Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GOAL OF THE DEAD

GOAL OF THE DEAD

Mecz zombie

ocena:5
Rok prod.:2014
Reżyser:Benjamin Rocher, Thierry Poiraud
Kraj prod.:Francja
Obsada: Charlie Bruneau, Tiphaine Daviot, Bruno Salomone, Xavier Laurent, Alban Lenoir
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W każdym swoim filmie George A. Romero między scenami z zażerającymi się „ludziną” zombie próbował przemycić krytykę konsumpcyjnych przyzwyczajeń zachodniego społeczeństwa. Jego śladem poszło wielu twórców literackich, filmowych i komiksowych. W swoich utworach przygniatali odbiorcę końską dawką przemocy, a jednocześnie zombie i czynioną przez nich apokalipsę traktowali jako alegorię moralnego upadku świata zachodniego. Ten trop podjęli Benjamin Rocher i Thierry Poiraud w filmie „Goal of the Dead”. Co prawda Francuzi nie wspięli się wyżyny powagi, bo tematem swojej historii uczynili piłkę nożną, a nie wynaturzenia europejskiej klasy średniej, ale podobnie jak Romero, swoją „małą apokalipsę” także okrasili elementami satyrycznymi piętnującymi nie do końca eleganckie zachowania pewnych środowisk.

Słynna drużyna ze stolicy, Olympique Paris, przyjeżdża do niewielkiej mieściny Caplongue na mecz pucharowy. Znani i sławni piłkarze niezbyt poważnie traktują zbliżające się spotkanie. Jedynie dla Sama Lorita będzie to bardzo ważne starcie, ponieważ w drużynie z Caplongue rozpoczynał swoją piłkarską karierę. W niewielkim miasteczku przyjazd klasowych zawodników ze stolicy budzi ogromne zainteresowanie, nic więc dziwnego, iż miejscowy stadion wypełniony został do ostatniego miejsca. Wraz z pierwszym gwizdkiem rozpoczyna się także walka o życie – na stadionie bowiem pojawiają się horda zombie siejąca spustoszenie zarówno wśród kibiców jak i znajdujących się na murawie piłkarzy.

Po pierwszych kilkunastu minutach seansu każdy zauważy, iż „Goal of the Dead” to przede wszystkim komedia ze sporą ilością gore oraz mnóstwem odniesień do innych horrorów z zombie w rolach głównych. Twórcy nie silą się na oryginalność - ich historia ma zabawić tych, którzy doskonale rozeznają się w schematach fabularnych stosowanych w filmach o żywych trupach. Oni zauważą, iż akcja rozgrywa się w niewielkim miasteczku, w którym domorosły naukowiec (w domyśle, trochę szalony) „tworzy” piłkarza przypominającego bardziej Hulka (tego z Marvela, nie z Zenita Sankt Petersburg) niż skrzyżowanie Messiego i Cristano Ronaldo. Tak powstałe monstrum zaraża kolejne ofiary, co oczywiście doprowadza do epidemii „zombizmu”. Fabuła „Goal of the Dead” podobna jest do tych, które po wielokroć już oglądaliśmy na ekranach kin i telewizorów. Po wielu perypetiach kilkoro najważniejszych bohaterów łączy się w „drużynę”, która za wszelką cenę stara się uniknąć hord żywych trupów. Doskonale zdają sobie sprawę z tego, iż tylko jedność może ich ocalić, ale jak to bywa w tego typu filmach, każdy jednak ciągnie w swoją stronę, bo uważa siebie za najinteligentniejszego w grupie. Nieustanna styczność ze śmiercią powoduje, iż bohaterowie decydują się wyjaśnić wszystkie nieporozumienia, do jakich dochodziło między nimi w przeszłości. To jednak zamiast oczyścić atmosferę w grupie, jeszcze bardziej ich skłóca.

Jakiego horroru należy oczekiwać po filmie Rochera i Poirauda? Przede wszystkim zabawnego, okraszonego zarówno komizmem sytuacyjnym, postaci jak również licznymi „one-linerami”. W „Goal of the Dead” nie brakuje również hord zombie atakujących ocalałych z (małej)apokalipsy oraz scen z pożywiającymi się monstrami. Makabra i gore nie mają jednak takiej siły oddziaływania jak groza zawarta w najlepszych europejskich czy amerykańskich filmach o zombie. Cała historia autorstwa Francuzów opowiedziana została z dużym dystansem, by nie powiedzieć z przymrużeniem oka. Trudno bowiem za poważną uczynić przyczynę kataklizmu – chęć pokazania, iż piłkarz-amator może być równie dobry jak grający w ekstraklasie zawodowiec (Ryszard Kapuściński w słynnej „Wojnie futbolowej” pisał o konflikcie zbrojnym między Salwadorem a Hondurasem, którego zarzewiem był kontrowersyjny wynik meczu piłkarskiego). Ale nie należy traktować tego jako wadę – akurat zestawienie przyprawionego efektami gore horroru z licznymi wstawkami komicznymi Francuzom wyszło w stopniu co najmniej zadawalającym.

„Goal of the Dead” jest także satyrą na współczesny światek piłkarski, w którym kwestie biznesowe coraz bardziej przysłaniają sportową rywalizację i związane z nią emocje. Filmowym piłkarzom nie w głowie mecze, mobilizacja i taktyka. Myśli paryskich gwiazdek zajęte są stawkami za mecz, opłacalnością kolejnego kontraktu oraz wizerunkiem w mediach. Bardziej przypominają oni zniewieściałych celebrytów niż gladiatorów sportowych aren. I nie ma się czemu dziwić, piłka nożna bowiem stała się produktem, który spece od marketingu chcą jak najlepiej sprzedać. Pokusa „bożka pieniążka” jest więc na tyle silna, iż ulegają jej i właściciele klubów, i sztaby trenerskie, wreszcie sami piłkarze.

Na czym „przejechali się” Francuzi? Paradoksalnie na bogactwie pomysłów. W jeden film upchnęli bowiem mnóstwo wątków, przez co seans „Goal of the Dead” trwa sporo ponad dwie godziny! Oprócz najważniejszego – epidemii zombie – mamy wspomniany wyżej prześmiewczy komentarz do patologii szerzących się w zawodowej piłce nożnej, zderzenie wielkomiejskiego świata z prowincją, trudny powrót piłkarskiej gwiazdy do mieściny, w której się wychował, wreszcie ważny wątek rodzinno-obyczajowy. Jakby tego było mało, francuscy reżyserowie piętnują ludzkie przywary i zachowania charakterystyczne zarówno dla wielkomiejskiego sznytu jak i małomiasteczkowego prowincjonalizmu. I kiedy uda im się skonstruować sekwencję podszytą pewną dawką napięcia, wiele zbędnych scen niweczy zamiary twórców, by nieustannie podtrzymywać widzów w stanie podekscytowania.

Miłośników horrorów z zombie w roli głównej do seansu „Goal of the Dead” przekonywać nie muszę. Sięgną po francuski film na pewno. A resztę przestrzegam, bo to dość specyficzne kino, niby krwi i flaków nie brakuje, ale jakby twórcom bardziej niż na gore zależało na pokazaniu tego, jak zombie movies wykorzystać w służbie satyry i komedii.

Screeny

HO, GOAL OF THE DEAD HO, GOAL OF THE DEAD HO, GOAL OF THE DEAD HO, GOAL OF THE DEAD HO, GOAL OF THE DEAD HO, GOAL OF THE DEAD HO, GOAL OF THE DEAD HO, GOAL OF THE DEAD HO, GOAL OF THE DEAD

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysł połączenia zombie movie z opowieścią o piłce nożnej
+ trochę czarnego humoru
+ sporo scen gore
+ niezła realizacja
+ kilka ciekawych wątków satyrycznych

Minusy:

- za długi
- mało napięcia
- chwilami robi się nudno
- zbyt dużo pomysłów „upchniętych” w jednym filmie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -