jest próba wyeliminowania monstrum ze „zdrowej tkanki społecznej”. Ostatnie kilkanaście minut filmu to polowanie na filmowy czarny charakter, czysta akcja odarta ze znaczeń i intrygujących kontekstów. Twórcy „Clowna” wiele nam naobiecywali, niekoniecznie wielowymiarowej postaci klauna nadali głębi, po czym w końcówce porzucili ten trop i skupiając się na dynamice wydarzeń, pozostawili widza z niedosytem.

Mimo to film Jona Wattsa jak najbardziej warto zobaczyć, by przekonać się, w jaki sposób postać klauna, na pozór banalną i kiczowatą, uczynić intrygującą. Dotąd większość historii o facetach w kostiumie błazna podszyte były potężną dawką humoru i groteski. Watts postawił na dramat obyczajowy i o dziwo bardzo dobrze na tym wyszedł.

Screeny

HO, CLOWN HO, CLOWN HO, CLOWN HO, CLOWN HO, CLOWN HO, CLOWN HO, CLOWN HO, CLOWN HO, CLOWN HO, CLOWN HO, CLOWN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygująca opowieść
+ świetna, bo wieloznaczna postać Kenta/klauna
+ udane połączenie horroru i dramatu obyczajowego
+ wiarygodna przemiana zwykłego człowieka w monstrum
+ przykuwająca uwagę charakteryzacja

Minusy:

- końcówka to już typowy, utopiony w schematach straszak

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -