Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLUE VELVET

BLUE VELVET

Blue Velvet

ocena:10
Rok prod.:1986
Reżyser:David Lynch
Kraj prod.:USA
Obsada:Kyle MacLachlan, Dennis Hopper, Isabella Rossellini, Laura Dern
Autor recenzji:gościnnie: Michał Jasiński
Ocena autora:10
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Mroczne i tajemnicze – to moje ulubione słowa” – powiedział kiedyś David Lynch i w kolejnych filmach konsekwentnie udowadnia prawdziwość tych słów. W jego filmografii „Blue Velvet” jest pozycją wyjątkową – to od tego tytułu rozpoczął penetrację obszarów, którym pozostanie wierny przez całą swoją karierę. Miejsc, gdzie ukrywają się robaki.


Fabuła jest prosta. Jeffrey, młody chłopak, grany przez gładkolicego Kyle’a MacLachlana, przyjeżdża do rodzinnego domu gdzieś na prowincji, na wieść o zawale serca ojca. Nudne, małomiasteczkowe życie nabiera barw, gdy chłopak przypadkowo natyka się na trop zbrodni, a prowadzone na własną rękę śledztwo prowadzi go przez labirynt brutalnego seksu, przemocy i szaleństwa. Chcąc za wszelką cenę pomóc poznanej w tym bagnie pięknej piosenkarce z nocnego lokalu, wykorzystywanej przez miejscowego bandziora, naraża się na śmiertelne niebezpieczeństwo.

W swoim postmodernistycznym thrillerze Lynch notorycznie puszcza do widza oko. Stosując stylistykę filmu obyczajowego czy też młodzieżowego z banalnymi scenkami rodzajowymi, zaskakuje, wtrąconymi nagle, szokującymi obrazami gwałtu i zwyrodnienia. Już w legendarnej, pierwszej scenie, ukazując sielski krajobraz amerykańskiej prowincji - mężczyznę spokojnie podlewającego swój ogródek przed domem, w chwile później każe nam obserwować jego nagły atak serca. Mężczyzna upadając na swój bujny trawnik, zbliża się do miejsca, gdzie pod soczyście zielonym dywanem wiją się brudne, obleśne robale. Dwa światy – ten oficjalny, zewnętrzny, uładzony, oraz ten ukryty, brudny i zepsuty, będą się ze sobą przeplatały przez cały seans. Główny bohater filmu, Jeffrey, będzie lawirował między nimi, dając się coraz bardziej uwodzić temu, co ukryte i zakazane. Jego rozdarcie między światłem a ciemnością jest zasadniczym tematem filmu. Wywodzący się z dobrego domu młodzieniec pragnie pozostać grzecznym chłopcem, niemniej nie umie się oprzeć pokusie zagłębienia w mroczne zakamarki miasta. Obrazem tego jest jego podwójny romans. Oficjalna przyjaźń z blondwłosą, uroczą Sandy, graną przez sarniooką Laurę Dern, będącą książkowym przykładem słodkiej nastolatki, kontrowana jest scenami brutalnej relacji z czarnowłosą, mroczną Dorothy, w gorzkiej interpretacji Isabelli Rossellini, odzianej w tytułowy błękitny aksamit, symbolizujący kurtynę skrywającą szaleństwo. Podobny związek opozycji odnosi się do postaci męskich z którymi Jeffrey ma do czynienia. Upadła (dosłownie) figura ojca zostaje zastąpiona dwoma wzorcami – przykładnego detektywa Williamsa, ojca Sandy, statecznego, rozsądnego ale silnego i zdecydowanego w działaniu, hołdującego tradycyjnym wartościom i zasadom, oraz kwintesencję zepsucia, zwyrodnialca, zboczeńca i sadystę Franka, brawurowo zagranego przez genialnego w swojej kreacji Dennisa Hoppera . Jeffrey zdecydowanie odrzuca przerażającą go figurę Franka, jednak w relacjach z Dorothy odkrywa w sobie niebezpieczny pociąg do amoralnych zachowań, który go niepokoi i z którym musi się uporać, by wrócić do normalnego, przyzwoitego życia. Te męskie postacie są obrazami Superego i Id Jeffreya, a on sam musi dokonać wyboru, czy ulegnie swoim popędom, czy jednak zwycięży jego przyzwoitość i zdrowy rozsądek. Jak pokazuje finał – nawet właściwy wybór nie gwarantuje całkowitego uwolnienia się od raz zasmakowanego, zakazanego owocu. Drozd, będący w filmie symbolem dobra i miłości trzyma w dziobie znanego z pierwszej sceny robaka. Czy jest to obraz jego zwycięstwa nad zepsuciem, czy może jednak pragnienie zakosztowania jeszcze odrobiny bezwstydnej przyjemności? Właśnie ta podróż w zakamarki podświadomości najbardziej zbliża film Lyncha do horroru. Intensywna symbolika z pogranicza psychoanalitycznych skojarzeń każe nam patrzeć na dzieło Lyncha jak na sen, co jest zresztą charakterystyczne dla filmografii autora „Głowy do wycierania”, i co najbardziej zbliża twórczość autora do gatunku kina grozy.

Lynch bawi się z widzem, starając się, by również i on pragnął podążać mroczną drogą Jeffreya. Nieprzypadkowo sceny dziejące się w normalnym świecie trącą irytującą banalnością. Wnętrza domów są urządzone bez gustu, pełne tandetnych bibelotów, utrzymane w kolorystyce kiczowato pastelowej, podobnie jak sukienki Sandy. Postacie rażą sztucznością charakterystyczną dla telenoweli czy filmów reklamowych, ich dialogi są śmiesznie drętwe. Sceny spotkań Jeffreya i Sandy przywodzą na myśl filmy typu „Grease”. Sprawia to, że tym bardziej pragniemy wraz z Jeffreyem przenieść się do tego innego, intrygującego świata, do którego symbolicznym kluczem jest odnalezione przez chłopaka, odcięte ludzkie ucho – pierwszy element pozornej zagadki kryminalnej. Pogrążamy się w tym świecie na początku jako podglądacze, naiwnie wierząc za Jeffreyem, że ukryci w ażurowej szafie jesteśmy bezpieczni i możemy zaspokoić nieprzyzwoitą ciekawość. Wkraczając w zwyrodniałą rzeczywistość nocy, Lynch zmienia kolorystykę i sposób filmowania. Przeważają ciemne kadry, przestrzeń tonie w cieniach, wnętrza są mroczne, niedoświetlone, utrzymane w kolorystycznym kluczu brudnych brązów i ciemnych zieleni. Kontrastem bywają ostre plamy jaskrawej czerwieni i schizofrenicznego błękitu, podkreślając teatralność wizji. Postacie tutaj są żywe i niezwykle impulsywne. Ten świat przeraża, ale pociąga. Scena brutalnego gwałtu Franka na Dorothy jest emocjonalnym Mount Everestem filmu, policzkiem wymierzonym widzowi – ciągnąca się w nieskończoność, męcząca, odpychająca, wręcz groteskowo wstrętna, jednocześnie hipnotyzuje i nie pozwala odwrócić wzroku. Od tego momentu wiemy, że przekroczyliśmy granicę, za którą nie będzie już bezpiecznie. Wciągając w ten świat obłędu, Lynch kpi z nas, wiedząc, że pragniemy się w nim zagłębić, jednak przyjdzie moment, kiedy będziemy pragnęli z niego uciec, uwolnić się od chorej wizji, wrócić do bezpiecznej przystani spokojnego, zwyczajnego, jasnego domu. Rozwiązanie akcji, udające tylko sensacyjny finał kryminalnej intrygi, przypomina wręcz senny koszmar, a ukazany świat w tym momencie wydaje się tak nierealny, iż można odnieść wrażenie, że nasz bohater za chwilę powinien się po prostu obudzić. Następujące później sielskie sceny zamykające dzieło, dają tylko pozorne wrażenie wytchnienia. Wiemy, że porządek został poważnie zaburzony, a spokój jest już tylko ułudą.

„Blue Velvet” jest filmem, który jednych może drażnić, innych zachwycać – niemniej nie umknie szybko z pamięci. To seans, który się pamięta. Zacierają się szczegóły nieistotnej tak naprawdę sensacyjnej anegdoty, żywe jednak pozostają mroczne obrazy oraz złowieszczy, ale uwodzicielski nastrój. Lynch, niczym Wergiliusz, przeprowadza widza przez Piekło, nie daje jednak złudzeń, że po tej podróży pozostaniemy tacy sami. Dotknięcie zła pozostawia ślady. Podróż w odmęty własnej podświadomości to jeden z ulubionych motywów filmografii twórcy „Zagubionej autostrady”. Podobnie, jak rozdarcie pomiędzy pragnieniem dobra a pożądaniem mroku. Droga Jeffreya przypadnie później w udziale nieszczęsnej Laury Palmer z „Twin Peaks”, Freda/Pete’a z „Zagubionej autostrady”, czy Betty z „Mullholland drive”. Można więc nazwać „Blue Velvet” opus magnum Davida Lyncha, źródłem jego późniejszych pomysłów fabularnych i inscenizacyjnych, genialnie rozwijanych w kolejnych dziełach mistrza „mroku i tajemnicy”. To też pierwszy film, gdzie malarska wizja twórcy „Inland Empire” zespala się w nierozerwalną całość z nastrojową muzyką Angela Badalamenti, który od tej pory będzie towarzyszył Lynchowi we wszystkich podróżach po piekłach ludzkiego umysłu. Podróżach, które pociągną za sobą rzesze wielbicieli, którzy wraz z Jeffreyem podążać pragną tropem odciętego ucha, po miejscach, gdzie ukrywają się robaki.

Screeny

HO, BLUE VELVET HO, BLUE VELVET HO, BLUE VELVET HO, BLUE VELVET HO, BLUE VELVET HO, BLUE VELVET HO, BLUE VELVET HO, BLUE VELVET

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ złowieszcza atmosfera koszmarnego snu
+ zabawa z widzem
+ wizualne piękno scen
+ muzyka

Minusy:

- film hermetyczny, nie dla widza lubiącego klasyczną intrygę

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -