Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FANGS

FANGS

Noc nietoperzy

ocena:3
Rok prod.:2002
Reżyser:Kelly Sandefur
Kraj prod.:USA
Obsada:Corbin Bernsen, Tracy Nelson, Whip Hubley, Katie Stuart, Lukas Behnken, Michael Gregory, Tony Longo
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Człowiek kontra natura — nieokiełznana, przerażająca, która skacze nam do gardła. Czego się boimy? Agresywnych dzikich zwierząt oraz takich, których zachowania nie jesteśmy w stanie przewidzieć, a są dla nas potencjalnym zagrożeniem. Mieszkaniec miasta ma dobrze – o ile jego sąsiad nie trzyma w mieszkaniu rottweilera. Sytuacje, których w „realu” nie chcielibyśmy przeżyć, za to chętnie oglądamy na małym i dużym ekranie, co jest doskonałą pożywką dla kreatywności twórców. To dzięki nim nad morzem czy oceanem jesteśmy narażeni na atak rekina, w jeziorze może pojawić się olbrzymi aligator. Wypoczywając nad wodą, również nie chcielibyśmy spotkać stada piranii. W mieście, o ile nie jest to King Kong lub Godzilla, napotykamy różne zwierzęta. Zagrożenie może nadejść wraz ze stadem szczurów, także ze strony owadów – roju os lub wyjątkowo agresywnych pszczół, czy też zwierząt, które żyją w pobliżu człowieka, ale nie da się nich udomowić, jak nietoperze.

Nasi mali, latający krewniacy są negatywnymi bohaterami „Fangs”. W spokojnym miasteczku dochodzi do serii tajemniczych zgonów. Początkowo miejscowy szeryf wbrew faktom uznaje, że ludzie umierają z przyczyn naturalnych. Zmasakrowane zwłoki sugerują brutalne morderstwa. Policjantka Ally Parks oraz John Winslow, miejscowy weterynarz, o zabójstwa obwiniają wyjątkowo agresywne zmutowane nietoperze, które uciekły z laboratorium znajdującego się w lokalnej szkole.


Pierwsze sceny obrazu zapowiadają film, który bawić może jedynie fanów taniego horroru klasy B. To moment uwolnienia nietoperzy przez dwie niezbyt rozgarnięte dziewczyny – sztampowy aż do bólu. Później jednak obraz przybiera nieco inną formę. Po kolei. To obraz, który nie straszy i to nie jest jego najważniejszym celem, ale dobra zabawa przez półtorej godziny z lekkim dreszczykiem mrocznej emocji. Jego twórcami są Kelly Sandefur (reżyseria) i Jim Geoghan (scenariusz). Panowie słyną raczej z seriali i filmów familijnych przeznaczonych dla młodzieży. Choć pierwszy z nich ma na swoim koncie horror „Zamieszkały” („Inhabited”) nakręcony rok po „Fangs” (również dozwolony dla niepełnoletniej widowni). Taka ekipa nie mogła oczywiście zagwarantować krwawego widowiska. Niestety nie zapewniła również ciekawego obrazu. Panowie zapewne naoglądali się rozmaitych obrazów „animal attack” i jako dobrzy rzemieślnicy postanowili z różnych schematów fabularnych zawiązać intrygującą fabułę. Zmutowane stwory jako punkt wyjścia. Walkę z nimi podejmują dwie dzielne osoby. Akceptuję, zwłaszcza pewne nawiązania do klasyków, ale później, (spojler) nieuczciwy biznesmen, przekupna władza i lokalna impreza, która obowiązkowo zostanie zaatakowana przez nietoperze. W sumie nie zdradzam nic istotnego, bo wszystko można przewidzieć już około dwudziestej minuty seansu. Zgadnijcie, czy pojawi się wątek romantyczny?

Pomimo krytyki, której nie szczędzę, obejrzałem cały film i nie byłem po tym wydarzeniu jakoś szczególnie poirytowany, czyli nie taki straszny diabeł jak go na razie maluję. Scenariusz jest w wielu miejscach niedopracowany, ale za to gwarantuje w miarę dobrą sposobność, aby dynamicznie poprowadzić akcję. Dzięki temu seans nie nuży, choć nieco irytuje wspomniana wcześniej przewidywalność. Twórcy mają doświadczenie w obrazach lekkich, łatwych i przyjemnych, co widać. Dialogi, które z założenia powinny bawić, częściowo zdają egzamin. Owszem zazwyczaj „drewniane”, często niezbyt śmieszne, ale nadają całokształtowi pewnej lekkości odbioru, znanej z kina familijnego. Najlepsze wrażenie pozostawia po sobie obsada aktorska dobrze znana z małego ekranu, która w zasadzie ratuje „Fangs”. To oczywiście nie były role życia, ale bez ich talentu należałoby seans zakończyć po parunastu minutach. Odważna pani policjant zagrana przez Tracy Nelson, czyli zakonnicę dzielnie wspierającą tytułowego „Detektywa w sutannie”. 2002 rok to dla niej również udział w niskobudżetowych „Morderczych pszczołach”. Niezmiernie doświadczony Corbin Bernsen, który zabawiał publiczność choćby w serialu „Świry”. Aktor ma również na swoim koncie główną rolę w obu częściach horroru „Dentysta” Briana Yuzny. Efekty specjalne to również pewien pozytyw, zwłaszcza nietoperze. Choć bez wątpienia należy je porównywać z innymi produkcjami o podobnym budżecie z tamtego okresu.

Przyznam, że lubię horrory niskobudżetowe, także te kręcone na potrzeby telewizji. Zatem „Noc nietoperzy” była dla mnie pozycją obowiązkową. Obraz stworzony przez sprawnych rzemieślników powinien być przynajmniej przyzwoity. Ten o to się ociera, ale pomimo dobrej obsady i dynamicznie prowadzonej akcji brakowało tego czegoś. Początek filmu to zapowiedź na dobre „złe” kino. Później następuje przeobrażenie w horror familijny (młodzieżowy). O to chyba chodzi. Dlaczego twórcy nie poszli w stronę pastiszu „animal attack”, czegoś na wzór obrazu Mela Brooksa - „Drakula, wampiry bez zębów”? Być może to dla nich niedościgniony wzorzec, ale byłoby ciekawiej i zabawniej. Z drugiej strony to coś, czego brakowało, to pewna chemia, zgranie się różnych elementów, którą posiada wiele filmów Tromy czy kanału SyFy, jak choćby „Rekinado”. Jeżeli mimo pewnych sygnałów ostrzegawczych sięgniesz po ten obraz i przetrwasz pół godziny, to seans i tak będzie najwyżej średnią rozrywką.

Screeny

HO, FANGS HO, FANGS HO, FANGS HO, FANGS HO, FANGS HO, FANGS HO, FANGS HO, FANGS HO, FANGS HO, FANGS HO, FANGS HO, FANGS HO, FANGS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nietoperze
+ klasyka
+ gra aktorska

Minusy:

- scenariusz
- brak oryginalności

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -