Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:POLTERGEIST (remake)

POLTERGEIST (remake)

Poltergeist

ocena:4
Rok prod.:2015
Reżyser:Gil Kenan
Kraj prod.:USA
Obsada: Sam Rockwell, Rosemarie DeWitt, Saxon Sharbino, Kyle Catlett, Kennedi Clements, Jared Harris
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Poltergeist” Hoopera i Spielberga naprawdę straszył. Był to jeden z pierwszych horrorów, jakie oglądałem na VHS. Bohaterowie od razu przekonywali do siebie, dzięki czemu z jeszcze większym przejęciem śledziło się ich perypetie. I efekty specjalne, i umiejętnie dawkowane napięcie sprawiały, iż klaun, kościotrupy z basenu czy przydomowe drzewo mogły śnić się po nocach (i zapewne na przełomie lat 80. i 90. wielu się śniły). Kreacje Heather O'Rourke i Zeldy Rubinstein sprawiły, że ich postacie to dzisiaj niemalże ikony popkultury. I co tu dużo pisać, Hooper i Spielberg (z wiadomych względów zwłaszcza ten drugi) to mistrzowie opowiadania obrazem. Mając we krwi techniki narracje, idealnie wykorzystali je, by zawładnąć gustami i oczekiwaniami odbiorców. A że jeszcze „między wierszami” potrafili poddać miażdżącej krytyce american dream i ekspansywny kapitalizm, tym większa chwała im się należy. Jako że od kilku lat zalewani jesteśmy przez remake’i, kwestią czasu było powstanie nowej wersji „Poltergeista”. Reżyserowanie powtórki kultowego horroru złożono na barki Gila Kenana, autora całkiem sympatycznego filmu animowanego o dość wymownym tytule „Monster House”.

Z powodu redukcji etatów Eric Bowen traci dobrze płatną pracę. Wraz z żoną i trójką dzieci zmuszony jest do przeprowadzki na spokojne, choć niecieszące się renomą przedmieścia. Początkowo bohaterowie starają się szukać pozytywów w niechcianych przenosinach. Jedynie nadwrażliwy syn czuje, iż w ścianach jego nowego domu tkwi jakaś złowroga moc. Rodzice ignorują także opowieści najmłodszej córki o niewidzialnych ludziach, którzy zamieszkują ich lokum. Dopiero kiedy dziewczynka znika, rodzice uświadamiają sobie, iż trafili między mury przeklętego budynku.

Nie powiem, początek filmu Gila Kenana ogląda się z umiarkowaną przyjemnością. W inscenizacji widać wpompowane w film prawie 40 milionów dolarów, przekonują także miejsce, bohaterowie oraz sytuacja w jakiej się znaleźli. W nowym „Poltergeiście” kontekstu ekonomiczno-społecznego nie wykłada się między wierszami tak jak w oryginale – tu wprost mówi się o kryzysie, redukcjach i niespłaconych ratach kredytu. Bowenowie nie mogą korzystać z zablokowanych kart płatniczych, a zamieszkać muszą w domu położnym niemalże pod przewodami wysokiego napięcia. Ale to wszystko uwiarygodnia historię i występujące w niej postacie. Ciekawie jest także, kiedy dzieciaki zaczynają się zmagać z nadprzyrodzonymi bytami. Nadwrażliwy chłopiec boi się dosłownie każdego szelestu, jego siostra, rezolutna kilkulatka, tak jak Carol Anne Freeling w filmie Hoopera, daje się oczarować tajemniczym, niewidzialnym „przyjaciołom”.

Dalej jest już tak samo jak w pierwowzorze, tyle że szybciej, bo niemalże teledyskowo, ale przez to bez dramatyzmu, klimatu i wyrazistych postaci takich jak chociażby Tangina Barrons. Cyfrowe efekty specjalne uczyniły z historii Gila Kenana plastykową wydmuszkę. Co gorsza, twórcy nowego „Poltergeista”, ukazując świat, w którym znalazła się porwana przez duchy dziewczynka, dali wyraźnie do zrozumienia, iż nie wierzą w wyobraźnię współczesnego widza. Ten ma tylko konsumować to, co wyłożone jest w sposób prosty i dosłowny. Kiedy na scenie pojawia się spec od wszelakich bytów nie z tego świata - Carrigan Burke fatalnie zgrany przez Jareda Harrisa (to kolejna po „The Quiet Ones” „położona” rola w horrorze) – widomo jak skończą się perypetie Bowenów. Gość bowiem emanuje pewnością siebie, dowcipkuje i cały czas sprawia wrażenie, jakby wziął się z innej bajki, takiej, gdzie zamiast ze złośliwymi mocami, potyka się z niesfornymi dwunastolatkami. Zresztą właśnie chyba tacy widzowie – trochę starsze dzieciaki, które z rodzicami pamiętającymi film Hoopera i Spielberga pójdą weekendową porą do kina – musieli być tzw. grupą docelową, w którą mierzyli producenci. Jest trochę strasznie, odrobinę moralizatorsko (tylko zjednoczona rodzina może przezwyciężyć kłopoty – te prozaiczne, i te nadnaturalne), chwilami zabawnie (wiewiórka wzięta za monstrum z piekła rodem) i właśnie ku uciesze małolatów gadżeciarsko (bohaterowie zaświaty eksplorują za pomocą drona sterowanego tabletem).

Duży jak na horror budżet znajduje swoje odzwierciedlenie w wizualnej stronie filmu, dlatego też nowej wersji „Poltergeista” do kategorii filmowych szrotów zaliczyć nie można. Z drugiej strony brak choćby krztyny oryginalności i wykorzystanie do konstrukcji filmu fabularnych klocków, z których zbudowano dotychczas setki horrorów, dowodzą, iż nowa wersja historii Hoopera i Spielberga miała być niczym innym jak cynicznym skokiem na kasę. Dlatego seans tego całkowicie zbędnego filmu radzę sobie odpuścić.

Screeny

HO, POLTERGEIST (remake) HO, POLTERGEIST (remake) HO, POLTERGEIST (remake) HO, POLTERGEIST (remake) HO, POLTERGEIST (remake) HO, POLTERGEIST (remake) HO, POLTERGEIST (remake)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezły początek
+ dobrze obsadzona, wiarygodna Kennedi Clements
+ praca kamery

Minusy:

- im dalej, tym robi się bardziej familijnie i bajkowo
- cyfrowe efekty specjalne
- wszystko w filmie Kenana wyłożone jest wprost, niemalże łopatologicznie
- Jared Harris

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -