Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NOVEMBRE

NOVEMBRE

Listopad

ocena:5
Rok prod.:1992
Reżyser:Łukasz Karwowski
Kraj prod.:Francja / Polska
Obsada:Marine Delterme, Judith Henry, Bartłomiej Topa, Michel Vitold, Myriam David, Krystyna Tkacz, Jerzy Bińczycki
Autor recenzji:gościnnie: Grzegorz Lenartowicz
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Polski horror to wciąż abstrakcja. Rodzimi twórcy wciąż bardzo rzadko sięgają po scenariusze z tego nurtu, a jeśli już to zrobią, nieczęsto wychodzi z tego coś dobrego. Od czasu „Medium” Jacka Koprowicza na palcach jednej ręki możemy wymienić filmy, które stanowiły jako taką próbę zmierzenia się z tym gatunkiem z niezłym rezultatem (amatorski „The Fall” albo „Hiena”). Początek lat 90. zaowocował „Listopadem”, koprodukcją polsko-francuską, której autorem jest Łukasz Karwowski – reżyser niesławnej „Kac Wawy”. Czy jemu udało się w tym obrazie przełamać klątwę tkwiącą uparcie w horrorze po polsku? Zapraszam do lektury.

Z tym horrorem po polsku trochę być może przesadziłem, bo „Listopad” zrealizowany został w całości po francusku, polskie były tylko napisy. Wszyscy aktorzy, nawet polscy, mówią w nim właśnie w tym języku, więc już taki aspekt wydaje się być nieco intrygujący. Sam film rzadko kiedy puszczany jest w telewizji (jeśli już, to na Canal+, które współfinansowało projekt), więc dzięki znajomemu udało mi się obejrzeć tę produkcję.

Fabuła obraca się wokół losów Sary (Marine Delterme) – studentki pedagogiki specjalnej. Poznajemy ją już w pierwszych minutach filmu, wcześniej w trakcie wizyty w szpitalu i potem podczas seansu spirytystycznego, kiedy ma ona dziwną wizję płonącego stołu, wokół którego siedzą jej znajomi. Coraz bardziej popada w dziwaczny obłęd, budząc się w dziwnych miejscach i nie pamiętając, jak się tam znalazła. Jej znajomi, między innymi przyjaciółka Nowak (Judith Henry) a także chłopak Sary, Piotr (Bartłomiej Topa) i ksiądz Andrzej (Aleksandr Kaydanovskiy) starają się pomóc dziewczynie, lecz ich wysiłki są daremne. Kiedy wydaje się, że w końcu znaleziono wyjście z tej sytuacji, dochodzi do tragedii, która zmieni losy nie tylko Sary, ale i pozostałych.

Karwowski nie tworzy zatem opowieści na nieznanych, nieodkrytych schematach. Umysł ludzki jest ciekawym polem do konstrukcji nietypowych, ciekawych filmów (nie patrząc daleko, chociażby „Wyspa Tajemnic” albo „Dziewiąta Sesja” bądź film z podobnego okresu - „Drabina Jakubowa”). Nie epatuje nas też festiwalem zwrotów akcji, by na siłę wzmagać dynamikę filmu. Dla niektórych w kinie to wada, dla innych zaleta. Tempo obrazu jest bardzo powolne, więc na właściwy rozwój wydarzeń będziemy musieli nieco poczekać. A i kolejne sceny niestety nie napawają zbytnim optymizmem w tym względzie, więc jak zaznaczam, nie oczekujcie ciągłego łapania się za głowę, podskakiwaniu w fotelu czy czegoś w tym rodzaju. Po prostu jest to jak miarowe dojechanie od punktu A do punktu B. Trochę szkoda, bo lekkie przyspieszenie akcji na pewno stanowczo poprawiłoby odbiór filmu.

Klimat budują ujęcia brudnych, szarych ulic Łodzi początku lat 90. (np.ul. Tramwajowa) autorstwa Pawła Edelmana, bowiem to właśnie w tym mieście osadzono akcję „Listopadu”. Sceneria zatem jest dość ponura, także to na plus. Niestety w filmie występują sceny, które nie wiadomo, czy dzieją się naprawdę czy są tylko urojeniami głównej protagonistki. W każdym razie odniosłem wrażenie, że niektóre z nich, to były jakby „zapychacze”, które miały pokierować akcję naprzód. Kilka z nich jest nawet nieco absurdalnych (czy drobna, chuda kobieta uciekłaby policjantom z policyjnej „suki” i do tego zostawiając gliniarza z nożem w brzuchu?). Ostatecznie mogą być, ale też by się nic nie stało, jeśli nie pojawiłyby się w ostatecznej wersji filmu. Co do klimatu, przewodni motyw muzyczny autorstwa This Mortal Coil i Ivo Watts-Russella także sprawdza się całkiem nieźle w tym względzie. Szkoda tylko, że przez wspominane już wcześniej tempo akcji cała atmosfera filmu nieco siada.

Gra aktorska jest bardzo przyzwoita, zwłaszcza główna bohaterka grana przez prześliczną Marine Delterme jest dość przekonująca. Bartłomiej Topa gra też w porządku, podobnie jak i postacie epizodyczne. Może nie jest to jakaś gra niezwykle ekspresyjna, ale tutaj aktorzy po prostu bardzo solidnie wykonali swoje rzemiosło.

Zakończenie filmu jest bardzo dobre i aż szkoda, że dopiero w końcówce pomimo całej oczywistości historii, produkcja nabrała właściwego tempa. Można go uznać za zwrot akcji, aczkolwiek obserwując wydarzenia wiedzieliśmy, że dla bohaterki nie skończy się to dobrze.

Po obejrzeniu „Listopada” mam nieco mieszane w tym względzie uczucia, bowiem z jednej strony mamy ciekawy pomysł na historię, obcojęzyczną realizację przedsięwzięcia, bardzo dobrą grę aktorską, mroczną scenerię i po prostu nietypowe studium choroby psychicznej. Z drugiej strony tempo akcji jest ślamazarne i pojawiają się sceny - zapchajdziury, których na dobrą sprawę mogło by nie być.

Jest wiele horrorów (i nie tylko horrorów) opowiadających o obłędzie głównego bohatera na sposoby o wiele lepsze niż ten, w jaki czyni to Karwowski. Samemu reżyserowi można by zarzucić wspomnianą „Kac Wawę”, ale „Listopad” pomimo tego wszystkiego, co tu opisałem, wypada całkiem przyzwoicie biorąc na tło inne polskie filmy z tego nurtu, także te nowsze. Warto zatem zmierzyć się z tą produkcją, która być może nie zapada w pamięć i posiada wady, ale jest wykonana z warsztatową sprawnością.

Screeny

HO, NOVEMBRE HO, NOVEMBRE HO, NOVEMBRE HO, NOVEMBRE HO, NOVEMBRE HO, NOVEMBRE HO, NOVEMBRE HO, NOVEMBRE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Marine Delterme!
+ sceneria
+ postępujący obłęd głównej bohaterki
+ oprawa muzyczna
+ obcojęzyczna realizacja, nadająca filmowi ciekawy charakter
+ gra aktorów
+ finał

Minusy:

- prawdziwie usypiające tempo akcji
- kilka zbędnych, absurdalnych scen
- czasami zbyt duże przeskoki w fabule

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -