Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MONSTER CLUB

MONSTER CLUB

Klub Upiorów

ocena:3
Rok prod.:1980
Reżyser:Rob Baker
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Vincent Price, Donald Pleasence, John Carradine, Stuart Whitman, Richard Johnson
Autor recenzji:Sabbath
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:5.44
Głosów:9
Inne oceny redakcji:
Flaco - 3
Kinson - 2

Począwszy od wczesnych lat 20-tych - z okresu którego prawie wszystkie horrory określane są już mianem "klasyki"; poprzez pełen zaangażowania i pomysłowości rozkwit dreszczowców w latach 70/80, aż po współczesne super-produkcje rodem z Hollywood, kino wampiryczne z przeróżnymi upiorami w rolach głównych, w specyficzny sposób dostosowywało się do panującej mody i zapotrzebowań publiki. Świetnym tego przykładem jest "Klub upiorów" - film, który w bardzo prosty i nieskomplikowany sposób połączył elementy kultowego kina grozy z ironiczną brytyjską nutą czarnego humoru...

Ronald Chetwynd-Hayes - popularny i ceniony twórca powieści grozy, zostaje zaproszony do nietypowego klubu - "Klubu upiorów" - gdzie w towarzystwie wampira Eramusa, przyjdzie mu poznać zwyczaje i hierarchię tegoż ekscentrycznego stowarzyszenia. Najważniejszym punktem wieczoru będą jednak trzy opowieści, z których każda traktować będzie o innym przedstawicielu drzewa genealogicznego wspomnianego grona. Pierwsza z nich to historia Kunducha Ravena - "najniższego" przedstawiciela rodu upiorów, którego jedyną wrodzoną bronią jest zabójczy gwizd. Pewnego dnia, zamieszkujący ogromną posiadłość stwór, poznaje uroczą Angelę, do której szybko zaczyna czuć coś więcej niż tylko przyjaźń. Po niedługim okresie znajomości, zakochany Kunduch proponuje swej wybrane małżeństwo, a ta po krótkim zastanowieniu przyjmuje ofertę. Niestety, już podczas poślubnych uroczystości, okaże się, iż zamiary panny młodej w stosunku do swego męża są z goła odmienne. W rzeczywistości, działająca w zmowie ze swym wspólnikiem dziewczyna, zainteresowana jest wyłącznie ogromną fortuną Kunducha... Druga z historii opowiada o młodym chłopcu imieniem Linton, który przez swą wątłą posturę i bladą karnację, narażony jest na złośliwe zaczepki ze strony rówieśników. Pewnego popołudnia malec odkrywa, że jego - pracujący w nocnej "branży spożywczej" - ojciec, jest wampirem. Sprawy zaczynają się komplikować gdy na trop krwiopijcy wpada, zajmujący się likwidacją sprawców krwawych zbrodni - szwadron "B"... Ostatnia z historii traktuje o pedantycznym reżyserze filmowym, który w poszukiwaniu nowych plenerów, trafia do tajemniczego miasteczka Lockville. Początkowo wszystko przebiega zgodnie z planem, a wyludnione tereny wyglądają na idealne miejsce do kręcenia kolejnych zdjęć. Niestety, szybko okazuje się, że miejscowa ludność jest opętana, a przybysze z miasta sprowadzani są do roli "obiadu". Mężczyzna wpada w panikę i podejmuję próbę ucieczki. Z nieoczekiwaną pomocą przychodzi mu tajemnicza dziewczyna Luna, która zdaje się być ostatnią deską ratunku...

Oparty na twórczości Ronalda Chetwynda-Hayesa scenariusz, budzi mieszane uczucia. Dwie pierwsze historie, jak i cała otoczka stanowiąca fundament rozwijającej się fabuły, utrzymane są w humorystycznym klimacie, który w skuteczny sposób potrafi zniechęcić do całości. Nieco inaczej przedstawia się trzecia opowieść, która już od pierwszych chwil przywołuje skojarzenia z fantastycznym światem opowieści HP Lovecrafta - jako jedyna posiada odpowiedni klimat i trzyma widza w napięciu do samego jej końca. W filmie istotną rolę pełni odpowiednio dobrana muzyka klasyczna, która przerywana disco-punk-popowymi dźwiękami i występami "gwiazd" estrady, jest jednym z nielicznym elementów, które na dłużej pozostają w pamięci. Na tym jednak dobre strony tejże produkcji się kończą bowiem cała reszta z linią fabularną, wolno rozwijającą się akcją, niemrawym aktorstwem i sztuczną atmosferą, pozostawia niesmak i liczne wątpliwości. Nie udała się także próba połączenia dreszczowca z komedią gdyż poziom zaoferowanego poczucia humoru (m.in. "kamizelka kołkoodporna" noszona przez wampira-bohatera drugiej opowieści) jest nijaki i dla wybrednego odbiorcy nie będzie stanowił żadnej rewelacji.

Komu zatem można polecić tę pozycję? Moim skromnym zdaniem, polecić ją możemy jedynie najwytrwalszym miłośnikom, tworzonego z przymrużeniem oka, kina lat 80-tych, które wielokrotnie oddawało hołd kultowym produkcjom ze wczesnych lat 50/60-tych.

Screeny

HO, MONSTER CLUB HO, MONSTER CLUB HO, MONSTER CLUB HO, MONSTER CLUB HO, MONSTER CLUB HO, MONSTER CLUB HO, MONSTER CLUB HO, MONSTER CLUB

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ trzecia opowieść
+ hołd kierowany w stronę kina z lat 50-tych
+ "czasowy" morał płynący z zakończenia filmu

Minusy:

- pierwsze dwie opowieści
- muzyczne wstawki
- brytyjski humor
- wolno rozwijająca się akcja
- nie sprawdza się jako "horror"

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -