Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WOMAN IN BLACK 2: ANGEL OF DEATH, THE

WOMAN IN BLACK 2: ANGEL OF DEATH, THE

Anioł Śmierci : Kobieta w czerni 2

ocena:5
Rok prod.:2014
Reżyser:Tom Harper
Kraj prod.:Wielka Brytania / Kanada
Obsada: Phoebe Fox, Jeremy Irvine, Helen McCrory
Autor recenzji:gościnnie: Michał Jasiński
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Wśród fanów horroru zapewne niejedną twarz rozpromienia radosny uśmiech na widok logo wytwórni Hammer na ekranie. Brytyjskie studio przez lata wyspecjalizowało się w produkcji tanich filmów grozy, trzymających jednak pewien nienaganny poziom artystyczny, charakteryzujących się ciekawą oprawą wizualną i nienajgorszym aktorstwem. Odnosząca swe największe tryumfy w latach 60-ych i 70-ych wytwórnia, wykreowała na gwiazdy światowego formatu takie indywidualności, jak Christopher Lee czy Peter Cushing a do jej kultowych dzieł twórcy filmowi odnoszą się do dziś, czego świetnym przykładem jest twórczość Tima Burtona czy Francisa Forda Coppoli. Po spadku popularności w latach osiemdziesiątych, Hammer zniknął z kinowych ekranów, budując jednak w dalszym ciągu swoją legendę w obiegu telewizyjnym i VHS. Zainteresowanie klasycznym filmem grozy po roku 2000, czego dobitnym przykładem są sukcesy filmów takich, jak „Inni” Alejandro Amenabara czy „Kręgosłup diabła” Guillermo del Toro, podjęto decyzję o reaktywacji wytwórni, czego efektem była stylowa „Kobieta w czerni” Jamesa Wakinsa z 2012 roku.Powodzenie filmu sprawiło, że wytwórnia sięgnęła do innejswojej, charakterystycznej tradycji – kręcenia kolejnych części własnych hitów, co pozwoliło kolejny raz wrócić na ekrany czarnej upiorzycy, śmiertelnie uprzykrzającej życie mieszkańców brytyjskiego miasteczka Crythin Gifford. Z jakim efektem?

To, co rzuca się w oczy przy seansie „Anioła Śmierci” – gdyż taki tytuł otrzymała druga odsłona „Kobiety w czerni”, to starania twórców, by stworzyć dzieło jak najbardziej autonomiczne w stosunku do poprzednika, co sprawia, że nieznajomość oryginału w najmniejszym stopniu nie przeszkadza przy seansie sequela. Nieodparcie ma się jednak wrażenie deja vu, gdyż mimo teoretycznej oryginalności anegdoty, nie opuszcza nas wrażenie, że coś podobnego gdzieś już widzieliśmy.Trąci zapożyczeniem sampomysł wyjściowy, by akcję rozpocząć w Londynie bombardowanym podczas II Wojny Światowej, co stwarza konieczność wywiezienia z miasta dzieci, by bezpiecznie przetrwały najgorszy czas na prowincji.Przywodzi to na myśl ekspozycję „Opowieści z Narni” czy nawet „Piotrusia Pana : Wielkiego powrotu”. Oczywiście nieszczęsna latorośl z naszego filmu nie trafia ani do bajecznej Narni ani tym bardziej do Nibylandii, lecz wprost do upiornej posiadłości Eel March, w której nikt przyzwoity zapewne nie miałby sumienia zostawić nawet wojennych jeńców. W następnej kolejności mamy powidoki ze wspomnianych już hitów kina grozy – „Innych” czy „Sierocińca” Juana Antonio Bayona, często na tyle silne, iż odnosi się wrażenie, że z ciemności wyłoni się nagle histeryczna Nicole Kidman. Zamiast niej pojawia się jednak znana nam już, złośliwa maszkara w czarnych woalach, która za swój pośmiertny cel stawia sobie dokuczanie każdemu żyjącemu bliźniemu, który zanadto zbliży się do jej nieszczęsnego domostwa. Tak będzie i tym razem. Duch to dobrze ułożony, więc postępuje według wszelkich prawideł filmowej egzystencji – najpierw nieznośnie skrzypi i dudni, następnie nieśmiało wyłania z mroku – prawie zawsze za plecami potencjalnego obserwatora, by na koniec uderzyć z pełnym impetem i pokazać, na jakie złośliwości na prawdę go stać. Kolejność działań martwej jejmości jest w pewnym stopniu usprawiedliwiona, gdyż jak odkrywają żywe ofiary ataków – upiór żywi się ich strachem i traumami, a te, jak wiadomo, tym są trwalsze i silniejsze, im systematyczniej budowane i utrwalane. Słowem – objawienie się od razu pierwszej nocy i doprowadzenie do zawału wszystkich gości byłoby mało ekscytujące dla gospodyni Eel March. Nieszczęsna, musi się niestety karmić wyłącznie strachem swoich filmowych towarzyszy, gdyż z obytej z filmem grozy widowni raczej pożywki mieć nie będzie. Dziwną przypadłością dzieła Toma Harpera jest fakt, iż mimo doskonałych komponentów finalny obraz nie spełnia swojej podstawowej funkcji – prawie zupełnie nie straszy.

Wśród składników tej smutnej produkcji grzechem byłoby nie docenić pracy twórców oprawy wizualnej filmu - scenografa i operatora. Filmowa posiadłość stworzona została z takim pietyzmem, iż prawie odczuwamy panującą w niej wilgoć, ziąb i zaduch. Zmurszałe tapety na zagrzybionych ścianach nieomalże trują nas swoją zepsutą wonią. To samo dotyczy zbutwiałych podłóg i starych okien, które w całości trzymajedynie gruba warstwa brudu. Nie brak tu również charakterystycznych dla nawiedzonych domów rekwizytów w rodzaju starej kołyski czy koszmarnych zabawek, którymi bawić by się mogły chyba tylko dzieci Tima Burtona. Upiornie jest również na zewnątrz domostwa. Będąc jednak wrażliwym na turpistyczne piękno, można upajać się bez końca tonącą w mgłach, bujną listopadową roślinnością, która zieleni się chyba tylko, kiedy zgnije. Wszystko to utrzymane w zimnych barwach szarobłękitnych zdjęć Georga Steela, który spokojnie i powoli prowadzi kamerę po tym zmartwiałym krajobrazie. W taknieprzyjaznym świecie filmowe postacie wyglądają jak zagubione we mgle dusze, a tytułowa Kobieta w czerni wyróżnia się z tego towarzystwajedynie nieco bardziej upiorną fizjonomią i oczywiście żałobną garderobą.W tej smutnej gromadce tylko niewinna twarz Phoebe Fox, grającą główną „żywąrolę”, zdaje się wnosićodrobinę ciepła i otuchy swoim uśmiechem a’la Amelia. W toku akcji dowiadujemy się jednak, że jest to jedynie dobra mina do złej gry, a serdeczna pani Parkins ukrywa tajemnice tak gorzkie, że szybko staje się ulubionym gościem tytułowego widma. Traumy to zresztą w większym lub mniejszym stopniu domena wszystkich bywalców filmowej rzeczywistości, a odrobiny szczęścia czy radości nie znajdziemy w Crythin Gifford, chociaż byśmy zamiast świec mieli stadionowe halogeny. Tym też nowe dzieło Hammera wyróżnia się na tle innych obrazów grozy – przeraża nie tyle filmowymi sztuczkami charakterystycznymi dla gatunku, lecz przede wszystkim grzęzawiskiem ludzkiego nieszczęścia. To obraz smutny i przygnębiający, tym bardziej, że skądinąd sympatyczne postacie zdają się być bezbronne wobec spotykających je bożych dopustów. Przyznać jednak trzeba, iż nie umiejący zadbać o siebie bohaterowie znajdują siły, by walczyć o swych współtowarzyszy, dzięki czemu nie tracą naszej przychylności.Kunszt aktorski jest w filmie wyrównany i zgodnie z hammerowską tradycją, trzyma przyzwoity poziom, chociaż trudno tu dopatrywać się następców wielkich gwiazd brytyjskiej wytwórni. Odrobinę więcej charyzmy wykazuje tu pozornie twarda, oschła i niewzruszona pani Hogg w interesującej kreacji Helen McCrory, za mało to jednak, by na dłużej przykuć uwagę widzów do ekranu. Urocza para protagonistów o słodkich twarzyczkach Phoebe Fox i Jeremyego Irvina potrafi zdobyć sympatię widza, nie potrafi jednak trwale przejąć swoim losem i zdobyć naszego współczucia, co niestety jest największym grzechem każdej fabuły.

Reasumując – współczesny wielbiciel filmowej grozy może poczuć spory niedosyt po seansie „Anioła śmierci”, niemniej usatysfakcjonowani powinni pozostać fani mrocznych, romantycznych pejzaży, gdyż niedostatki fabuły wynagrodzi im doskonale wykreowana, filmowa rzeczywistość. To świat, w którym z masochistyczną przyjemnością warto się zanurzyć, rozkoszować jego mrokiem i listopadową aurą. Podróży tej nie psują aktorzy ani opowiadana historia, niemniej gdyby reżyser Tom Harper potrafił emocjonalnie zaangażować widza w opowiadaną historię w taki sposób, jak estetycznie uwodzą twórcy zdjęć czy scenografii, mielibyśmy do czynienia z horrorem doskonałym. W tym przypadku mamy seans filmu, który porównać można do jesiennego spaceru po starym cmentarzu we mgle -cmentarzu, na którym jednak nie ma żadnych duchów.

Screeny

HO, WOMAN IN BLACK 2: ANGEL OF DEATH, THE HO, WOMAN IN BLACK 2: ANGEL OF DEATH, THE HO, WOMAN IN BLACK 2: ANGEL OF DEATH, THE HO, WOMAN IN BLACK 2: ANGEL OF DEATH, THE HO, WOMAN IN BLACK 2: ANGEL OF DEATH, THE HO, WOMAN IN BLACK 2: ANGEL OF DEATH, THE HO, WOMAN IN BLACK 2: ANGEL OF DEATH, THE HO, WOMAN IN BLACK 2: ANGEL OF DEATH, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ doskonała oprawa wizualna
+ upiorne piękno przedstawionego świata
+ przyzwoite aktorstwo

Minusy:

- brak emocjonalnego zaangażowania w losy bohaterów
- fabularne kalki
- film bardziej ponury niż straszny

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -