Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:INCIDENT, THE

INCIDENT, THE

The Incident

ocena:6
Rok prod.:2011
Reżyser:Alexandre Courtes
Kraj prod.:Belgia / Francja / USA
Obsada:Rupert Evans, Kenny Doughty, Joseph Kennedy, Anna Skellern, Dave Legeno, Richard Brake
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Śmiem podejrzewać, iż u większości ludzi szpitale psychiatryczne nie rodzą pozytywnych skojarzeń. Odczuwamy irracjonalny lęk przed ludźmi dotkniętymi psychozami czy innymi zaburzeniami psychicznymi. Popkultura bardzo skutecznie ów lęk podsyca. Ileż to już mieliśmy tekstów kultury, w których ściany szpitali czy oddziałów psychiatrycznych były świadkiem scen rodem z najstraszniejszych koszmarów. Ale historie osadzane w takich placówkach nie muszą od razu podpadać pod horror. W zakładach dla psychicznie chorych rozgrywały się „Lot nad kukułczym gniazdem”, „12 małp”, „Przerwana lekcja muzyki” czy „K-Pax”. Tu jednak piszemy o horrorach, dlatego poniższe akapity poświęcone będą filmowi „The Incident” wyreżyserowanemu przez Alexandre’a Courtesa.

Stany Zjednoczone, rok 1989. Czterech członków kapeli rockowej, by ulżyć trochę doli niezależnego artysty pracuje w kuchni położnego niedaleko miasta szpitala psychiatrycznego. Na skutek awarii wywołanej burzą w placówce gaśnie światło. Oswobodzeni nagle pensjonariusze postanawiają zabić wszystkich z personelu szpitala.

Alexandre Courtes mógł swoją opowieść rozwinąć obierając dwa kierunki. Pierwszy to pokazanie, jak ludzie, nazwijmy ich normalnymi, w sytuacji ekstremalnej by przetrwać muszą zerwać ze wszystkimi zasadami moralnymi, jakimi dotąd się kierowali. Clou filmu sprowadzałoby się do pokazania metamorfozy istoty społecznej w pozbawione skrupułów indywiduum. Rzecz w tym, iż taka narracja wymagałaby bardzo precyzyjnego scenariusza, kilku dających do myślenia rozwiązań fabularnych (konteksty, metafory, symbole) oraz mogących udźwignąć to wszystko aktorów. Drugą opcją byłoby postawienie na horror, krwawy survival, który zamiast w leśnych ostępach rozgrywałby się pośród ciemnych pomieszczeń szpitalnych. Tu reżyser nie musiałby bawić się w psychologizowanie i nadawanie głębi fabule. Od takich historii widz bowiem oczekuje atmosfery permanentnego osaczenia, klaustrofobicznego klimatu, dynamiki, spektakularnego gore oraz efektownych „zejść”.

Courtes poległ na braku zdecydowania. Z jednej strony jego film pozbawiony jest jakiejkolwiek głębi czy choćby intrygującej refleksji, z drugiej zaś naprawdę mocne i dosadne kilkanaście minut w końcówce to za mało, by widz odszedł od ekranu spocony niby mysz. Pierwsza połowa filmu sugerowała, iż reżyserowi w filmie będzie chodziło o coś więcej niż tylko krwawa rąbankę. Courtes przez pokazanie bohaterów w wielu sytuacjach stara się dodać im wiarygodności. Co więcej, przez kilkukrotne użycie terminu „druga strona” stara się sprzedać wizję dwóch światów – tego, w którym żyją bohaterowie i świata małych cel, brutalnych strażników i zaciętych twarzy pensjonariuszy szpitala psychiatrycznego. Początkowo może się także podobać owa „druga strona”. Pacjenci, a raczej więźniowie, to nie nadekspresyjne i hiperaktywne ruchowo indywidua bawiące się fekaliami czy marzące o podbiciu świata. Chorzy psychicznie z „The Incident” przypominają siłą ujarzmione dzikie zwierzęta czekające cierpliwie na moment, w którym wreszcie wolne będą mogły zemścić się na swoich ciemiężycielach.

I kiedy wreszcie za sprawą burzy i awarii zasilania znika „mur” oddzielający tę i tamtą stronę (normalnych i wariatów), widz chciałby, aby wreszcie się zaczęło, aby „psychiczni” wziąwszy na siebie cierpienie wszystkich filmowych „psychicznych” rozdarli gnębiący ich personel na strzępy. Pacjenci demolują szpital, bohaterowie starają się wydostać z pułapki, od czasu do czasu mrok rozświetli latarka albo błysk pioruna, ale „momentów”, na które się czeka, ani widu ani słuchu. Nie znaczy to, że „The Incident” nuży i wlecze się jak flaki z olejem – nie, cały czas coś się dzieje, bohaterowie uciekają przed napastnikami, wzdragają się przed przemocą, ale z czasem uświadamiają sobie, że aby wyjść z opresji cało, będą musieli zabijać, czyli robić to, za co ich kaci znaleźli się w psychiatryku. I rzeczywiście, kiedy wreszcie dochodzi do bezpośredniej konfrontacji między bohaterami a pensjonariuszami szpitala, robi się naprawdę ciekawie i emocjonująco.

Za pomocą bardzo prostych środków – umiejscowienie akcji w szpitalu psychiatrycznym, zbliżenia na twarze osadzonych/pacjentów, ciemność rozświetlana błyskami piorunów – udaje się autorom stworzyć intrygujący klimacik. Widoczne gołym okiem animozje między więźniami a personelem umiejętnie wykorzystane zostały do „podkręcania” napięcia. Podobnie rzecz się ma z wykorzystaniem aktorów kreujących postacie „wariatów” – jedno dłuższe ujęcie na początku filmu pokazuje, iż to typy o nieciekawej konduicie.

„Z dużej chmury mały deszcz” – to przysłowie chyba najtrafniej oddaje wrażenia po seansie „The Incident” Alexandre’a Courtesa. Osadzenie akcji filmu w szpitalu psychiatrycznym i uczynienie kucharzy (kogoś z zewnątrz, nienależącego do aparatu przemocy) bohaterami mogło być doskonałym punktem wyjścia do emocjonującego horroru. Reżyserowi jednak zabrakło albo pomysłu, albo odwagi na to, by stworzyć historię, która choćby w trakcie seansu trzymałaby widza za gardło.

Screeny

HO, INCIDENT, THE HO, INCIDENT, THE HO, INCIDENT, THE HO, INCIDENT, THE HO, INCIDENT, THE HO, INCIDENT, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niewyszukana, ale ciekawa historia
+ gęstniejąca z każdą chwilą atmosfera zamknięcia
+ ciekawi bohaterowie
+ emocjonujące ostanie kilkanaście minut filmu
+ intrygujące zakończenie
+ ciekawe miejsce akcji

Minusy:

- za mało dynamizmu i drapieżności na rasowy horror
- zbyt duża ilość uproszczeń na intrygującą mieszankę dramatu i thrillera

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -