Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEVOURED

DEVOURED

Devoured

ocena:7
Rok prod.:2012
Reżyser:Greg Olliver
Kraj prod.:USA
Obsada: Marta Milans, Kara Jackson, Bruno Gunn, Tyler Hollinger, Sal Rendino, David Conley
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Życie nielegalnej emigrantki, nawet w Ameryce, u strażnika i ostoi wszelakich cnót z demokracją na czele, już samo w sobie jest horrorem. Z kimś takim każdy obywatel Stanów Zjednoczonych może zrobić absolutnie wszystko, bo szukająca chleba biedna kobieta z Meksyku czy Salwadoru nie jest chroniona żadnym prawem. Jeśli jeszcze taką nieszczęśnicę ni stąd ni zowąd zaczną prześladować duchy, wtedy nawet biblijne zmagania Egipcjan z plagami przy jej historii, wydawać się będą sielanką. Nie bez kozery w jednym akapicie wspominam o niosących w sobie dużą dawkę dramatyzmu zjawiskach społecznych oraz o bytach „nawiedzających” niezbyt ambitne kino i literaturę. Na tych bowiem dwóch filarach skonstruowana została fabułą filmu „Devoured” Grega Ollivera.

Lourdes przyjechała z Salwadoru do Nowego Jorku w poszukiwaniu pracy. W swojej ojczyźnie zostawiła matkę oraz chorego synka, dla którego jedynym ratunkiem jest kosztująca fortunę operacja. Kobieta zatrudnia się w jednej z nowojorskich restauracji. Zarówno właścicielka jak i pozostali współpracownicy bohaterki nie szanują jej pracy, wiedzą bowiem, iż emigrantka nielegalnie przebywa na terenie Stanów Zjednoczonych. Jakby tego było mało w restauracji, kiedy oprócz Lourdes nikogo w niej nie ma, kobietę zaczynają prześladować… duchy. Im bardziej zależy jej na pieniądzach i pracy, im gorzej czuje się wśród prześladujących ją pracowników i gości, tym większą presję czuje ze strony czających się pośród piwnicznych mroków zjaw.

Twórcy „Devoured” wyszli z słusznego założenia, iż widz uwierzy w koszmar bohaterki, jeśli najpierw wierzy w nią samą. Dlatego też poświęcili bardzo dużo miejsca, aby pokazać nam Lourdes jako kogoś wiarygodnie zmotywowanego i umocowanego w konkretnej, rzetelnie wykreowanej rzeczywistości. Z jednej strony mamy nawykłą do ciężkiej dziewczynę, która dla kolejnej wypłaty zbliżającej ją do urzeczywistnienia celu zniesie z godnością każdą szykanę. Po drugiej zaś autorzy „Devoured” umieścili bogatych i znudzonych Amerykanów, dla których Lourdes stanowi ofiarę przemocy i obiekt seksualnych napaści. W filmie Ollivera Ameryka jawi się jako kraj zamieszkiwany przez zamożnych i śmiertelnie znudzonych ludzi, dla których podnietą wyrywających ich z marazmu jest sycenie się czyimś nieszczęściem. Kogoś na dorobku, ubogiego i wykonującego mało prestiżową pracę uważają za podgatunek człowieka, istotę niezasługującą nawet na elementarny szacunek.

Dzięki pomysłowo napisanej roli, na twarzy Marty Milans, odtwórczyni Lourdes, widzimy całą gamę najróżniejszych uczuć i emocji. Najpierw dominuje cierpienie wywołane tęsknotą za najbliższymi, strachem o zdrowie dziecka, ciężką pracą oraz nękaniem przez współpracowników. Z czasem, kiedy kobieta zaczyna dostrzegać wokół siebie obecność czegoś, czego nie rozumie, do powyższych niepokojów dołącza strach. Dojmujące wrażenie tkwienia w sytuacji bez wyjścia zaczyna ją przerażać – Lourdes najchętniej uciekłaby z restauracji i w ogóle wyjechałaby ze Stanów, wie jednak, iż praca w Ameryce to jedyna szansa na odzyskanie zdrowia przez jej ukochanego syna. Kiedy do tego wszystkie dochodzą propozycje seksu za niemałe w porównaniu z pensją pieniądze, bohaterka zaczyna tracić kontrolę nad swoim życiem.

Ktoś, po przeczytaniu powyższych akapitów, mógłby zarzucić „Devoured”, iż więcej w tym kina obyczajowego, psychologicznego, a nawet interwencyjnego w stylu Kena Loacha, niż rasowego, mającego targnąć emocjami widza horroru. I rzeczywiście, w filmie Ollivera nie znajdziemy epatowania okrucieństwem i scen bestialstwa. Całość za to podszyta jest niepokojem, najpierw jak najbardziej przyziemnym, dotyczącym spraw bardzo ludzkich, później wywołanym przez coś wrogiego i przy tym wymykającego się zmysłowemu poznaniu. Reżyserowi „Devoured” nie spieszy się do tego, by regularnie podrywać widza z fotela. Szeptami, dwuznacznymi sytuacjami czy sugestiami najpierw „zanęca” naszą wyobraźnię, by z czasem stymulować ją coraz silniejszymi bodźcami. Znakomitym pomysłem okazało się umieszczenie zdarzeń na dwóch kondygnacjach restauracji. Ta właściwa, z jadalnią i barem, wydaje się ciepła i przytulna. Tam jakby zło nie miało takiej siły, by zdominować bohaterkę. Nie znaczy to jednak, iż pośród pięknie zastawionych stolików nie dzieje nic godnego potępienia. To królestwo ludzi, a ci potrafią być gorsi niż niejeden potwór rodem z filmowej makabry. Gros filmowej grozy rozgrywa się w wąskich korytarzach restauracyjnych podpiwniczeniach, gdzie mieszczą się szatnie, magazyny, kuchnia i pomieszczenia gospodarcze. Przemieszczająca się za bohaterką kamera co i rusz wyłapuje tajemniczą postać albo ruch czegoś lub kogoś, co może znienacka zaatakować kobietę. Twórcom „Devoured” umiejętnie udaje się wpłynąć na emocje widza – współczujemy bohaterce, dopingujemy ją w walce o zdrowie syna, wreszcie kibicujemy w starciu z duchami. Dzięki temu społeczno-obyczajowy dramat może być ciekawym i wiarygodnym tłem dla wyłaniającej się z mroczonych korytarzy grozy. Ów ciekawie nakreślony świat wydatnie zwiększa siłę oddziaływania pierwiastka grozy. Niby mamy do czynienia „tylko” ze zjawami czającymi się w mroku restauracyjnych „kazamatów”, a jednak bojąc się o losy ciekawej bohaterki, lękamy się złowrogich manifestacji.

Ale tym, co czyni „Devoured” filmem naprawdę wartym uwagi, jest próba skłonienia nas, widzów, do rozwikłania zagadki tajemniczej restauracji. Z czasem bowiem okazuje się, iż problemy, które starałem się nakreślić wyżej, nie są jedynymi, które trapią bohaterkę. Na jakość decyzji podejmowanych przez człowieka w sytuacji kryzysowej ogromne znaczenie ma presja. Nie każdy wybór okazuje się właściwy, każdy jednak wiąże się z konsekwencjami. Bohaterce nie udaje się ominąć życiowych raf, dlatego też oprócz duchów i paskudnie usposobionych współpracowników będzie musiała zmierzyć się także ze skutkami podejmowanych przez siebie działań.

Tylko na pozór film Grega Ollivera to prosta historyjka o wrażliwej dziewczynie, którą na celownik wzięły sobie gnieżdżące się w ścianach nowojorskiej restauracji zjawy. Z czasem orientujemy się, iż historia ma wiele intrygujących niuansów i niedopowiedzeń, które czynią fabułę niejednoznaczną, a tym samym skłaniającą do refleksji. Nie twierdzę, iż „Devoured” to arcydzieło horroru, jest jednak w tej opowieści tyle ciekawych detali, iż niejeden widz może zobaczyć w niej coś więcej niż tylko przeciętne ghost story.

Screeny

HO, DEVOURED HO, DEVOURED HO, DEVOURED HO, DEVOURED

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ bardzo dobrze „narysowana” postać głównej bohaterki
+ miejsce akcji – niby zwyczajne, a budzące grozę
+ sytuacja głównej bohaterki
+ film zmusza do refleksji
+ umiejętne dawkowanie napięcia
+ kilka ciekawych przemyśleń dotyczących zachowania bogatszej części Amerykanów
+ bardzo skromny film, stonowany, a jednak chwilami mocno angażuje

Minusy:


- chyba zbyt przewidywalna intryga
- obyczajowa pierwsza połowa filmu może zniechęcić wielu widzów oczekujących od pierwszych minut seansu festiwalu przemocy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -