Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:AUTUMN

AUTUMN

Autumn

ocena:2
Rok prod.:2009
Reżyser:Steven Rumbelow
Kraj prod.:Kanada
Obsada:Dexter Fletcher, Lana Kamenov, Dickon Tolson, Anton Brejak, Jody Willis, David Carradine
Autor recenzji:Grzegorz Lenartowicz
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Żywe trupy na stałe wrosły w gatunek grozy. Filmów, seriali i gier komputerowych, w których owe kreatury odgrywają przewodnią rolę, nie da się po prostu zliczyć. Motyw ten, pomimo wyeksploatowania niemal do cna, jakby na przekór ciągle jest na fali. „The Walking Dead”, „World War Z”, „Z Nation”, „Dying Light”, „Dead Island” - to tytuły rozmaitych nowszych produkcji, zarówno z małego jak i dużego ekranu, a także świata wirtualnej rozrywki, które odniosły sukces dzięki zastosowaniu nieśmiertelnej konwencji. Niekiedy jednak użycie sprawdzonego składnika nie zagwarantuje sukcesu, zwłaszcza dla niskobudżetowych filmów, takich jak recenzowany „Autumn”.

Wirus niewiadomego pochodzenia zabija ludzi. Przy życiu pozostają jedynie ci, którzy posiadają wrodzoną odporność. Wśród nich jest trójka bohaterów – były nauczyciel Michael (Dexter Fletcher), studentka Emma (Lana Kamenov) i Carl (Dickon Tolson). Poznają się w „ośrodku”, w którym przebywają podobni im ludzie odporni na wirusa. Decydują się jednak na opuszczenie tego miejsca po tym, kiedy okazuje się, że zmarli zainfekowani powracają do życia. Bohaterowie wyruszają vanem w poszukiwaniu nowego lokum, w którym mogliby w miarę normalnie egzystować. Miejscem tym okazuje się być odnaleziona po drodze farma z całkiem niezłym wyposażeniem zawierającym chociażby generator prądu. Cała trójka od czasu do czasu musi uzupełniać zapasy. Niestety na niekorzyść dla nich okazuje się, że zombie przyciąga hałas, z dnia na dzień stają się coraz bardziej agresywne i coraz częściej pojawiają się na farmie i to w większej ilości.

Historia wydaje się zatem być typowa dla gatunku. Mamy niedużą grupkę bohaterów, która stara się zwyczajnie przeżyć w świecie po kataklizmie i unikać zagrożenia ze strony nieumarłych. Sytuacje podbramkowe dla protagonistów mają z kolei wywoływać niepokój u widza i nie dać mu odetchnąć, póki dana sekwencja się nie zakończy. Tak zrealizowano chociażby „28 Dni Później” oraz jego sequel, a także „Jestem Legendą”. A jak rozdał karty Steven Rumbelow?

Cóż – nie wyszło mu to najlepiej. „Autumn” wygląda trochę, jak niezamierzona parodia wcześniej wspomnianych filmów. Budżet, choć całkiem niezły, tak naprawdę nie wystarczał do pokazania ogromu apokalipsy, a realizacja to zaledwie jeden z problemów, dla których film kuleje. Jeszcze nigdy apokalipsa zombie nie była ukazana w tak nudny i sielankowy sposób, tak jak tutaj. Bohaterowie zawsze wychodzą bez szwanku z walk z zombiakami a i same starcia nie są szczególnie angażujące. Chociaż oglądam rozmaite kino, pierwszy raz od jakiegoś czasu zdarzyło się tak, bym sprawdzał podczas seansu, ile jeszcze minut filmu zostało do końca.

Najgorszym elementem filmu są główni bohaterowie, a właściwie sposób, w jaki zostali zagrani. Ani Dexter Fletcher („Gwiezdny Pył”, „Kompania Braci”), ani Lana Kamenov (dla której notabene to jedyny film, w którym zagrała) ani Dickon Tolson nie wzbudzają sympatii u widza. Odnosi się wrażenie, że odegraniem swoich ról chcieliby powiedzieć: „Jeszcze to oglądasz? Weź to wyłącz, tu nic ciekawego nie ma”. Nawet David Carradine znany przecież z "Kill Bill'ów" i "Legend Kung Fu" w swoim epizodzie nie wyniósł filmu ponad granicę oceny oscylującej gdzieś w dolnych granicach skali.

No i należy wliczyć tu sposób zachowania zupełnie nieracjonalny do zaistniałej sytuacji. Czy wiedząc o tym, że hałas przyciąga zagrożenie, świadomie np. postrzelalibyście sobie do puszki, albo włączali niepotrzebnie głośny generator prądu, który sprawia, że nawiedzałyby was hordy chodzących truposzy? A skoro o tym mowa - jeśli „Autumn” jest z założenia horrorem opartym o survival, to dlaczego bohaterom nigdy nie brakuje zapasów benzyny do generatora? To dodatkowe niuanse fabularne, nad którymi można się jeszcze głowić po seansie.

Montaż to kolejna wada tego filmu, obok której nie można po prostu przejść obojętnie. W główną fabułę są wplecione niekiedy sceny nic nie wnoszące do właściwego wątku, a jedynie niepotrzebnie rozwlekające czas trwania filmu. „Autumn” okazał się być produkcją o stosunkowo długą – ponad 105 minut. Jest to stanowczo zbyt dużo jak na obraz, w którym tak niewiele się dzieje. Dopiero w finałowych minutach Rumbelow pokazuje, jak jego film powinien wyglądać, a to stanowczo za mało.

W tym zalewie negatywnych komentarzy pod adresem filmu jest też i pozytyw. Zombiaki są całkiem przyzwoicie ucharakteryzowane, no i plakat do filmu też całkiem całkiem, tylko szkoda, że właściwa zawartość jest kiepska.

„Autumn” to przykład totalnie zepsutego kina. Mogło być nawet nieźle, ale słaba gra aktorska, taka sama realizacja, montaż i niewielka dawka akcji pogrzebały na to szansę. A szkoda.

Screeny

HO, AUTUMN HO, AUTUMN HO, AUTUMN HO, AUTUMN HO, AUTUMN HO, AUTUMN HO, AUTUMN HO, AUTUMN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ plakat filmu
+ charakteryzacja zombie

Minusy:

- montaż
- realizacja
- długość obrazu
- słaba gra aktorska
- ogólna nijakość filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -