Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WOLFCOP

WOLFCOP

Gliniarz Wilkołak

ocena:3
Rok prod.:2014
Reżyser:Lowell Dean
Kraj prod.:Kanada
Obsada: Leo Fafard, Amy Matysio, Sarah Lind, Aidan Devine
Autor recenzji:Michał Miller
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Być fajnie kampowym to trudna sztuka. Rzut oka na plakat „WolfCop” i widać, że w tę łatkę mierzyli twórcy. Ja natomiast od dłuższego czasu mierzyłem w ten film, bo co może być fajniej kampowego niż zarośnięty małomiasteczkowy glina/wilkołak? Nikt się jednak nie kwapił, aby go zaprezentować szerszej publiczności. Udało mi się jednak wreszcie dorwać ten niezależny horror komediowy w obiegu festiwalowym i okazało się, że wiele rzeczy może być fajniej kampowych niż „WolfCop”, niestety.

Lou Garou jest bohaterem wątpliwym, bo olewczy z niego policjant, chamski z niego człowiek i seksistowski facet, na dodatek alkoholik i leń. Co, najwyraźniej, czyni z niego idealnego kandydata na wilkołaka. To i jego nazwisko, które jakimś cudem jest zbyt podobne do loup-garou oznaczającego w języku francuskim człowieka zmieniającego się w wilka. Dosłowność razi od samego początku, ale twórcy nic sobie z tego nie robią. Przyjmując to z wymuszonym uśmiechem czekam aż film mnie zaskoczy. I tak się dzieje – w scenie pierwszej transformacji. Ale po kolei. Policjant z małego amerykańskiego miasteczka zostaje poddany rytuałowi, po którym budzi się odmieniony, nie tylko fizycznie, ale też mentalnie, bo zmienia się jego stosunek do prawa i obowiązków. Staje się bardziej przykładnym człowiekiem, tfu! – wilkołakiem oraz obrońcą sprawiedliwości. Na swój sposób.

Punkt wyjścia jest intrygujący, a zamiana w bestię jako początek lepszego, świadomego życia to motyw, którego praktycznie brakuje w monster movies. Transformacja, o której wspomniałem to scena bardzo dobra. Kolejna transformacja może i jeszcze lepsza. Z obrzydzeniem i fascynacją oglądałem sceny wykorzystujące efekty specjalne i pomysłową charakteryzację, których nie powstydziłby się John Landis. Scena seksu bestii z kobietą łączy dzikość ze zmysłowością, jest jednocześnie zabawna, odpychająca i przyciągająca. Są tu właśnie takie momenty, kiedy twórcy odpływają na fali szaleństwa – esencja niezależnego horroru. Cóż z tego, skoro wszystkie wady tej niezależności czuć dużo boleśniej. Przede wszystkim leży scenariusz i koślawe dialogi, silące się na tę kampową fajność. Nie są fajne. Nie są nawet tak złe, że fajne. Tytułowy gliniarz jest, bo jest. Nie rusza nas jego postać, bo jest z góry przedstawiana jako nowy ulubieniec publiczności, a podstaw ku temu brak. Jakby w scenariuszu zapomnieli dopisać kilku scen ekspozycji bohatera. To jak Sam Raimi robiący „Martwe zło” z Ash’em leżącym przez cały film w śpiączce i ruszającym jedynie palcem wskazującym.

Nie dziwi mnie już fakt dotychczasowego braku chęci wprowadzenia „WolfCop” choćby na polski rynek DVD. Pierwsza sprawa, że u nas nie ma tak dużej bazy geeków i nerdów, aby tak nietypowy gatunek się sprzedał. Druga sprawa – film po prostu się nie sprawdza. Po obiecującym początku wrzuca na luz i toczy się nużąco. A „nużący” to najgorsze, co może w takim wypadku paść i z pewnością nie trafi na okładkę.

„WolfCop” chce być filmem kultowym. Chce tego tak usilnie, że bierze to za pewne i rozgrywa karty jak sequel naprawdę dobrej produkcji, który nie musi się za bardzo starać. Reżyser i scenarzysta Lowell Dean jest zapaleńcem gatunku, to widać. Szkoda, że pomysłów starcza mu na kilka scen, a nie na cały film. Rozwiązywanie zagadki swojej natury i szukanie sprawców przez Lou staje się szybko nużące. Końcowe westernowe starcie między złym i mniej-złym budzi widzów z drzemki, ale 5 minut później zostajemy z ujęciem odjeżdżającego samochodu w stronę wschodzącego słońca i nie da się pozbyć wrażenia, że oryginalność dostała srebrną kulkę między oczy jakąś godzinę temu.

Screeny

HO, WOLFCOP HO, WOLFCOP HO, WOLFCOP HO, WOLFCOP HO, WOLFCOP HO, WOLFCOP HO, WOLFCOP

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ transformacja i charakteryzacja
+ kilka dobrych pomysłów
+ krótki czas trwania

Minusy:

- po 15 minutach robi się nudno
- pomysłów nie starcza na film
- słaby scenariusz i dialogi
- nijakie postaci, w szczególności główny bohater
- mało strasznie
- mało śmiesznie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -