Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:EXTINCTION

EXTINCTION

Extinction

ocena:6
Rok prod.:2015
Reżyser:Miguel Ángel Vivas
Kraj prod.:Francja / Hiszpania / USA / Węgry
Obsada:Matthew Fox, Clara Lago, Quinn McColgan, Valeria Vereau
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Wyobraźcie sobie sytuację, w której ktoś obdarzony talentem oratorskim, charyzmą i elokwencją stara się zabawić towarzystwo opowieścią. Gość potrafi słuchaczy wziąć za mordę, bo w trakcie opowiadania historii przysłuchujący się nie mogą oderwać od niego wzroku. I kiedy po efektownym finale nad emocjami bierze górę rozum i przychodzi czas na refleksję, okazuje się, że gość zabawiał nas owszem, ale bardziej swoimi talentami, niż historią, w której co prawda nie brakowało ciekawych momentów, jednak całość zdominowana została przez infantylizm i maskowane przez melodramatyzm absurdy. Z takimi właśnie przemyśleniami i odczuciami zostawił mnie seans najnowszego filmu Miguela Ángela Vivasa, „Extinction”.

A wszystko zaczyna się bardzo ekscytująco, wręcz według słynnych prawideł Hitchcock, tych z trzęsieniem ziemi i napięciem. Świat pogrążony jest w chaosie wywołanym epidemią przemieniającą ludzi w krwiożercze zombie. Czworgu głównych bohaterów nie udaje sie dojechać do jednej z wolnych od monstrów enklaw – ich autobus zostaje przez nie zaatakowany. Sytuację daje się opanować, jednak ranna zostaje Emma, matka kilkunastomiesięcznej Lu. Dalsze losy dziewczynki poznajemy, kiedy ta ma dziewięć lat. Dowiadujemy się, że ludzkość zdziesiątkowana została nie tylko przez zombie, ale też srogą zimę będącą wynikiem zmian klimatycznych.

Miłośnikowi kina grozy nazwisko twórcy „Extinction” nie powinno być obce. W 2003 roku spod jego ręki wyszedł krótkometrażowy „I'll See You In My Dreams”, który dla miłośników zombie movies stał się lekturą obowiązkową. Siedem lat później oglądać mogliśmy wstrząsający „Kidnapped”, znakomicie zrealizowany i aż kipiący od emocji film z nurtu „home invasion”. Filmem tym Vivas udowodnił, iż klucz do panowania nad emocjami odbiorcy nie tkwi w efektach specjalnych czy w nienaturalnej subiektywizacji narracji, a w precyzyjnej konstrukcji oraz przemyślanym montażu.

Problem z „Extinction” polega na tym, iż jego odbiorowi towarzyszą skrajne emocje – początek i dość niekonwencjonalne podejść do tematu zombie przykuwają do ekranu, ale bywa i tak, że niekonsekwencje w budowaniu świata przedstawionego, a także absurdalne rozwiązania fabularne czynią film Vivasa wręcz idiotycznym. Podobać się może to, iż zamiast hord zażerających się ludzkim ciałem osnową, wokół której skonstruowana jest opowieść, hiszpański reżyser uczynił konflikt między dwoma mężczyznami dbającymi o bezpieczeństwo córki jednego z nich. Wiemy, iż antagonizm ów ma swoje źródło w przeszłości, która stopniowo, podkręcając tym samym napięcie, będzie przed nami odsłaniana. Waśń między dwoma panami, samotnicze życie pośród mrozu i śniegu, wreszcie lęk przed potworami ukazane są z perspektywy dziesięcioletniej dziewczynki. Przez to fabuła wydaje się jeszcze bardziej przejmująca, bo kiedy dochodzi do konfrontacji z monstrami, nie o jej opiekunów drżymy, w właśnie o bezpieczeństwo rezolutnej bohaterki.

Całość, jak wspomniałem wyżej, od początku opowiedziana została z nerwem i wyczuciem tempa. Przedstawienie monotonnej codzienności bohaterów nie spycha na drugi plan dramaturgii wynikającej ze strachu przed zombie. Vivas tak kreśli wizerunki najważniejszych postaci, aby wydały nam się wiarygodne, a co za tym idzie skłaniały nas do dopingowania im w walce z monstrami i demonami tkwiącymi w ich głowach. Cały czas także zachodzimy w głowę, skąd wzięła się nienawiść między bohaterami i dlaczego jeden z nich, ojciec małej Lu, tak drapieżnie wręcz nie dopuszcza do kontaktu z sąsiadem, możliwie jedynym żywym człowiekiem w promieniu dziesiątek czy setek kilometrów. O dziwo, w emocjonowaniu się perypetiami bohaterów nie przeszkadza wygenerowana przez komputer zima. Widoczki są na tyle ładne i wiarygodne, a klimat samotności, beznadziei i odosobnienia umiejętnie wykreowany, że brak naturalnych plenerów nie kłuje w oczy.

Oczywistym jest, iż zbudowany na fundamencie gatunkowych prawideł film grozy w swej precyzji nie musi przypominać szwajcarskiego zegarka. Ale większość z nas - widzów i miłośników nawet najdurniejszych horrorów - nie „łyka” fabuł bezrefleksyjnie i bezkrytycznie. Idiotycznie zachowania bohaterów, niekonsekwencja w budowaniu filmowego świata, wreszcie brak ładu i składu w konstruowaniu akcji zirytować mogą nawet najbardziej oddanego fana gatunku. Z taką sytuacją mamy do czynienia w „Extinction”. Nie wiadomo, dlaczego w ciągu kilku lat zima skuła mrozem cały świat. Jakoś trudno uwierzyć w to, iż wychowywana w tak specyficznych warunkach – brak matki, nienawiść między bohaterami, całkowite odosobnienie, minimalny kontakt z tekstami kultury, itp . – zamiast na „kuzynkę” Kaspara Hausera, z Lu wyrosła dziewczyna mądra, dojrzała i rezolutna. I ona, i jej dwaj opiekunowie, mimo chronicznych niedostatków są piękni, zadbani, umyci, wykarmieni, a nade wszystko zdrowi (jakże inaczej to wyglądało chociażby w „The Walking Dead”). Wreszcie ciężko także zaakceptować fakt, iż zombie, istotom martwym, w ciągu kilku lat (sic!) udało się wyewoluować tak, że pośród skutych lodem przestrzeni zaczęły czuć się jak ryba w wodzie.

Powyższy akapit ze spisem nielogiczności i absurdów w „Extinction” mógłby być o wiele dłuższy. Wymieniając te w moim przekonaniu najbardziej rzucające się w oczy, chciałem pokazać, dlaczego odbiorowi filmu Viasa towarzyszyć może irytująca ambiwalencja. Czy warto poświęcić prawie dwie godziny cennego czasu na seans „Extinction”? Zaryzykujcie – na pewno znajdzie się mnóstwo osób, które ów film „zmiażdżą” krytyką, ale jestem pewny, iż wielu historia Vivasa może się spodobać.

Screeny

HO, EXTINCTION HO, EXTINCTION HO, EXTINCTION HO, EXTINCTION HO, EXTINCTION HO, EXTINCTION

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niesamowity początek
+ wiarygodne postacie
+ rytm i dynamika opowieści
+ kilka zaskakujących scen
+ ładne widoczki, choć wygenerowane przez komputer
+ chwilami da emocjonować się widzianymi na ekranie perypetiami bohaterów

Minusy:

- mnóstwo idiotycznych, a nawet absurdalnych nielogiczności i rozwiązań fabularnych

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -