Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HARBINGER DOWN

HARBINGER DOWN

Harbinger Down

ocena:5
Rok prod.:2015
Reżyser:Alec Gillis
Kraj prod.:USA
Obsada:Lance Henriksen, Matt Winston, Camille Balsamo, Giovonnie Samuels, Winston James Francis
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Akcja najnowszego horroru z Lancem Henriksenem rozpoczyna się w 1982 roku. I nie jest to przypadek, bo jak się później okaże „Harbinger Down” ma bardzo wiele wspólnego z filmem, który na początku lat 80. miał swoją premierę. Chodzi o jeden z najsłynniejszych horrorów wszech czasów, arcydzieło autorstwa Johna Carpentera, „The Thing”.

Po dramatycznym prologu rozgrywającym się 1982 roku akcja z przestrzeni kosmicznej przenosi do czasów współczesnych. Na Alasce kilkoro naukowców wynajmuje kuter rybacki, który przewieźć ma ich na Morze Barentsa. Tam przy użyciu najnowocześniejszej aparatury czworo pracowników naukowych badać ma wpływ efektu cieplarnianego na życie wielorybów. Walenie wszystkich przestają interesować, kiedy do ładowni kutra trafia wielka bryła lodu ze znajdującymi się wewnątrz niej szczątkami sowieckiego statku eksplorującego przestrzeń wokół Księżyca. Szybko okazuje się, iż wrak oprócz zwłok radzieckiego kosmonauty musiał skrywać coś jeszcze, żywą istotę, obcą, która potrafi pośród lodów Morza Barentsa unieruchomić kuter i zacząć zabijać członków jego członków.

„Herbinger Down” to coś więcej niż tylko inspiracja genialnym filmem Carpentera, to hołd złożony opowieści, którą uznaje się za kamień milowy kina gatunkowego. Szkoda tylko, że szacunek ów wyrażono produkcją daleką od doskonałości, by nie powiedzieć słabą. Pomysł na film miał Alec Gillis niezły, bo przecież „pożyczony” od mistrza Carpentera – odciąć od świata grupę ludzi i kazać im walczyć zarówno z ekstremalnymi warunkami atmosferycznymi jak i z krwiożerczym, pasożytującym na człowieku monstrum (u Carpentera pracownicy stacji badawczej skakali jeszcze sobie do oczu, bo nie wiedzieli, kto z nich jest jeszcze człowiekiem, a kto potworem udającym istotę ludzką). Jego realizacja nie udała się z dwóch powodów . Pierwszym jest brak wiarygodnych i pełnokrwistych bohaterów, w których perypetie byśmy się zaangażowali. Ich tak naprawdę nie ma, bo jedynym zadaniem jakie filmowym postaciom z „Harbinger Down” przydzielono, to pchanie akcji do przodu i efektowne zejście w zaplanowanym przez realizatorów momencie. Zaś drugi to podporządkowanie historii pędzącej na złamanie kark akcji. Gillis nie bawi się w różnicowanie tempa, by tym sposobem budować napięcie. Nawet nie stara się grać na emocjach widzów kreacją unikalnego klimatu czy budowaniem intrygujących kontekstów. Za nic ma suspens, nie wierzy w wyobraźnię widza, która podsycana niepokojącymi przekazem potrafi bardziej wstrząsnąć widzem niż „tony” nijak umotywowanego bestialstwa. Cały świat przedstawiony filmu Gillisa jest toporny, kwadratowy, nieforemny i jakby wycięty kartonu. Irytuje zarówno filmowa przestrzeń „klejona” w studiu, przez co niewiarygodna i sprawiająca wrażenie styropianowej (czego przykładem jest finał), jak i nieskładność opowiadanej przez Gillisa historii (dziwaczny montaż, wykorzystanie prymitywnego chwytu deus ex machina - wątek rosyjskiej agentki).

Ale mimo pokaźnej piramidy mankamentów w sposobie prowadzenia narracji jestem pewny, że wśród fanów kina z pogranicza science-fiction i horroru „Harbinger Down” znajdzie niemało widzów, dla których to, co wyżej opisałem, będzie jedynie kilkoma ledwo zauważalnymi rysami na pomniku starej, tradycyjnej roboty przy efektach wizualnych. Bo tak naprawdę „Harbinger Down” został nakręcony nie z potrzeby pokazania odkrywczej i oryginalnej historii, a z chęci udowodnienia, iż można nakręcić film z „analogowymi” efektami specjalnymi bez uciekania się do wszechobecnego dzisiaj CGI. Twórcą filmu jest Alec Gillis, który terminował u legendy Creature FX Stana Winstona, dzięki czemu mógł później przyjmować laury za efekty specjalne w „Death Becomes Her”, „Alien 3”, „Starship Troopers” czy „Jumanji”. Razem z Gillisem przy trikach w „Harbinger Down” współpracowali m.in. Michael Broom i Mike Rotella, spece od efektów, którzy kilka lat wcześniej starali się pokazać siłę animatroniki w ... remake’u „The Thing”. Jak wiadomo, przy realizacji filmu Matthijsa van Heijningena sporo pomysłów, sprzętu i gotowych efektów poszło w odstawkę, by ustąpić miejsca animacjom komputerowym (los filmu mającego przypodobać się targetowi) . Rezultat pracy wspomnianych wyżej „magików” zobaczyć można właśnie w „Harbinger Down”. I co tu dużo gadać, jest na co patrzeć i jest co podziwiać. Monstra, ich wizualizacje, sposób funkcjonowania, a także sceny konfrontacji z ludźmi wyglądają wyśmienicie. Mnóstwo ujęć wygląda jakby żywcem wziętych z wysokobudżetowego kina science-fiction z lat 80. i początku 90., które zapadały w pamięć przede wszystkim dzięki wiarygodnym, bo przygotowywanym z pietyzmem scenografiom, charakteryzacjom i legionem niesamowitych istot.

Trudno mi w tym miejscu w sposób jednoznaczny ocenić wartość filmu Gillisa. Bardzo lubię tego typu historie, bo w tkwi w nich ogromny potencjał, zarówno w sferze chwytów narracyjnych (specyficzny klimat odosobnienia, budowanie napięcia, itd.) jak również w doborze treści (człowiek, by przeżyć w ekstremalnej sytuacji musi pokazać prawdziwego, pozbawionego masek siebie). Ale w „Harbinger Down” budowanie tych „pięter” dzieła filmowego potraktowano po macoszemu, podporządkowując je pokazowi serii oldskoolowych efektów specjalnych. I jeśli komuś miałbym polecić projekcję filmu Gillisa to tylko i wyłącznie miłośnikom niezwykłych, „ręcznie” robionych wizualizacji.

Screeny

HO, HARBINGER DOWN HO, HARBINGER DOWN HO, HARBINGER DOWN HO, HARBINGER DOWN HO, HARBINGER DOWN HO, HARBINGER DOWN HO, HARBINGER DOWN HO, HARBINGER DOWN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysł na film
+ efekty specjalne
+ potencjał tkwiący w koncepcie...

Minusy:

- ... który został zmarnowany
- nieprzekonujące lokacje i scenografie
- nieciekawe postacie
- brak napięcia
- dynamiczna akcja, która nie przykuwa do ekranu
- dziwaczne rozwiązania fabularne i montażowe

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -