Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ATTICUS INSTITUTE, THE

ATTICUS INSTITUTE, THE

Tajemnica Instytutu Atticus

ocena:6
Rok prod.:2015
Reżyser:Chris Sparling
Kraj prod.:USA
Obsada: William Mapother, Rya Kihlstedt, Sharon Maughan, John Rubinstein, Gerald McCullouch
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„The Atticus Institute” to kolejny film wpisujący się w bardzo modny ostatnimi laty nurt kina mockumentary. Różni się on jednak od dziesiątków innych, które próbują przestraszyć nas swoją rzekomą prawdziwością. Większość tego typu historii z lepszym lub gorszym skutkiem upodobniała filmową historię do nagrań, których autorami mieli być bohaterowie znajdujący się w centrum niezwykłych, najczęściej przerażających wydarzeń. „The Atticus Institute” Chrisa Sparlinga od pierwszej do ostatniej minuty wyglądać ma jak pełnometrażowy film dokumentalny. Jak taka stylizacja – wymagająca od twórców konsekwencji, dyscypliny, a także wyzbycia się skłonności ku efekciarstwu - wpłynęła na jakość oraz siłę przekazu? Czy próba połączenia nieprzystających przecież do siebie (przynajmniej na pierwszy rzut oka) oddziałującego silnie na emocje horroru i wymagającego od reżysera powściągliwości kina dokumentalnego jest w ogóle możliwa?

„The Atticus Institute” to historia dr. Henry’ego Westa, kierownika niewielkiej i tak naprawdę małoznaczącej placówki badawczej zajmującej się rozpoznawaniem wśród ludzi zdolności parapsychicznych, takich jak jasnowidzenie, telepatia, prekognicja, pirokineza, teleportacja czy psychokineza. Pewnego dnia do grupy naukowców borykających się z problemami finansowymi oraz brakiem spektakularnego sukcesu trafia dziwnie zachowująca się Judith Winstead. Początkowo specjaliści Atticus Institute zachwyceni są jej zdolnościami. Z czasem jednak przestają sobie dawać radę niepanującą nad swoimi mocami kobietą. Na ich życzenie „sprawę” panny Winstead przejmuje wojsko. Niekonwencjonalne metody wojskowych naukowców doprowadzają do licznych tragedii.

Nigdy nie dowiemy prawdy o tym, jak bardzo kraje podzielone żelazną kurtyną zaangażowane były w pracę nad bronią wykorzystującą postrzeganie pozazmysłowe i inne zdolności parapsychiczne. Czy chodziło o zakrojone na szeroką skalę projekty, czy też małe uniwersyteckie badania prowadzone przez „pasjonatów” LSD. Jednak fascynująca wizja takich eksperymentów musiała stać się częścią kultury masowej, bo od czasu do czasu do kin lub na rynek DVD trafiają filmy traktujące o perypetiach rządowych agend eksperymentujących na ludziach jakoby obdarzonych niezwykłymi mocami. „The Atticus Institute” Chrisa Sparlinga idealnie wpisuje się w ten rodzaj kina. Co więcej, wykorzystując formę filmowego dokumentu stara się maksymalnie uwiarygodnić przekaz. Informacje zawarte w filmie podane są w sposób bardzo charakterystyczny dla kina dokumentalnego. Konstrukcja filmu opiera się na dwóch planach czasowych – wypowiedzi bohaterów, którzy przed laty uczestniczyli w opisywanych wypadkach ilustrowane są „autentycznymi” archiwaliami z lat 70. ubiegłego wieku: fragmentami filmów, fotografiami (w tym dokumentów) oraz nagraniami dźwiękowymi. I to nadanie nimbu prawdopodobieństwa twórcom udało się w stopniu co najmniej zadawalającym. Sprawdza się bowiem przejęte od dokumentalistów konsekwentne dążenie do pokazania prawdy (nawet jeśli tak, tak jak w przypadku „The Atticus Institute” jest urojona) oraz powściągliwość w doborze środków formalnych.

I wszystko byłoby dobrze, gdy doborowi wizualnemu i narracyjnemu „opakowaniu” towarzyszyło choć kilka ciekawych konceptów wzbogacających filmową opowieść. Dość szybko wychodzi na jaw, jakiego rodzaju proweniencji jest moc badanej przez Atticus Institute kobiety. Zamiast zdać się na Szekspirowską maksymę: „Są rzeczy na niebie i na ziemi, o których się filozofom nie śniło” i budować scenariusz na niedopowiedzeniach oraz próbach dociekania prawdy, Sparling wykłada kawę na ławę i tym samym zdaje się metody straszenia, które oglądaliśmy już dziesiątki razy. Emanacje niezwykłych mocy, którymi dysponuje badana przez naukowców kobieta polega przede wszystkim na przesuwaniu przedmiotów, trzaskaniu drzwiami czy wydawaniu przez nią strasznych, nieartykułowanych dźwięków. Aktorka stara się jak może wyglądać i zachowywać inaczej. Twórcy filmu jednak nie postarali się jednak o coś, co wyróżniłoby jej postać spośród innych opanowanych przez potężne siły nieszczęśników. Jedyne co w postępowaniu Judith Winstead mogło zrobić wrażenie, to próba wpłynięcia na naukowców poprzez uczynienie krzywdy ich najbliższym. Takie sytuacje rodziły autentyczny dramat, który mocniej przykuwał uwagę niż liczne sceny z nieprawdopodobnymi zjawiskami.

Nie przykuwa uwagi także druga ważna postać „The Atticus Institute”, dr Henry West. W pierwszej części filmu to właśnie jego figura jest eksponowana. To przykład idealisty, który badaniom zjawisk nadprzyrodzonych gotowy jest poświęcić szczęście najbliższych. Celem jego eksperymentów dowiedzenie użyteczności, np. bojowej, zdolności parapsychicznych, a pragnienie udowodnienia, że takowe w ogóle istnieją. Funkcjonariusze rządowi to przeciwieństwo dr. Westa. Niespecjalnie interesuje ich ani źródło mocy Judith Winstead, ani geneza jego powstania i wzrastania. Działają wedle ściśle określonych dyspozycji, a te są bardzo proste – zrobić wszystko, by „zaadaptować” parapsychiczne możliwości jako broń, którą będzie można skierować przeciw wrogiemu supermocarstwu. Każda ze stron konfliktu – i dr West, i wojskowi – to zlepek schematów i stereotypów. Doktor okazuje się potrzebny tylko po to, by zaskoczyć nas w finale, zaś amerykańscy mundurowi gotowi są na każdą potworność, byle tylko Wuj Sam otrzymał swa wymarzoną broń.

„The Atticus Institute” zapowiada się nieźle, bo intryguje zastosowaną w nim formą kina dokumentalnego. Kiedy przyzwyczajamy się do niej, przez co staje się po trosze przezroczysta, coraz bacznie przyglądamy się samej historii. A ta nie oferuje niczego, co mogłoby wzbudzić zainteresowanie, a tym samym godne byłoby zapamiętania. To jeden z tych filmów, które nieźle się ogląda i bardzo szybko o nich się zapomina.

Screeny

HO, ATTICUS INSTITUTE, THE HO, ATTICUS INSTITUTE, THE HO, ATTICUS INSTITUTE, THE HO, ATTICUS INSTITUTE, THE HO, ATTICUS INSTITUTE, THE HO, ATTICUS INSTITUTE, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ forma paradokumentu się sprawdza
+ początkowe kilkanaście minut może się podobać
+ pomysł pokazania różnicy w tym, jak pracują naukowcy cywilni i wojskowi
+ chwilami daje się wyczuć napięcie

Minusy:

- film nie wnosi nic nowego zarówno w kwestii formy jak i treści
- zmarnowano potencjał na bardzo dobrego straszaka
- posługiwanie się wyświechtanymi metodami wpływania na emocje widzów

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -