Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LUSTER

LUSTER

Luster

ocena:6
Rok prod.:2010
Reżyser:Adam Mason
Kraj prod.:USA
Obsada:Andrew Howard, Billy Burke, Tommy Flanagan, Xander Berkeley
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jeśli budzisz się w innym czasie i innym miejscu, czy możesz obudzić się jako inny człowiek?
(„Fight Club”)

Thomas Luster ma przynoszącą zyski firmę, piękny dom położony w dość ekskluzywnej części Los Angeles, wreszcie bardzo atrakcyjną i oddaną mu żonę. Przeżywa jednak kryzys – jest wiecznie spięty, nie potrafi się cieszyć szczęściem, stale podejrzewa, iż ktoś czyha na jego majątek i ukochaną. Coraz większe zmęczenie doprowadza do tego, że zapomina o czynnościach, które wykonywał chwilę wcześniej. Prawdziwym przerażeniem napawa Thomasa jednak coś innego – najczęściej podczas snu kontrolę nad jego ciałem przejmuje ktoś inny. Co gorsza, dzieje się wtedy krzywda komuś z najbliższego otoczenia mężczyzny.

Twórcą „Lustera” jest Adam Mason, reżyser, który dzięki trzem horrorom – „Broken”, „The Devil's Chair”, „Blood River” – zdobył sobie uznanie wśród wielu fanów gatunku. Tym razem Anglik skręcił z drogi odwiedzanej przez rządnych krwi psychopatów i demonów w stronę krwawej satyry traktującej o roli mężczyzny, koniecznie człowieka sukcesu, w społeczeństwie, którego jedynym wyznacznikiem sukcesu jest posiadanie.

Początkowo film nie ma nic wspólnego z horrorem. Zdecydowanie bliżej mu do dramatu analizującego postawę człowieka, którego świat wymaga nieustannego potwierdzania swojej wartości. Jak nietrudno się domyślić, bohater Masona nie wytrzymuje presji ścigania się o wszystko – najlepszą pracę, najlepszą żonę, najlepszych przyjaciół, najlepszy dom. Z jednej strony pragnie być sobą (nawet za cenę niewyróżniania się, bycia anonimowym, „everymanem”) , z drugiej ma świadomość tego, iż w Los Angeles ważniejsza od szczerości jest maska zwycięzcy. Groza zaczyna przenikać filmowa narrację w momencie, kiedy dowiadujemy się, iż główny bohater ma drugie ja – mroczne, skore do agresji, a nawet czerpiące przyjemność z zadawania bólu.

Tekstów kultury o podobnej tematyce – podwójna osobowość – powstało całkiem sporo. Żelaznym klasykiem będzie tu rzecz jasna filmowa lub literacka wersja historii o doktorze Jekyllu i panu Hyde. Motyw ów spaja także satyrę na amerykańską, konsumpcyjną rzeczywistość i rasowy thriller w „Fight Club” Davida Finchera. Z morderczym ja poradzić nie może sobie bohater „Maniaca” Williama Lustiga. Nie bez kozery powołuję się na te trzy historie, ponieważ „Luster” Adama Masona ma z nimi wiele wspólnego. Z tekstu Roberta Louisa Stevensona Anglik zapożyczył ideę przeciwstawnych charakterów. Fincher to oczywiście duchowa pustka związana ze współczesną dominację „mieć” nad „być”. Zaś podobieństwo Thomasa Lustera do Franka Zito polega na wyczerpujących psychicznie i fizycznie zmaganiach między skłonnościami ku destrukcji a pragnieniem normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Niestety, ciekawy zamysł połączenia społecznej satyry z thrillerem o seryjnym mordercy w przypadku „Lustera” nie do końca się udał. Początkowo intrygują zarówno obserwowanie krzątającego się wokół sukcesu bohatera jak i naśmiewanie się z „american dream” stylizowane na radiowe diatryby jakiegoś dyżurnego „hejtera”. Ciekawi świat kręcący się wokół kilkorga bohaterów – biznesmena, dilera, weterana wojennego, hippisa, gwiazdora zapomnianego serialu oraz celebrytki. Interesująco jest jeszcze w momencie, kiedy zaczynamy orientować się, iż mężczyzna nie wytrzymuje presji bycia na każdym polu „człowiekiem sukcesu” i uwalnia swoje głęboko skrywane skłonności destrukcyjne. Ale zamiast porzucić może i niegłupią, ale jednak zgrywę, i zaskoczyć nas czymś „na poważnie”, Mason ton satyryczny zamienia na krwawą groteskę. Trup ściele się gęsto, krew leje sie strumieniami, bohater na śmierć i życie walczy z dręczącym go demonem, ale reżyser nie przestaje mrugać do nas okiem, jakby chciał powiedzieć „słuchajcie, do samego końca będą jaja”. I rzeczywiście, mimo dramatyzmu ostatnich kilkunastu minut oraz odpowiednio solidnej dawki przemocy, do ostatniej sceny twórcy nie rezygnują z warstwy humorystycznej.

Lubię klimaty rodem z twórczości Philipa K. Dicka, kiedy wokół bohatera nagle roztrzaskuje się rzeczywistość, a on sam zaczyna wątpić w prawdziwość swojego istnienia. Podoba mi się także, kiedy twórcy filmowi wykorzystując gatunkowe instrumentarium starają sie wyjść poza sztywne ramy wyznaczane przez kino gatunków. Mason na pewno chciał zerwać z pętającymi inwencję ograniczeniami, ale czy to wyszło filmowej historii na dobre, śmiem wątpić. Koncept na film reżyser miał bardzo dobry, zabrakło natomiast pomysłów na to, czym ciekawym ów szkielet przyoblec, aby całość swą drapieżnością – i w humorze, i brutalności – naprawdę robiła wrażenia.

Screeny

HO, LUSTER HO, LUSTER HO, LUSTER HO, LUSTER HO, LUSTER HO, LUSTER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ciekawi bohaterowie
+ niezły pomysł na film
+ kilka ciekawych refleksji dotyczących natury ludzkiej i kondycji społeczeństwa konsumpcyjnego
+ inny niż typowe horrory

Minusy:

- zbyt dużo tonu komediowo-groteskowego
- chwilami zbyt monotonny jak na tego rodzaju kino

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -