Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ROSEVILLE

ROSEVILLE

Zagadka Willi Róża

ocena:7
Rok prod.:2013
Reżyser:Martin Makarev
Kraj prod.:Bułgaria
Obsada:Kalin Vrachanski, Lydia Indjova, Elena Petrova, Plamen Manassiev, David Chokachi
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

- Kim jesteś?
- Nieważne kim jestem. Ważne jest czym jestem.
/frag. dialogu z filmu/

W padździerniku 1985 r., w położonym w bułgarskich górach, luksusowym pensjonacie Willa Róża popełniono makabryczne, masowe morderstwo. Nigdy nie udało się ustalić ani sprawcy tej zbrodni ani co tak naprawdę się wydarzyło. Próbą odpowiedzi na te pytania jest historia przedstawiona w filmie. Do pensjonatu zarządzanego przez Griegorija oraz jego przyjaciółkę Dorę przyjeżdżają nowożeńcy: Vasko i Nadja, mając nadzieję na spędzenie uroczego miesiąca miodowego w położonej w pięknej okolicy Willi Róża. Gościem pensjonatu jest także Amerykanin, Stephen - fotograf i znajomy Griegorija. Sielankowa atmosfera nie trwa jednak długo. Jednego z pensjonariuszy, Vasko zaczynają nawiedzać przerażające koszmary na jawie i obce głosy. Wkrótce także pozostali lokatorzy willi stają się świadkami niezrozumiałych, niepojętych zjawisk, które stopniowo doprowadzają ich do szaleństwa. Wydaje się, że ich źródło pochodzi ze znajdującego się na terenie posesji, wyjątkowego drzewa zwanego Białym Starcem, z którego emanuje potężna, złowroga siła.

Najciekawsze rzeczy w filmowej grozie dzieją się z dala od amerykańskiego mainstreamu. Oto kolejny dowód na potwierdzenie tej tezy - „Zagadka Willi Róża” („Roseville”, 2013) w reżyserii Martina Makareva z egzotycznej dla gatunku horroru... Bułgarii. To pierwszy, jak go reklamowano, bułgarski psychothriller, który sporo namieszał na liście rodzimego box office`u i krajowych festiwalach, odnosząc znaczący sukces komercyjny i artystyczny. Nic dziwnego. „Zagadka Willi Róża” to zaskakująco udany jak na kraj niemal pozbawiony tradycji kina gatunkowego obraz. Trzeba przyznać, że film Makareva jest niezwykle obiecującym wprowadzeniem tej tradycji do rodzimego kina, co niewątpliwie ma związek z dotychczasową karierą zawodową reżysera. Zawodu bowiem Makarev uczył się realizując telewizyjne reklamy i seriale, asystując m.in. na planie doskonale przyjętej serii „Kompania braci” oraz kręcąc krótkie metraże. Debiutujący „Zagadką Wilii Róża” młody twórca to przedstawiciel nowego pokolenia filmowców wychowanych na kinie amerykańskim, obeznanym z nowoczesną technologią i stawiającym na atrakcyjność filmowego obrazu.

To wszystko widać w filmie Makareva. Widać także, że reżyser jest miłośnikiem horrorów zarówno filmowych, jak literackich, bowiem wiele w jego debiucie mniej lub bardziej wyraźnych nawiązań. Bodaj najbardziej oczywistym punktem odniesienia jest dla młodego Bułgara „Lśnienie” Stanleya Kubricka. Prolog, gdy sfilmowany z helikoptera samochód Vasko i Nadii przecina górzysty krajobraz, to wyraźny ukłon w stronę początkowej sekwencji z arcydzieła Amerykanina. Z kolei główna oś narracyjna, czyli historia postępującego obłędu, dotykająca w sposób najbardziej spektakularny Vasko, to aluzja do pogrążającego się w szaleństwie Jack`a Torrance`a. Na myśl przychodzi też „Amityville” o głowie rodziny, która pod wpływem nadnaturalnych sił, morduje swych bliskich oraz liczna grupa filmów o nawiedzonych domach, choć tutaj nawiedzeni są raczej ludzie oraz otaczająca ich natura. Pojawiają się także spowijające pensjonat mgły a`la Hammer, pędząca subiektywna kamera jak w „Martwym złu”, motyw opętania jak w nurcie satanistycznym na czele z „Ezgorcystą”, a nawet dość luźne odniesienia do „Opiekunki” (1990) i tajemniczej mocy ukrytej w drzewach. Nad całością zaś unosi się duch „Samotnika z Providence” i filozofii New Age.

O tych wszystkich filmowych i pozafilmowych kontekstach „Zagadki Willi Róża” wspominam jednak nie po to, by wytknąć twórcom brak inwencji, ale aby wskazać jak można ze znanych elementów stworzyć inteligentną i świeżą całość. Bułgarskiemu reżyserowi udaje się tej sztuki dokonać, ponieważ ma własny, choć nieszczególnie odkrywczy pomysł, na historię i na jej zaprezentowanie na ekranie. W tym celu sięga po strukturę przypominającą horrory z nurtu mockumentary. Film otwiera bowiem stylizowana na reporterski wywiad rozmowa z prowadzącym śledztwo w sprawie zbiorowego mordu w Willi Róża emerytowanym majorem. Wywiad ilustrują rzekomo autentyczne zdjęcia z milicyjnego archiwum, ukazujące miejsce zbrodni i pracę milicjantów i techników nad zbieraniem dowodów. Właściwa cześć filmu Bułgara, jak w klasycznym horrorze paradokumentalnym, stanowi rekonstrukcja wydarzeń, które doprowadziły do tragedii.

Taka perspektywa narracyjna sprawia, że „Zagadka Willi Róża” od pierwszych kadrów wzbudza zainteresowanie widza. Po typowym, ale koniecznym w filmie grozy prologu, służącym przedstawieniu bohaterów i wprowadzeniu w widzów w nastrój złudnego poczucia bezpieczeństwa i swojskości, Makarev przystępuję do precyzyjnie obmyślonego straszenia widzów: od sugerowania czającego się gdzieś obok zagrożenia po jego bezpośrednią ewokację. To nic nowego – powie ktoś. Każdy porządny horror opiera się na dawkowaniu napięcia i grozy, ale bułgarski reżyser jest w tym naprawdę dobry. Wykazuje się też niezwykłym wyczuciem materii horroru: skutecznie unika banału w straszeniu, stawia na nastrój i subtelność, nie stara się zaszokować widza tanim rozlewem krwi. Jako wartość – w moim odczuciu największą – należy mu poczytać także wzbranianie się przed dopowiadaniem czym jest wszechmocna, zła siła, która zawładnęła mieszkańcami pensjonatu. Reżyser podsuwa sugestię w duchu Lovecraftowskim, ale pozostawia z nią widza nie konkretyzując jej. Choć tu i ówdzie sięga po utarte chwyty (np. przeklęty artefakt, którego nie można się pozbyć) w wywoływaniu grozy, to czyni to z umiarem. Gubi się w tym mądrym wzbudzaniu niepokoju, bo jednak to raczej niepokojący niż przerażający horror, dopiero na kilkanaście minut przed finałem zbytecznie przeciągając jego nadejście. Finał zaś, choć znany już od pierwszych scen – wszak od niego film się zaczynał – zostaje ubarwiony równie surrealistycznym, co enigmatycznym epilogiem.

Recenzując „Zagadkę Willi Róża” nie sposób nie uczynić nawiązania do sytuacji polskiego kina grozy. Skoro bowiem w kraju, w którym w wyniku kryzysu, korupcji i wieloletnich zaniedbań, produkuje się rocznie raptem siedem filmów, było możliwe zrealizowanie bardzo przyzwoitego, niegłupiego horroru, dlaczego nie może się to udać w kraju z roczną produkcją rzędu kilkudziesięciu filmów? To pytanie bez odpowiedzi, ale skrywa się w nim także nadzieja.

Screeny

HO, ROSEVILLE HO, ROSEVILLE HO, ROSEVILLE HO, ROSEVILLE HO, ROSEVILLE HO, ROSEVILLE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:


+ pierwszy bułgarski horror i od raz strzał w dziesiątkę!
+ intrygująca, niepokojąca fabuła
+ nastrojowa groza na wysokim poziomie
+ gęsta atmosfera postępującego szaleństwa
+ przemyślane straszenie
+ liczne, umiejętnie wplecione nawiązania filmowe i pozafilmowe
+ duch Samotnika z Providence unosi nad przedstawioną historią

Minusy:

- bardziej niepokojący niż przerażający
- niepotrzebne odwlekanie finału
- przytrafiają się zgrane horrorowe chwyty

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -