Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PRISONERS

PRISONERS

Labirynt

ocena:8
Rok prod.:2013
Reżyser:Denis Villeneuve
Kraj prod.:USA
Obsada:Hugh Jackman, Jake Gyllenhaal, Viola Davis
Autor recenzji:gościnnie: Michał Jasiński
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Małe, amerykańskie miasteczko. Podmiejskie osiedla. Zapuszczone peryferia. Ulubione kryjówki diabła. A że najciemniej pod latarnią – im więcej tu usłyszysz „zdrowasiek” – tym większą masz szansę na spotkanie z rogatą bestią. „Labirynt” Denisa Villeneuve’a na pierwszy rzut oka jest rasowym thrillerem, opartym na kryminalnej intrydze. Podczas święta dziękczynienia, gdy dwie zaprzyjaźnione rodziny sąsiadów cieszą się darami, jakie zesłał im Bóg, ich małe córeczki znikają bez śladu. Wszystko wskazuje na porwanie. Sprawa natychmiast zgłoszona zostaje na policję. Rozpoczyna się śledztwo. Tym samym otwiera się przedsionek piekła.

Reżysera niespecjalnie interesują szczegółowe procedury postępowania w chwili porwania. Brak charakterystycznych w podobnych dramatach podsłuchów na telefonach, oczekiwania okupu, wywiadów pomagających stworzyć listę podejrzanych oraz całej otoczki znanej z lepszej czy gorszej sensacji. Najbardziej interesujące wydają się obudzone tragicznym zdarzeniem demony, czyhające na dusze pogrążonych w rozpaczy postaci i to ich egzystencji twórcy poświęcają najwięcej uwagi. To, że amerykańska prowincja jest wylęgarnią wszelkiego rodzaju moralnego robactwa wiemy nie od dziś – obszary te z lubością penetrowali Alfred Hitchcock, David Lynch czy bracia Cohen. Reżyser „Pogorzeliska” z wnikliwością i powagą śledzi jednak przemianę, jaką przechodzą dotknięci złem, zwyczajni zjadacze chleba. Jak obudzony demon przesłania trzeźwość umysłu, jak dręczy duszę i pociąga do czeluści piekieł. Nie przypadkiem przywołuję tu biblijne skojarzenia, bo chociaż na ekranie nie uświadczymy zjawisk paranormalnych, to głębia ukazanego zła oraz sposób przedstawienia zdarzeń zbliżają „Labirynt” do rasowego horroru a cień szatana zdaje się bezustannie towarzyszyć filmowym protagonistom. Niejednemu bohaterowi przydałyby się egzorcyzmy. Co z tego, kiedy opętany jest również ksiądz?

Poetyką ekranowej wizji nawiązuje Villeneuve do obrazów Davida Finchera, zwłaszcza do „Siedem”. I tam, i tutaj, otaczająca rzeczywistość jest miejscem odpychającym, zimnym, brudnym. To świat w stanie rozkładu, grzęznący w moralnej degrengoladzie, doprowadzający do szaleństwa. Wrażenie to potęgują mroczne zdjęcia Rogera Deakinsa, ograniczającego paletę użytych barw do jesiennej palety brunatnych brązów i brudnych żółci (zapomnijcie o soczystej zieleni), lubującego się w niedoświetlonych kadrach, ale i silnych kontrastach jasności. Brak tu również słońca - ekran emanuje listopadowym chłodem. Próbujący chronić przed tym bagnem swoją rodzinę, główny bohater, Keller Dover, grany sugestywnie przez Hugh Jackmana, stara się być przygotowany na każde nieszczęście, twardy i praktyczny, oparcia szukając w Bogu i sile własnego charakteru. To rozdarcie pomiędzy żarliwymi modłami przy jednoczesnym kulcie maczyzmu, nie spaja jednak rodziny – jego wrażliwy syn zdaje się być zupełnie zagubiony, przestraszony i nieszczęśliwy rolą, jaką próbuje wpajać mu ojciec. Przekonanie o słuszności własnego postępowania i czarno-białe widzenie świata nie pomaga również samemu Kellerowi. Przy konieczności dokonania wyboru nie ma żadnych moralnych wątpliwości, czym skazuje siebie i otaczających go ludzi na cierpienie. Wątpliwości nabiera prowadzący śledztwo, nieco neurotyczny detektyw Loki (trochę przerysowany Jake Gyllenhaal), którego pierwsze sądy przeważnie okazują się zawodne; który jednak zaczyna rozumieć, że labirynt zła w którym wszyscy zdają się gubić, opuścić można poprzez zdecydowane działanie połączone jednak z empatią i brakiem prymitywnych, stereotypowych uprzedzeń. Zanim do tego dojdzie przejdziemy wraz kordonem filmowych nieszczęśników przez otchłań szaleństwa i gwałtu.

Podobnie jak Fincher, Villeneuve nie epatuje widza nadmiarem bezpośredniej, ekranowej przemocy. Woli przerazić widokiem jej skutków, wiele pozostawiając wyobraźni odbiorcy. Penetracja kolejnych mrocznych piwnic i chylących się ku ruinie domów (często nie wskazujących swego fatalnego stanu na zewnątrz), odkrywa kolejne koszmarne niespodzianki, nie szczędząc upiornych widoków, charakterystycznych raczej horrorowi, niż sensacyjnemu dramatowi, potęgując tym samym wrażenie nadnaturalnego, otaczającego świat przedstawiony zła. Zdeformowane twarze, zmęczone, powykrzywiane sylwetki czy nerwowe tiki zdają się ukrywać bezmiar przeżytego bólu, tortur zadanych ciału i duszy. Nic dziwnego, że świat ten nie może się obyć bez złudnej pomocy alkoholu, otumaniających prochów czy brutalnie wyładowanej agresji. Nie ma też miejsca gdzie czuć się można w pełni bezpiecznie. Nawet własny dom to miejsce po którym bezkarnie stąpać może Zły.

Diabelski chichot towarzyszyć też może rozwiązaniu zagadki, która w swej banalności i braku patosu zdaje się być nieomalże ironiczną puentą do bezmiaru oglądanej wcześniej makabry. Każe jednak raz jeszcze przeanalizować wszystkie wydarzenia, uwiarygadniając słowa jednego z bohaterów o „pragnieniu budzenia demonów u tych, którzy do tej pory wiedli szczęśliwe życie”. Zmusza również do uświadomienia sobie, że w (nie)sprzyjających okolicznościach nie jesteśmy w stanie przewidzieć własnych reakcji, własnych zachowań i dokonanych wyborów. Jesteśmy więźniami własnych popędów i skrywanych emocji a demony czekają na nasze wahanie, by w odpowiedniej chwili poprowadzić nas ścieżkami piekielnego labiryntu.

„Labirynt”, mimo otoczki gatunkowego filmu rozrywkowego, jest więc solidnym dramatem egzystencjalnym, przemycającym niebanalne treści przy pomocy stylistycznych narzędzi, charakterystycznych dla horroru. Precyzyjna, trzymająca w napięciu narracja, wsparta wysokiej próby aktorstwem, doskonałymi zdjęciami i sugestywną muzyką, wprowadza nas w prawdziwie mroczny, ale fascynujący świat, dławi gęstą atmosferą, jednocześnie pozwala na zimną autorefleksję, nie pozostawiając miejsca na zbyt wiele pozytywnych wniosków.

Screeny

HO, PRISONERS HO, PRISONERS HO, PRISONERS HO, PRISONERS HO, PRISONERS HO, PRISONERS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ prawdziwie mroczny i wciągający klimat
+ doskonała narracja
+ świetnie nakreślone postacie

Minusy:

- brak

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -