Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WE ARE STILL HERE

WE ARE STILL HERE

We Are Still Here

ocena:7
Rok prod.:2015
Reżyser:Ted Geoghegan
Kraj prod.:USA
Obsada:Barbara Crampton, Andrew Sensenig, Lisa Marie, Larry Fessenden, Monte Markham, Susan Gibney
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Przepis na horror A.D. 2015 jest wręcz bardzo łatwy do rozpracowania – w filmie od pierwszych do ostatnich minut akcja ma mknąć z ogromną szybkością, co jakiś czas zchodzi z tego świata kilkoro nastolatków, całość okraczona być musi kilkoma niekoniecznie logicznymi, za to na pewno zaskakującymi zwrotami akcji. Recz jasna nie może brakować efektów specjalnych, oczywiście wykonanych techniką CGI. O unikalny nastrój w tego typu historiach nikt nie dba, a jeśli już, to uzyskuje go przez zastosowanie bardzo modnego obecnie found footage. Dlatego takie filmy jak „We Are Still Here” Teda Geoghegana należy chwalić i promować, bo w nich jest wszystko to, za co uwielbiane były (i są nadal) horrory z lat 70. i 80. ubiegłego wieku.

Jeśli chodzi o historię, tu Geoghegan nie sili się na oryginalność – stawia bowiem na ghost story i na całe fabularne instrumentarium charakterystyczne dla tej konwencji. Reżyser głównymi bohaterami czyni niemłodych już małżonków, którzy po stracie ich jedynego dziecka postanawiają osiedlić się na obrzeżach niewielkiego miasteczka. Szybko odkrywają, iż ich nowy dom jest nawiedzony. Początkowo myślą, że za niezwykłe manifestacje odpowiedzialny jest duch ich syna. Z czasem dowiadują o tragedii, jaka przed laty miała miejsce w zakupionym przez nich domostwie.

Nie w scenariuszu i nie w patentach fabularnych tkwi siła „We Are Still Here”. Tu co prawda nie mamy zgrai ogłupiałych od alkoholu nastolatków, którzy po kolei efektowanie umierają, ale motyw nawiedzonego domu do wyjątkowych czy unikalnych także nie należy. Podobnie rzecz się ma z motywacjami bohaterów – małżonkowie wyjeżdżają na wieś, by otrząsnąć się z cierpienia spowodowanego śmiercią ich jedynego dziecka. Nie dane im będzie zaznać upragnionego spokoju, ponieważ niedługo po przyjeździe stają się ofiarami klątwy ciążącej na ich nowym domu. Co gorsza, próby zrozumienia i przeciwstawienia się złu doprowadzą do śmierci wszystkich najbliższych bohaterów.

Dlaczego zatem, mimo osadzenia fabuły na fundamencie doskonale znanych widzom klisz, film Geoghegana tak dobrze się ogląda? Już samo osadzenie historii w latach 70. ubiegłego czyni opowieść co najmniej intrygującą, a dla wielu fanów gatunku może być symptomatyczne, wszak ten czas powszechnie uważany jest za jeden z najlepszych w historii horroru. I to przejście ze „świata cyfrowego” na „analogowy” wygląda co najmniej interesująco – warto przyjrzeć się ujęciom niewielkiej mieściny, wszystkim wnętrzom (przede wszystkim lokalnego baru), muzyce, ubiorom, a przede wszystkim samochodom (w tym Mercedesowi 250SE).

Podobnie rzecz się ma ze sposobem prezentacji świata przedstawionego oraz z panowaniem nad tempem narracji. Twórcom „We Are Still Here” nigdzie się nie spieszy. Dzięki długim ujęciom dają przyjrzeć się miejscom, w których rozgrywa się akcja, sporo także czasu poświęcają swoim bohaterom. Nie znaczy to jednak, iż z ekranu wieje nudą. Zamiast na galopadę wydarzeń Geoghegan postawił na staranne i konsekwentne budowanie atmosfery zagrożenia czającego się na skraju pola widzenia. Co jakiś czas mamy do czynienia z subiektywizacją narracji, jakby poczynaniom małżonków przyglądał się ktoś trzeci. Wplecenie mnóstwa ujęć spowitego ciemnością gmaszyska oraz wystających ze śniegu martwych zimną drzew wywołują niepokój. W takich „okolicznościach przyrody” sprawdzają się także znane z setek innych horrorów triki – budzące grozę dźwięki i odgłosy, samoistnie zamykające się z hukiem drzwi, pękające szybki w ramkach z fotografiami, pojawiające się znikąd zjawy, itp. Geoghegan jednak nie skupia sie na nich, tego typu efekty stanowią dodatek do historii. I to ona tak naprawdę - prosta, ale znakomicie opowiedziana – wpływać ma na emocje widzów.

Bardzo dobrym zwieńczeniem filmowej opowieści jest jej ostatnie kilkanaście minut. Tu akcja bardzo przyśpiesza, trup ściele się gęsto, nie brakuje bardzo brutalnych scen. Przez to, iż reżyser umiejętnie przygotowywał nas do finału, zawarty w nim ładunek emocjonalny wybrzmiewa z podwójną siłą. Zakończenie jest także ciekawe dlatego, iż Geoghegan zawarł w nim pewną nieoczywistość. Nie zawsze zło, które początkowo wydaje się definitywne i ewidentne, musi być takie, zwłaszcza, kiedy z czasem okazuje się, iż szlachetność przeciwieństwa okazuje się złudna.

Podczas seansu „We Are Still Here” miłośnicy gatunku zwrócą także uwagę na aktorów, dla których gra u Geoghegana to nie pierwsze spotkanie z horrorem. Barbara Crampton nazywano ulubioną aktorką Stuarta Gordona. Zagrała u niego w „Reanimatorze”, „Zza światów” czy „Castle Freak”. Ponadto jej występ uświetnił tak znane film filmy jak „You're Next” i „The Lords of Salem”. Nazwisko Larry’ego Fessendena fanom kina grozy też nie powinno być obce. Jego mogliśmy oglądać chociażby w „Session 9”, „Headspace”, „The Roost” i „Cabin Fever 2: Spring Fever” (oba Ti Westa) oraz “You're Next”.

Ted Geoghegan w swoim debiucie pokazał się z jak najlepszej strony. Można mieć nadzieję, iż jego twórczość podobnie jak horrory Ti Westa w jakimś stopniu zrekompensują fanom gatunku nijakość współczesnych filmów grozy. Okazuje się bowiem, iż nie musimy być skazani na puste efekciarstwo, bowiem filmowy horror wciąż może dostarczać nam niepokojących i godnych zapamiętania opowieści.

Screeny

HO, WE ARE STILL HERE HO, WE ARE STILL HERE HO, WE ARE STILL HERE HO, WE ARE STILL HERE HO, WE ARE STILL HERE HO, WE ARE STILL HERE HO, WE ARE STILL HERE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ciekawa historia, przykuwająca uwagę od pierwszych minut
+ realizacja wzorowana na horrorach z lat 70. i 80.
+ wiarygodne postacie
+ momentami naprawdę straszy
+ przygnębiający nastrój opowieści
+ wizualny minimalizm

Minusy:

- tak naprawdę nie oglądamy nic nowego

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -