Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FRANKENHOOKER

FRANKENHOOKER

Dziewczyna z kawałków

ocena:3
Rok prod.:1990
Reżyser:Frank Henenlotter
Kraj prod.:USA
Obsada:James Lorinz, Patty Mullen, Joanne Ritchie, Joseph Gonzalez
Autor recenzji:Łukasz Zbrzeźniak
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Frank Henenlotter to reżyser odpowiedzialny za kultowe w pewnych kręgach filmy, głównie Zniszczenie Mózgu i Wiklinowy Koszyk. Cokolwiek by o nich nie powiedzieć z pewnością nie można ich nazwać sztampowymi. Dziwne pomysły, ciężkostrawne połączenie komedii i grozy, niepokojąca fascynacja body horrorem to jego znaki rozpoznawcze. Nie inaczej jest także z obrazem Frankenhooker, który w Polsce znany jest pod mniej wdzięcznym tytułem Dziewczyna z Kawałków.

Inspirowanie się czyimś dziełem jest podobno największą formą pochlebstwa dla twórcy. Henenlotter wziął to sobie jednak chyba do serca aż za bardzo. Pierwsze skojarzenie to z oczywistych względów Frankenstein, ale pełno tu podobieństw także do Reanimatora, ale także do wcześniejszych filmów reżysera – Basket Case i Brain Damage. To samo w sobie zarzutem nie jest, problemem jest za to jak te motywy są wykorzystane. Wszystko przypomina złożoną z niepasujących do siebie kawałków tytułową damę lekkich obyczajów.

Już pierwsza scena zwiastuje nam z jakiego rodzaju filmem mamy do czynienia. Główny bohater w czasie przyjęcia urodzinowego przeprowadza eksperymenty na ożywionym mózgu co wywołuje protesty matki. Wydaje się to oczywiste, ale powód jej oburzenia jest z goła komiczny otóż przez naczynie z przedmiotem eksperymentów syna nie ma ona gdzie przygotować sałatki. Ta scena ustawia cały ton obrazu, potem jest już tylko dziwniej (śmieszniej nie do końca) – dziewczyna samozwańczego doktora ginie pod ostrzami kosiarki komicznie odwracając się do niej plecami, Jeff wybiera się do dzielnicy czerwonych latarni po „części zapasowe” do swojej dziewczyny, a wybrane przez niego prostytutki gdy tylko zobaczą crack zaczynają pląsać półnagie w dziwnej parodii piżama party z komedii dla nastolatek tylko po to żeby eksplodować (dosłownie).

Osobny akapit warto poświęcić także tytułowej ehm bohaterce. Jej charakteryzacja jest uroczo kiczowano minimalistyczna, to tylko kilka kresek w newralgicznych miejscach imitujących szwy i trochę trupiobladego pudru na twarzy. Po ożywieniu wyrusza w miasto na łowy zabijając mężczyzn w trakcie seksualnych uniesień w sposób dość tajemniczy – w pewnym momencie jej nieszczęśni klienci po prostu eksplodują.

Frankenhooker od strony technicznej jest przyzwoitym filmem w tej sferze nie sposób wiele zarzucić. Widać wszystko co widzieć powinniśmy, słychać to co powinno być słyszalne. Do aktorstwa nie ma co się przyczepiać, bo odgrywanie ról „za bardzo” stało się znakiem rozpoznawczym reżysera.

Frankenhooker przy całej mojej sympatii dla twórcy mogę nazwać co najwyżej kompetentnym przykładem kina klasy B. Nie jest to poziom pierwszej części Wiklinowego Koszyka, ale także nie jest to żenada w stylu ostatniej części trylogii o dziwnych bliźniakach.

Screeny

HO, FRANKENHOOKER HO, FRANKENHOOKER HO, FRANKENHOOKER HO, FRANKENHOOKER HO, FRANKENHOOKER HO, FRANKENHOOKER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scena z eksplodującymi prostytutkami
+ nie męczy zbyt długo
+ dla fanów kina klasy B pozycja obowiązkowa

Minusy:

- zero horroru
- zdecydowanie nie dla każdego
- grubo ciosane żarty
- pierwsze 40 minut to tylko przedłużona ekspozycja

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -