Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SHREW'S NEST a.k.a Musarañas

SHREW'S NEST a.k.a Musarañas

Shrew's Nest

ocena:8
Rok prod.:2014
Reżyser:Juanfer Andrés, Esteban Roel
Kraj prod.:Hiszpania
Obsada:Macarena Gómez, Nadia de Santiago, Hugo Silva
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Mocny, brutalny, non stop trzymający w napięciu, co więcej, nieustanie skłaniający do zadawania pytań film, bez dwumetrowego zamaskowanego psychopaty czy hord monstrów z samego dna piekła – czy we współczesnym kinie grozy coś takiego jest możliwe? Okazuje się, że tak, wystarczy... zawarty w scenariuszu świetny pomysł na opowieść z intrygującymi, niekoniecznie wielopłaszczyznowymi, za to z zaangażowaniem zagranymi postaciami. Jeśli straciliście wiarę w możliwości oddziaływania filmowej makabry, szczerze polecam seans hiszpańskiego „Musarañas” autorstwa debiutantów Juanfera Andrésa i Estebana Roela.

Hiszpania, lata 50. ubiegłego wieku. W jednej z kamienic mieszkają dwie siostry – starsza Montse jest cenioną krawcową specjalizującą sie w damskiej garderobie, kilkanaście lat młodsza Niña pomaga w pobliskim sklepie. Pewnego dnia do ich mieszkania dostaje się ranny mężczyzna. Montse wiedziona chrześcijańskim obowiązkiem postanawia zaopiekować się nieznajomym. Niña ostrzega go jednak, iż dobre intencje siostry to pozory, tak naprawdę jej celem jest, by mężczyzna już nigdy nie opuścił mieszkania dwóch przebywających w nim kobiet.

Powyższe streszczenie to tylko fabularna osnowa, którą hiszpańscy filmowy wypełnili mnóstwem niezwykle ciekawych i świetnie się dopełniających wątków. Najważniejszym z nich są relacje dwóch sióstr. Starsza, zdecydowanie nadopiekuńcza i bardzo religijna, na dodatek cierpiąca na agorafobię stara się uchronić młodszą, choć już dorosłą, przed wszystkimi niebezpieczeństwami czyhającymi na ledwie osiemnastoletnia dziewczynę. Niña kocha Montse, ale buntuje się przeciwko więzieniu jej w mieszkaniu. Nie rozumie także, dlaczego siostra tak nienawidzi mężczyzn. Pikanterii całej sytuacji przydaje to, iż Montse nie stroni od kar cielesnych wymierzanych młodszej Niñie.

Owa codzienność, dla nas niekoniecznie normalna, dla bohaterek zwyczajna, zostaje dramatycznie zakłócona przez pojawienie się w ich mieszkaniu dość ciężko rannego mężczyzny (niefortunny wypadek na schodach). Eskalacja konfliktu między Montse a Niñą – pierwsza zakochuje się w nieznajomym, druga zaczyna domyślać się, iż miłość starszej więcej ma wspólnego z obsesją niż szczerym uczuciem – doprowadza do otwartej wojny, w której pierwsze skrzypce grać będzie przemoc. Co więcej, kolejne odsłony antagonizmu między kobietami oraz maniakalna chęć odseparowania mężczyzny od świata zewnętrznego rzucą światło dzienne na pełną bólu i cierpienia przeszłość kobiet. Tajemnice związane z rodzicami sióstr, dotąd skrzętnie skrywane przez starszą, dla młodszej staną się prawdziwym szokiem.

„Musarañas” jest więc opowieścią o miłości, zdradzie, nienawiści, a także o różnego rodzaju fobiach i maniach. Jednak hiszpańscy twórcy cały czas starają się unikać fabularnych schematów, a tym samym nie pozwalają nam traktować wyżej wymienionych tematów tak, jak przyzwyczaiło nas do tego kino mainstreamowe. Z drugiej strony film nie ma w sobie nic z dziwaczności, „Musarañas” zrealizowany został w sposób jak najbardziej tradycyjny odwołując się do znanych od początków kina technik narracyjnych. Po prostu w przekazie niezwykle popularnych motywów innym jego elementom nadano akcenty (siostrzana zazdrość o względy tego samego mężczyzny wcale nie jest taka jednoznaczna, jak to na początku wygląda), niektóre zaś przedstawiono w bardzo ciekawych kontekstach (ortodoksyjny katolicyzm i patriarchalny model rodziny).

Gdzie w tym wszystkim emocjonująca, momentami wręcz rodząca fascynację groza? Jeśli chcielibyśmy poszukać podobieństw w „Musarañas” do innych tekstów kultury, na pewno znaleźlibyśmy je w twórczości Stephena Kinga. Fanatyzm religijny i pragnienie permanentnego panowania nad umysłem podopiecznej mamy w „Carrie”. Znowu sprowadzenie mężczyzny do roli istoty całkowicie zależnej od kobiety jest w „Misery”. Ale powieści Kinga to tylko exemplum dające rozeznanie, z jakim typem grozy będziemy mieli do czynienia w filmie Andrésa i Roela. „Musarañas” to utkana z mnóstwa kapitalnych scen historia przemiany filigranowej i nieustannie przerażonej kobiety w potwora. W pewnym bowiem momencie jasnym staje się, iż Montse chcąc zapanować nad swoimi lękami, a także trzymać jak najbliższej przy sobie siostrę i nieznajomego, będzie musiała zacząć zabijać. I wtedy historia z pogranicza dramatu psychologicznego i thrillera przeradza się w kipiącą od emocji makabrę.

Filmowa opowieść nie miałaby takiej siły oddziaływania, gdyby realizatorzy nie zadbali o odpowiednio działającą na zmysły oprawę wizualną. W przypadku „Musarañas” było to szczególnie trudne zadanie, ponieważ niemalże całą opowieść zamknięto w czterech ścianach mieszkania dwóch bohaterek (starsza z powodu fobii nie wyściubia z niego nosa). Już w pierwszych minutach filmu daje się zauważyć, iż scenografowie wykonali kawał świetnej roboty – dzięki kliku wędrówkom kamery po pokojach bohaterek bardzo dużo można powiedzieć o nich samych. Dzięki odpowiednio dobranemu oświetleniu oraz starannie przemyślanym ujęciom duetowi reżyserskiemu udała się niesamowita – to samo miejsce raz wydaje się przytulnym, urządzonym kobiecą ręką pokojem, kiedy indziej zaś miejscem kaźni rodem z sennego koszmaru.

Budowanie niezwykle sugestywnej i wiarygodnej, co ważne – także pełnej intrygujących znaczeń przestrzeni dla wydarzeń nie czyni z filmu Andrésa i Roela opowiastki ładnej, gładkiej, ale pozbawionej tak niezbędnej kinu grozy zadziorności. Co więcej, podobnie jak w innym filmie o przemianie człowieka w bestię – „Lśnieniu” Stanley’a Kubricka – jest jej o wiele więcej niż w setkach horrorów przepełnionych beznadzieje umotywowanym bestialstwem. Tak jak autorowi „Mechanicznej pomarańczy”, tak i hiszpańskim debiutantom grozę udało się pozyskać ze świetnie pomyślanemu, doskonale rozpisanemu, a przede wszystkim kapitalnie odegranemu procesowi metamorfozy głównej bohaterki. To jej zdominowane przez lęki zachowanie, rozstrojenie, wreszcie ewidentne szaleństwo nadają rytm całemu filmowi. Nic więc dziwnego, iż w finał ogląda się na jednym wdechu, nie tylko dzięki zawartemu w nim ładunkowi napięcia, ale także przez kapitalnie wkomponowany w fabułę „twist” oraz czyniącym fabułę iście elektryczną „wycieczkom” w przeszłość.

Nietaktem byłoby niepoświęcenie choćby kilku słów aktorom występującym w „Musarañas”. Bez ich talentu i zaangażowania hiszpański film byłby tylko kolejną opowiastką z dreszczykiem, którą zaraz po obejrzeniu zapomina się. Na szczególne oklaski zasługuje kreacja Macareny Gómez. Ona kradnie show pozostałym artystom, ale to jej w udziale przyszło zagrać najważniejszą postać. Hiszpanka doskonale poradziła sobie z wiarygodnym przedstawieniem kogoś, kto ulega przemianie. Z drugiej strony w jej kreacji nie ma ani grama fałszu i szarży. Dzięki temu dokonuje się rzecz bardzo ważna – nie odbieramy bohaterki w sposób jednoznaczny. Budzi ona nasz wstręt, na pewno grozę, ale mamy też świadomość tego, iż jej osobowość, charakter, fobie i obsesje ukształtowane zostały przez wypełnione bólem i cierpieniem życie. I to wszystko hiszpańskiej aktorce udało się zawrzeć w postaci Montse.

„Musarañas”, podobnie jak „Lokator” Polańskiego, to film, który po seansie chce obejrzeć się natychmiast raz jeszcze. Wszystkie elementy filmowej układanki scala w przerażającą całość dopiero ostatnie kilkadziesiąt sekund projekcji. I chociażby dlatego, dla tej ekscytacji towarzyszącej seansowi od początku do fantastycznego, a zarazem mrożącego krew w żyłach finału, warto ten film zobaczyć. Obcowaniem z „Musarañas” usatysfakcjonowani będą również ci, którzy w kinie szukają czegoś więcej niż tylko mocnych wrażeń. W opowieści Andrésa i Roela nie brakuje bowiem interesujących kontekstów, symboli i metafor (wątek historyczny, symbole religijne, związki z tragedią antyczną), które czynią opowieść wielowymiarową a tym samym zapadającą głęboko w pamięć.

Screeny

HO, SHREW'S NEST a.k.a Musarañas HO, SHREW'S NEST a.k.a Musarañas HO, SHREW'S NEST a.k.a Musarañas HO, SHREW'S NEST a.k.a Musarañas HO, SHREW'S NEST a.k.a Musarañas HO, SHREW'S NEST a.k.a Musarañas HO, SHREW'S NEST a.k.a Musarañas HO, SHREW'S NEST a.k.a Musarañas

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kapitalna, trzymająca w napięciu i zaskakująca historia
+ intrygujące, choć zamknięte w czterech ścianach mieszkania miejsce akcji
+ kapitalna rola Macareny Gómez
+ nieustanie zmusza do myślenia
+ opowieść w bogata w znaczeniowe niuanse czyniące film jeszcze ciekawszym
+ niemała, ale idealnie odmierzona dawka makabry

Minusy:

- postacie drugoplanowe – Niñy i Cralosa – nie drażnią, ale można było uczynić je jeszcze ciekawszymi

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -